Messi bohaterem: Racing - FC Barcelona 1:2
Pod kilkoma względami mecze Realu Madryt i FC Barcelony z 21. kolejki La Liga były bardzo podobne. Obydwie drużyny zaliczyły średnią pierwszą połowę, zwycięstwo zapewniły sobie dopiero w drugiej odsłonie, a swoje spotkania kończyły w niepełnym składzie. Taki obrót spraw powoduje, że dotychczasowy status quo (12 punktów różnicy) będzie utrzymany. Przynajmniej do następnego weekendu.
Nuda
Mecz rozpoczął się minutą ciszy zadedykowanej zmarłemu niedawno Pablo Porcie, byłemu szefowi REF. Nastrój spokoju i zadumy wcale nie przeminął po pierwszym gwizdku arbitra. Obydwie strony grały leniwie, bez pomysłu i wolno. Pierwszą dobrą sytuację strzelecką miał Racing w 11. minucie. Po pokazie niefrasobliwości naszej obrony, Victora Valdésa uratował słupek.
Spotkanie od początku miało twardy charakter. Drużyny wiedziały, że zdecydowanie i nieustępliwość w defensywie będzie kluczem do sukcesu. W 31. minucie Yaya Toure nieco się w tej zaciętości zagalopował. W bezsensowny sposób sfaulował bogu ducha winnego przeciwnika i powinien dziękować sędziemu, że skończyło się tylko na żółtej kartce. Z pomocą w dyskusjach koledze pospieszył Pique, w wyniku czego i on ujrzał kartonik.
Pod koniec pierwszej odsłony zarysowała się niewielka przewaga gospodarzy. Najlepszą okazję do zdobycia gola zaprzepaścił w 38. minucie Zigic. Po jego strzale piłka minimalnie minęła bramkę FC Barcelony.
O krok od porażki
Po rozpoczęciu drugiej połowy obraz gry nie zmienił się. Barcelona grała schematycznie i bez pomysłu. Postawę całego zespołu przypieczętował Márquez w 54. minucie. Jego spóźniona interwencja na wbiegającym w pole karne Jonathanie Pereira zaowocowała rzutem karnym. "Jedenastkę" na gola zamienił Zigic.
Zdarzenie to wprowadziło zamęt w zespole z Camp Nou. Chwilę po wznowieniu, obrona znowu zaspała i na doskonałą pozycję wychodził Toni Moral. Tym razem Daniel Alves przerwał akcję bezpardonowym wejściem. Jak pokazały później powtórki, od czerwonej kartki Brazylijczyka uratowało to, że najpierw trafił w piłkę. Brutalny wślizg w podstawną nogę zawodnika Racingu skończył się tym, że na boisko musiały wjechać nosze. Moral już nie wrócił do gry i zastąpił go Sepsi. Miejmy nadzieję, że piłkarzowi Racingu nic poważnego się nie stało, tym bardziej że jest on wychowankiem Barcelony oraz krajanem Xaviego. Obydwaj przecież urodzili się w Terrasie i to w odstępie kilkunastu miesięcy.
Na kłopoty swoich podopiecznych Pep Guardiola zareagował we właściwy sposób. Po krótkiej rozgrzewce, Leo Messi zmienił Busquetsa. Efekty tej roszady dały o sobie znać błyskawicznie. W 65. minucie po wrzutce Henry'ego w pole karne, głową w poprzeczkę trafił Xavi. Odbita piłka znalazła się pod nogami Messiego, który bez namysłu umieścił ją w siatce.
Po wejściu Argentyńczyka, obraz gry wyraźnie zmienił się na korzyść Dumy Katalonii. Zespół grał dynamiczniej, lepiej konstruując swoje akcje i stopniowo zdobywając przewagę w polu. Jedną z ostatnich okazji na zdobycie gola gospodarze mieli na kwadrans przed końcem, lecz Victor Valdés obronił strzał Munitisa. Kluczowa akcja meczu miała miejsce w 80. minucie. Po koszmarnym zachowaniu obrońców Racingu, piłkę wywalczył sobie Leo Messi. Piłkarz w przepiękny sposób wyrobił sobie pozycję strzelecką i cudownym uderzeniem z woleja pokonał bramkarza Racingu.
