Czas na Espanyol; Barcelona - Atletico 2:1

SZUMI

14 stycznia 2009, 21:15

329 komentarzy
W czterech meczach jakie piłkarze Barcelony rozegrali w tym sezonie z madryckimi drużynami, odnieśli już czwarte zwycięstwo. Licząc zarówno potyczki ligowe (Barcelona-Real 2:0 oraz Barcelona-Atlético 6:1) jaki i w Pucharze Króla (Atlético-Barcelona 1:3, Barcelona-Atlético 2:1), podopieczni Guardioli strzelili aż 13 bramek, tracąc jedynie 3. Do rozegrania zostały jeszcze przynajmniej dwa mecze z Madrytem, oba w lidze na terenie rywali. W środę wieczorem, Barça w rezerwowym składzie kolejny raz z kwitkiem odprawiła podopiecznych Javiera Aguirre.

Awans najmniejszym kosztem

Z całą pewnością założenie Pepa Guardioli było takie, aby dwumecz zakończyć awansem, nie ponosząc przy okazji strat w zasobach ludzkich. Mając w zanadrzu świetny wynik osiągnięty na terenie przeciwnika, trener miał ten komfort, iż mógł dać odpocząć najważniejszym ogniwom zespołu. Spowodowało to, iż na trybunach zobaczyliśmy Xaviego, Eto'o czy Henry'ego.

Bramki

Spotkanie nie porywało, a po bramce Sinamy Pongolle'a na pewno niektórym culés serca zaczęły bić nieco mocniej. Szybko z pomocą przyszedł jednak Bojan (który tego wieczoru nie rozegrał jednak dobrego meczu) i dokładne podanie Sylvinho, co dało gospodarzom wyrównanie i pozwoliły na spokojną grę w dalszej części meczu.

Zwycięskiej bramki kibice doczekali się dopiero w drugiej połowie, kiedy to w 76. minucie gola zdobył Gudjohnsen. Po magicznym rajdzie Iniesty, w którym Andres minął trzech rywali, strzał na bramkę oddał Busquets, jego uderzenie zostało jednak zablokowane przez jednego z defensorów Atletico. Do piłki dopadł Gudjohnsen i mocnym uderzeniem strzelił na 2:1, stawiając tym samym kropkę nad "i".

Kolejna pogoń za wynikiem

Z jednej strony sytuacja taka martwi, a z drugiej cieszy. Cieszy, gdyż drużyna pokazuje, że potrafi "wrócić z dalekiej podróży" i wyrównać, a następnie zwyciężyć. Świadczy to o charakterze ekipy Guardioli. Martwi, ponieważ momentami wracają demony przeszłości i nasza defensywa traci "głupie" bramki. Dobra passa gry "na zero z tyłu" zakończyła się w meczu z Villarrealem, w którym straciliśmy jednego gola. W kolejnych meczach Katalończycy ani razu nie zachowali czystego konta (z Mallorcą i Atletico raz; z Osasuną łącznie 2 razy), a niejednokrotnie musieli odrabiać straty.

Meeessi, Meeeessi...

Argentyńczyk jest już w Barcelonie bogiem. Moment podniesienia się młodziana z ławki rezerwowych natychmiast wywołał poruszenie na trybunach i rozbudził katalońską publiczność. Całe szczęście, że nie ciąży na nim tak ogromna presja, jak na wielu młodych i świetnych zawodnikach (przykładem Sergio Agüero), gdyż w składzie Barçy roi się od wspaniałych zawodników. Dzięki temu Argentyńczyk nie jest nadmiernie eksploatowany, a ponadto bez fali krytyki ze strony mediów, spokojnie może rozegrać słabsze spotkanie.

Kolejny przeciwnik - Espanyol

W ćwierćfinale Copa del Rey spotkamy się z Espanyolem Barcelona, który po pierwszym przegranym 2:3 meczu, w rewanżu pokonał 1:0 przedstawiciela Segunda B - Ejido. Miejmy nadzieję, że derby Barcelony dostarczą culés co najmniej tak dużo pozytywnych wrażeń jak dwumecz z Atletico Madryt i że zakończą się awansem zespołu Guardioli do kolejnej fazy rozgrywek.

Szczegóły meczu w relacji live.

FC Barcelona: Pinto; Alves (Abidal, 84'), Cáceres, Márquez (Puyol, 65'), Sylvinho; Busquets, Touré, Gudjohnsen; Hleb (Messi, 71'), Bojan, Iniesta.

Atlético Madryt: Coupet; Antonio López, Pablo, Perea, Pernía; Camacho (Luis García, 45'); Ever Banega, Raúl García, Simao; Sinama Pongolle, Kun Agüero (De las Cuevas, 72').

Bramki:
0-1, Sinama Pongolle (24')
1-1, Bojan (29')
2-1, Gudjohnsen (76')

Sędziował: Mejuto González (Asturiano).

Żółte kartki: Raúl García (24'); Camacho (35'); Toure (63'); Perea (78').
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (329)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze