Guardiola: Końcówka była jak rzut monetą
Barcelona przegrała drugi ligowy mecz z rzędu, po raz pierwszy w tym sezonie w jednym spotkaniu tracąc więcej niż dwie bramki. Pep Guardiola zachowuje jednak spokój i wierzy, że zła passa musi się wkrótce skończyć. "To był ekscytujący pojedynek i muszę pogratulować Atletico. My musimy podążać przed siebie", powiedział.
Trener Barçy uważa, że jego zespół przegrał, gdyż nie potrafił należycie przeciwstawić się prostej grze jaką stosowało Atletico. Jego zdaniem powodem porażki mogło być również mniejsze niż zwykle posiadanie piłki: "Kiedy drużyna traci piłkę musi być czujna. Nasz rywal grał prosty futbol, który przysporzył nam sporo problemów. Na boisku sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, to typowe dla pojedynków Atletico z Barceloną".
"Przy stanie 2:0, Forlan szybko zdobył kontaktową bramkę. Końcówka spotkania była jak rzut monetą. Przeważaliśmy, ale w ciągu trzech kolejek nasza przewaga nad Realem zmalała o osiem punktów. Podniesiemy się jednak i będziemy podążać naprzód", kontynuował Guardiola.
Szkoleniowiec nie sądzi, by słabsza postawa drużyny w ostatnich spotkaniach była wynikiem złej kondycji fizycznej piłkarzy: "To nie kwestia przygotowania fizycznego. W Sewilli przeciwko Betisowi zagraliśmy dobry mecz, a z Espanyolem przez długi czas walczyliśmy w dziesiątkę".
[źródło: Sport]
Trener Barçy uważa, że jego zespół przegrał, gdyż nie potrafił należycie przeciwstawić się prostej grze jaką stosowało Atletico. Jego zdaniem powodem porażki mogło być również mniejsze niż zwykle posiadanie piłki: "Kiedy drużyna traci piłkę musi być czujna. Nasz rywal grał prosty futbol, który przysporzył nam sporo problemów. Na boisku sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, to typowe dla pojedynków Atletico z Barceloną".
"Przy stanie 2:0, Forlan szybko zdobył kontaktową bramkę. Końcówka spotkania była jak rzut monetą. Przeważaliśmy, ale w ciągu trzech kolejek nasza przewaga nad Realem zmalała o osiem punktów. Podniesiemy się jednak i będziemy podążać naprzód", kontynuował Guardiola.
Szkoleniowiec nie sądzi, by słabsza postawa drużyny w ostatnich spotkaniach była wynikiem złej kondycji fizycznej piłkarzy: "To nie kwestia przygotowania fizycznego. W Sewilli przeciwko Betisowi zagraliśmy dobry mecz, a z Espanyolem przez długi czas walczyliśmy w dziesiątkę".
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (35)