Pod koniec meczu Guardiola przeprowadzał dalsze zmiany. W 85. minucie Samuela Eto'o zastąpił Gudjohnsen, natomiast w 88. Iniestę zmienił Caceres. Ta ostatnia zmiana podyktowana była koniecznością wzmocnienia obrony po wyrzuceniu z boiska Márqueza, który otrzymał drugą żółtą kartkę. Chwilę później, po kolejnym faulu, boisko opuścił Pique. FC Barcelona kończyła mecz w "9", lecz nie było to w stanie pokrzyżować jej szyków. Kiedy sędzia David Fernández Borbalán gwizdnął po raz ostatni, na tablicy świetlnej wciąż widniał wynik 1:2.
Uwagi końcowe
Barça rozegrała dziś przeciętne spotkanie. Z Santander zespół Guardioli wróci bardzo osłabiony. Zawieszenie Pique i Márqueza odbije się w niekorzystny sposób na zestawieniu środka obrony, bo przecież kontuzjowany jest jeszcze Puyol. Na szczęście, najbliższe ligowe spotkania nie obfitują w klasowych przeciwników. Będzie to także okazja dla Martina Caceresa, który nareszcie może spodziewać się pełnych 90 minut na boisku.
Trzeba otwarcie przyznać, że zespół miał dziś zły dzień i gdyby nie Leo Messi, FC Barcelona mogłaby wyjechać z Santander bez punktu. Na okrasę tego zwycięstwa mamy dodatkowy "smaczek". Duma Katalonii właśnie osiągnęła pułap 5000 goli zdobytych w La Liga i bardzo pięknie się złożyło, iż jego autorem tej bramki był właśnie Leo Messi. Nie wiadomo, czy komuś uda się zdobyć skądś powtórki trafień nr 1000, 2000, 3000 i 4000, ale redakcja www.FCBarca.com stawia skrzynkę piwa (oczywiście bezalkoholowego), że bramka Argentyńczyka byłaby najładniejsza ze wszystkich "jubileuszowych" goli.
Racing Santander: Toño; Valera, Oriol, César Navas (Luccin, min 89), Marcano; Munitis, Colsa, Lacen, Toni Moral (Sepsi, min 61); Pereira (Txhité, min 67), Zigic.
FC Barcelona: Valdés; Alves, Márquez, Piqué, Abidal; Xavi, Toure, Busquets (Messi, min 59); Iniesta (Cáceres, min 89), Eto'o (Gudjohnsen, min 85), Henry.
Bramki: 1-0, min 55. Zigic (karny). 1-1, min 65. Messi. 1-2, min 81. Messi.
Arbiter: David Fernández Borbalán (Andaluzja)
Bramki do pobrania i obejrzenia tutaj
Szczegóły w relacji live.
Nuda
Mecz rozpoczął się minutą ciszy zadedykowanej zmarłemu niedawno Pablo Porcie, byłemu szefowi REF. Nastrój spokoju i zadumy wcale nie przeminął po pierwszym gwizdku arbitra. Obydwie strony grały leniwie, bez pomysłu i wolno. Pierwszą dobrą sytuację strzelecką miał Racing w 11. minucie. Po pokazie niefrasobliwości naszej obrony, Victora Valdésa uratował słupek.
Spotkanie od początku miało twardy charakter. Drużyny wiedziały, że zdecydowanie i nieustępliwość w defensywie będzie kluczem do sukcesu. W 31. minucie Yaya Toure nieco się w tej zaciętości zagalopował. W bezsensowny sposób sfaulował bogu ducha winnego przeciwnika i powinien dziękować sędziemu, że skończyło się tylko na żółtej kartce. Z pomocą w dyskusjach koledze pospieszył Pique, w wyniku czego i on ujrzał kartonik.
Pod koniec pierwszej odsłony zarysowała się niewielka przewaga gospodarzy. Najlepszą okazję do zdobycia gola zaprzepaścił w 38. minucie Zigic. Po jego strzale piłka minimalnie minęła bramkę FC Barcelony.
O krok od porażki
Po rozpoczęciu drugiej połowy obraz gry nie zmienił się. Barcelona grała schematycznie i bez pomysłu. Postawę całego zespołu przypieczętował Márquez w 54. minucie. Jego spóźniona interwencja na wbiegającym w pole karne Jonathanie Pereira zaowocowała rzutem karnym. "Jedenastkę" na gola zamienił Zigic.
