Cáceres: Guardiola trzyma nas krótko
Niedziela będzie dla Urugwajczyka bardzo ważnym dniem. Ma szansę zabłysnąć w pierwszym składzie, pod nieobecność filarów defensywy. Puchar Króla miał być dla niego jedyną możliwością ogrywania się ze stylem Barcelony - teraz jednak nadarza się okazja, aby odegrał naprawdę ważną rolę w ekipie. Pod nieobecność Alvesa, Pique i Márqueza zawieszonych za kartki, Martín Cáceres najprawdopodobniej wybiegnie na murawę w pierwszym składzie w meczu ze Sportingiem Gijon. W wywiadzie zapewnia, że kibice mogą być spokojni o jego dobrą formę w najbliższym spotkaniu.
W połowie sezonu, jak ocenia Pan swoje zaadaptowanie się w Barcelonie oraz dopasowanie do stylu gry nowej drużyny?
Miasto jest piękne, czujemy się tu wspaniale z moją żoną i dzieckiem. W kwestii futbolu, trochę kosztowało mnie zaaklimatyzowanie się, ale jestem spokojny i zadowolony z postępów. Planuję robić wszystko, co dyktuje mi trener i uważam, że z biegiem czasu będę coraz lepiej wpasowywał się w styl gry.
Co doradza Panu Pep Guardiola?
Celem obrońcy jest dostarczenie piłki do napastników, jak najszybciej i jak najdokładniej. Muszę ćwiczyć moje panowanie nad piłką.
Czy styl gry, z jakim się Pan tu spotkał, różni się bardzo od stylu gry w poprzednich klubach?
W poprzednich klubach radzono mi, abym grał dużo długimi podaniami. W Barcelonie jest inaczej. Mamy grać pięknie, a jeżeli do tego strzelimy dużo bramek, będzie wspaniale. Różnice są duże, ponieważ ten klub reprezentuje zupełnie inny poziom gry.
Czy trener dba, aby wszyscy piłkarze składu czuli się tak samo ważni?
Tak, Pep zawsze powtarza, że każdy z nas ma szansę na występy w pierwszym składzie. Jesteśmy razem jako grupa, a nie zbiorowisko indywidualności. Dzięki trenerowi wszyscy czują się równi.
Patrząc w przyszłość, na najbliższe spotkanie - co chce Pan przekazać kibicom, którzy do tej pory widzieli Pana tylko jako grającego "ogony"?
Każdy chce pokazać się z jak najlepszej strony. Wiadomo, że jeśli nie masz wielu szans na grę, to kiedy już wychodzisz na murawę, chcesz zabłysnąć za wszelką cenę i możesz popełniać błędy. Mimo wszystko, chcę pokazać kibicom jak wiele pracowałem przez cały czas, od kiedy jestem w Barcelonie. Będę bronił naszych barw do utraty tchu, tak jak wszyscy koledzy z drużyny.
W meczu przeciwko Atletico zawiódł Pan dwukrotnie, a mimo to nie bał się Pan później kryć najlepszego piłkarza rywali, Kuna Aguero - i wychodziło to Panu bardzo dobrze. Czy charakter jest Pana mocną stroną?
Pamiętam, że przeciwko Atletico popełniałem błędy, które mogły kosztować nas porażkę. Nie jestem jednak człowiekiem, który rozpamiętuje swoje błędy przez długi czas. Mogłem zdenerwować się na początku za głupi błąd, ale potem wróciłem do rytmu gry. W drugiej połowie odpowiadałem za krycie "Kuna" i robiłem co mogłem, aby nie mógł rozwinąć skrzydeł. Po meczu analizujemy jednak częściej błędy, które popełniamy i które należy poprawić, niż to, co zrobiliśmy dobrze.
Wrzawa na Camp Nou może Pana zestresować?
Stadion taki jak nasz, na każdym robi wrażenie. Przez to, że patrzy na nas wielu ludzi, ciąży na nas ogromna presja. Kiedy popełnisz błąd, możesz się zdenerwować, ale już po chwili Ci przechodzi i grasz dalej, dla nich wszystkich. Grałem dla dwudziestotysięcznej widowni, zagram też i na Camp Nou - i będę z tego powodu bardzo szczęśliwy. Lubię grać pod presją.
Odważy się Pan porozmawiać o potrójnej koronie dla Barçy?
Pep powtarza nam, że nic jeszcze nie osiągnęliśmy i musimy wciąż się starać być skupionymi na każdym meczu. Krok po kroku musimy osiągać to, co zamierzamy. Obecnie zbliża się mecz w Pucharze Króla, potem musimy skupić się na lidze i powiększać przewagę nad rywalami, a niedługo wznowiona zostaje Liga Mistrzów. Drużyna wie, że możemy dokonać historycznego wyczynu, zdobywając wszystkie trofea w jednym sezonie. Jeszcze długa droga przed nami, ale zdobycie potrójnej koronie siedzi w głowie każdego piłkarza.
Guardiola zawsze studzi euforię, ale wy przecież wiecie, że robicie kawał świetnej roboty...
Jasne. Wychodzi nam wszystko, ale kiedy się rozluźnimy, będzie gorzej. Zrobiliśmy tak w meczu z Espanyolem i co? Ledwie udało nam się utrzymać prowadzenie 3:2. Aby nas uspokoić, Pep trzyma nas krótko i nie pozwala się rozleniwić. Powiedział nam to jasno.
Guardiola jest najlepszym trenerem z jakim miał Pan okazję współpracować?
Patrząc na jego pomysł na grę i charakter - jest jednym z najlepszych.
Co najbardziej zaskakuje w Barcelonie?
Znaczenie, jakie klub ma dla wszystkich ludzi, styl jakim grają... Zawsze jest wśród najlepszych i walczy o najcenniejsze trofea. Publiczność, stadion... Wszystko jest wspaniałe.
Co zastał Pan w szatni zespołu? Mówi się, że atmosfera bardzo zmieniła się od poprzedniego sezonu.
Nie grałem tu w poprzednim sezonie, ale teraz atmosfera jest bardzo dobra. Każdy odnosi się z szacunkiem do innych - w szatni zawsze jest wesoło, wszyscy wychodzą zadowoleni.
Czy wychowankowie-kapitanowie zespołu mają wpływ na to, co dzieje się z klubem?
Puyol i inni, którzy wychowali się w klubie, bardziej czują magię występów w koszulce Barcelony. Swoim podejściem pobudzają pozostałych, aby czuli się tak samo.
Wie już Pan, co znaczy "mes que un club"?
Tak. Barcelona to nie tylko futbol. Są też inne sporty, a wielkość klubu sprawia, że wszystkie są tak samo ważne dla kibiców.
[źródło: FCBarcelona.cat]
W połowie sezonu, jak ocenia Pan swoje zaadaptowanie się w Barcelonie oraz dopasowanie do stylu gry nowej drużyny?
Miasto jest piękne, czujemy się tu wspaniale z moją żoną i dzieckiem. W kwestii futbolu, trochę kosztowało mnie zaaklimatyzowanie się, ale jestem spokojny i zadowolony z postępów. Planuję robić wszystko, co dyktuje mi trener i uważam, że z biegiem czasu będę coraz lepiej wpasowywał się w styl gry.
Co doradza Panu Pep Guardiola?
Celem obrońcy jest dostarczenie piłki do napastników, jak najszybciej i jak najdokładniej. Muszę ćwiczyć moje panowanie nad piłką.
Czy styl gry, z jakim się Pan tu spotkał, różni się bardzo od stylu gry w poprzednich klubach?
W poprzednich klubach radzono mi, abym grał dużo długimi podaniami. W Barcelonie jest inaczej. Mamy grać pięknie, a jeżeli do tego strzelimy dużo bramek, będzie wspaniale. Różnice są duże, ponieważ ten klub reprezentuje zupełnie inny poziom gry.
Czy trener dba, aby wszyscy piłkarze składu czuli się tak samo ważni?
Tak, Pep zawsze powtarza, że każdy z nas ma szansę na występy w pierwszym składzie. Jesteśmy razem jako grupa, a nie zbiorowisko indywidualności. Dzięki trenerowi wszyscy czują się równi.
Patrząc w przyszłość, na najbliższe spotkanie - co chce Pan przekazać kibicom, którzy do tej pory widzieli Pana tylko jako grającego "ogony"?