Zdarzenie to wprowadziło zamęt w zespole z Camp Nou. Chwilę po wznowieniu, obrona znowu zaspała i na doskonałą pozycję wychodził Toni Moral. Tym razem Daniel Alves przerwał akcję bezpardonowym wejściem. Jak pokazały później powtórki, od czerwonej kartki Brazylijczyka uratowało to, że najpierw trafił w piłkę. Brutalny wślizg w podstawną nogę zawodnika Racingu skończył się tym, że na boisko musiały wjechać nosze. Moral już nie wrócił do gry i zastąpił go Sepsi. Miejmy nadzieję, że piłkarzowi Racingu nic poważnego się nie stało, tym bardziej że jest on wychowankiem Barcelony oraz krajanem Xaviego. Obydwaj przecież urodzili się w Terrasie i to w odstępie kilkunastu miesięcy.
Na kłopoty swoich podopiecznych Pep Guardiola zareagował we właściwy sposób. Po krótkiej rozgrzewce, Leo Messi zmienił Busquetsa. Efekty tej roszady dały o sobie znać błyskawicznie. W 65. minucie po wrzutce Henry'ego w pole karne, głową w poprzeczkę trafił Xavi. Odbita piłka znalazła się pod nogami Messiego, który bez namysłu umieścił ją w siatce.
Po wejściu Argentyńczyka, obraz gry wyraźnie zmienił się na korzyść Dumy Katalonii. Zespół grał dynamiczniej, lepiej konstruując swoje akcje i stopniowo zdobywając przewagę w polu. Jedną z ostatnich okazji na zdobycie gola gospodarze mieli na kwadrans przed końcem, lecz Victor Valdés obronił strzał Munitisa. Kluczowa akcja meczu miała miejsce w 80. minucie. Po koszmarnym zachowaniu obrońców Racingu, piłkę wywalczył sobie Leo Messi. Piłkarz w przepiękny sposób wyrobił sobie pozycję strzelecką i cudownym uderzeniem z woleja pokonał bramkarza Racingu.
Pod koniec meczu Guardiola przeprowadzał dalsze zmiany. W 85. minucie Samuela Eto'o zastąpił Gudjohnsen, natomiast w 88. Iniestę zmienił Caceres. Ta ostatnia zmiana podyktowana była koniecznością wzmocnienia obrony po wyrzuceniu z boiska Márqueza, który otrzymał drugą żółtą kartkę. Chwilę później, po kolejnym faulu, boisko opuścił Pique. FC Barcelona kończyła mecz w "9", lecz nie było to w stanie pokrzyżować jej szyków. Kiedy sędzia David Fernández Borbalán gwizdnął po raz ostatni, na tablicy świetlnej wciąż widniał wynik 1:2.
Uwagi końcowe
Barça rozegrała dziś przeciętne spotkanie. Z Santander zespół Guardioli wróci bardzo osłabiony. Zawieszenie Pique i Márqueza odbije się w niekorzystny sposób na zestawieniu środka obrony, bo przecież kontuzjowany jest jeszcze Puyol. Na szczęście, najbliższe ligowe spotkania nie obfitują w klasowych przeciwników. Będzie to także okazja dla Martina Caceresa, który nareszcie może spodziewać się pełnych 90 minut na boisku.
Trzeba otwarcie przyznać, że zespół miał dziś zły dzień i gdyby nie Leo Messi, FC Barcelona mogłaby wyjechać z Santander bez punktu. Na okrasę tego zwycięstwa mamy dodatkowy "smaczek". Duma Katalonii właśnie osiągnęła pułap 5000 goli zdobytych w La Liga i bardzo pięknie się złożyło, iż jego autorem tej bramki był właśnie Leo Messi. Nie wiadomo, czy komuś uda się zdobyć skądś powtórki trafień nr 1000, 2000, 3000 i 4000, ale redakcja www.FCBarca.com stawia skrzynkę piwa (oczywiście bezalkoholowego), że bramka Argentyńczyka byłaby najładniejsza ze wszystkich "jubileuszowych" goli.
Racing Santander: Toño; Valera, Oriol, César Navas (Luccin, min 89), Marcano; Munitis, Colsa, Lacen, Toni Moral (Sepsi, min 61); Pereira (Txhité, min 67), Zigic.
FC Barcelona: Valdés; Alves, Márquez, Piqué, Abidal; Xavi, Toure, Busquets (Messi, min 59); Iniesta (Cáceres, min 89), Eto'o (Gudjohnsen, min 85), Henry.
Bramki: 1-0, min 55. Zigic (karny). 1-1, min 65. Messi. 1-2, min 81. Messi.
Arbiter: David Fernández Borbalán (Andaluzja)
Bramki do pobrania i obejrzenia tutaj
Szczegóły w relacji live.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (389)