Każdy chce pokazać się z jak najlepszej strony. Wiadomo, że jeśli nie masz wielu szans na grę, to kiedy już wychodzisz na murawę, chcesz zabłysnąć za wszelką cenę i możesz popełniać błędy. Mimo wszystko, chcę pokazać kibicom jak wiele pracowałem przez cały czas, od kiedy jestem w Barcelonie. Będę bronił naszych barw do utraty tchu, tak jak wszyscy koledzy z drużyny.
W meczu przeciwko Atletico zawiódł Pan dwukrotnie, a mimo to nie bał się Pan później kryć najlepszego piłkarza rywali, Kuna Aguero - i wychodziło to Panu bardzo dobrze. Czy charakter jest Pana mocną stroną?
Pamiętam, że przeciwko Atletico popełniałem błędy, które mogły kosztować nas porażkę. Nie jestem jednak człowiekiem, który rozpamiętuje swoje błędy przez długi czas. Mogłem zdenerwować się na początku za głupi błąd, ale potem wróciłem do rytmu gry. W drugiej połowie odpowiadałem za krycie "Kuna" i robiłem co mogłem, aby nie mógł rozwinąć skrzydeł. Po meczu analizujemy jednak częściej błędy, które popełniamy i które należy poprawić, niż to, co zrobiliśmy dobrze.
Wrzawa na Camp Nou może Pana zestresować?
Stadion taki jak nasz, na każdym robi wrażenie. Przez to, że patrzy na nas wielu ludzi, ciąży na nas ogromna presja. Kiedy popełnisz błąd, możesz się zdenerwować, ale już po chwili Ci przechodzi i grasz dalej, dla nich wszystkich. Grałem dla dwudziestotysięcznej widowni, zagram też i na Camp Nou - i będę z tego powodu bardzo szczęśliwy. Lubię grać pod presją.
Odważy się Pan porozmawiać o potrójnej koronie dla Barçy?
Pep powtarza nam, że nic jeszcze nie osiągnęliśmy i musimy wciąż się starać być skupionymi na każdym meczu. Krok po kroku musimy osiągać to, co zamierzamy. Obecnie zbliża się mecz w Pucharze Króla, potem musimy skupić się na lidze i powiększać przewagę nad rywalami, a niedługo wznowiona zostaje Liga Mistrzów. Drużyna wie, że możemy dokonać historycznego wyczynu, zdobywając wszystkie trofea w jednym sezonie. Jeszcze długa droga przed nami, ale zdobycie potrójnej koronie siedzi w głowie każdego piłkarza.
Guardiola zawsze studzi euforię, ale wy przecież wiecie, że robicie kawał świetnej roboty...
Jasne. Wychodzi nam wszystko, ale kiedy się rozluźnimy, będzie gorzej. Zrobiliśmy tak w meczu z Espanyolem i co? Ledwie udało nam się utrzymać prowadzenie 3:2. Aby nas uspokoić, Pep trzyma nas krótko i nie pozwala się rozleniwić. Powiedział nam to jasno.
Guardiola jest najlepszym trenerem z jakim miał Pan okazję współpracować?
Patrząc na jego pomysł na grę i charakter - jest jednym z najlepszych.
Co najbardziej zaskakuje w Barcelonie?
Znaczenie, jakie klub ma dla wszystkich ludzi, styl jakim grają... Zawsze jest wśród najlepszych i walczy o najcenniejsze trofea. Publiczność, stadion... Wszystko jest wspaniałe.
Co zastał Pan w szatni zespołu? Mówi się, że atmosfera bardzo zmieniła się od poprzedniego sezonu.
Nie grałem tu w poprzednim sezonie, ale teraz atmosfera jest bardzo dobra. Każdy odnosi się z szacunkiem do innych - w szatni zawsze jest wesoło, wszyscy wychodzą zadowoleni.
Czy wychowankowie-kapitanowie zespołu mają wpływ na to, co dzieje się z klubem?
Puyol i inni, którzy wychowali się w klubie, bardziej czują magię występów w koszulce Barcelony. Swoim podejściem pobudzają pozostałych, aby czuli się tak samo.
Wie już Pan, co znaczy "mes que un club"?
Tak. Barcelona to nie tylko futbol. Są też inne sporty, a wielkość klubu sprawia, że wszystkie są tak samo ważne dla kibiców.
[źródło: FCBarcelona.cat]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (5)