Oceny graczy za mecz z Atlético
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.
Valdés - 4 - Chimeryczny. Już w pierwszej minucie meczu miał okazję do interwencji. Sam na sam wyszedł Kun Agüero i choć strzał był chybiony, to jednak należą się brawa za ustawienie. Następnie miała miejsce akcja o kryptonimie "Heitinga", która poważnie obciąża konto Victora. Strzał sparowany do środka - bardzo nieprofesjonalne zachowanie. Wyjścia do piłek bitych ze stałych fragmentów gry były w jego wykonaniu niepewne. Na dodatek dość kontrowersyjny pozostaje strzał Forlana. Śmielsza interwencja pozwoliłaby w pełni ocenić czy piłka była do wyciągnięcia. Na plus; w okolicach prawego słupka błąd Márqueza wykorzystał Kun jednak Valdés popisał się niezłą interwencją broniąc strzał z bardzo bliskiej odległości. Interwencją najwyższej światowej klasy popisał się natomiast przy strzale głową Forlana po dośrodkowaniu z prawej strony Simão - szybka reakcja i bardzo pewny chwyt. Dodatkowo niecelne podanie Cáceresa dało już nie pierwszą w tym meczu setkę Kunowi, jednak dynamiczne wyjście z bramki i znakomita interwencja prawą nogą uchroniła Barçę przed utratą bramki. Reasumując, świetne interwencje przeplatał poważnymi błędami.
Alves - 4 - Brazylijczyk nie radził sobie z Simão. Skrzydłowy Atlético w pierwszej połowie dwukrotnie bez najmniejszych problemów przedarł się w okolice pola karnego. Receptą Daniego pozostały faule. W drugiej połowie było lepiej, choć zdarzało się, że Portugalczyk miał za dużo miejsca na swojej stronie. Alves nie uczestniczył w akcjach ofensywnych, a strzał z wolnego przeszedł wysoko nad poprzeczką. Kilka razy świetnie się ustawił i przeciął podanie do napastnika, ale zdecydowanie zabrakło błysku. Spóźnił się za Agüero przy czwartym golu.
Márquez - 3 - Bramka na 2:2 była ewidentnie jego - złe podanie do Puyola stworzyło rywalowi setkę, którą ten wykorzystał z zimną krwią. Trzykrotnie wykiwany przez Agüero: w pierwszej połowie, gdy Argentyńczykowi udało się oddać groźny strzał na bramkę, oraz dwa razy w drugiej. Najpierw Kun minął zwodem Meksykanina, ale zatrzymał się na Puyolu, a w końcówce przeprowadził decydującą akcję meczu i zdobył bramkę, która jednak w większym stopniu obciąża konto "Tarzana", a mniej Márqueza. Pogłoski o odsunięciu od kadry nie są chyba przypadkiem.
Puyol - 5 - Już po kilkunastu sekundach spotkania nie upilnował Agüero, który wyszedł sam na sam z Valdésem, jednak tym razem był to błąd bez konsekwencji. Bramka na 4:3 to już ewidentnie jego wina; nie opanował piłki, którą miał na nodze. Poza tymi dwoma błędami rozgrywał stosunkowo solidne zawody. Zatrzymał ofiarnym wślizgiem rajd Kuna, gdy ten okiwał w polu karnym Márqueza i Sylvinho. Starał się rozgrywać, a także wybiegł z kontrą po rzucie rożnym w drugiej części spotkania.
Sylvinho - 5 - W pierwszej części meczu był zdecydowanie najlepszym z obrońców. Aktywnie i skutecznie walczył w odbiorze na obu połowach boiska. Po przerwie opadł z sił i na zbyt wiele pozwalał przeciwnikom, zarówno brakowało go przy blokowaniu wrzutek, a także pozwolił Kunowi zakręcić sobą we własnym polu karnym. Z przodu nie było z niego pożytku. Najczęściej zagrywał piłki wszerz, lub do tyłu.
Xavi - 3 - Ocenę występu Katalończyka można sprowadzić do prostego pytania: "where's Xavi?" ("gdzie jest Xavi?"). Hasło popularnej gry sprowadzającej się do odnalezienia fikuśnie ubranego Wally'ego, jak ulał pasuje do reakcji fanów oglądających mecz Barcelony. Xavi był niewidoczny. Praktycznie nie brał udziału w akcjach ofensywnych, unikał wzięcia na siebie ciężaru gry, a także próżno go było szukać w obronie. W końcówce meczu pojawił się na chwilę, gdy dograł dobrą piłkę w z rzutu wolnego w pole karne to Henry'ego. Plotka głosi, że na pierwszą połowę w ogóle nie dotarł.
Touré - 6 - Najwyraźniej koledzy za nim nie przepadają. Partnerzy nie wspomagali go w walce o środek pola, przez co zazwyczaj spóźniał się za akcjami i nie był w stanie czyścić pola przed graczami formacji defensywnej, co w konsekwencji skutkowało wieloma groźnymi strzałami z okolicy pola karnego. W pojedynkach 1 na 1 przeważnie był górą. Sfrustrowany niemocą partnerów, postanowił wziąć na siebie w drugiej połowie ciężar rozgrywania. Popisał się jednym kapitalnym dryblingiem, a także obsłużył doskonałym podaniem na wolne pole Gudjohnsena, który zmarnował sytuację. Osamotniony nie nadążał za wszystkimi rywalami.
Gudjohnsen - 6 - Pierwsza połowa to niemal wyłącznie niecelne podania oraz niewykorzystana setka. W drugiej stworzył 3 okazje bramkowe kolegom z drużyny, z czego tylko jedna została wykorzystana. Była to akcja, po której Henry wpakował futbolówkę do pustej bramki. Pozostałe dwie setki dostał w prezencie od Eidura Eto'o (ładne przerzuty, w tym jedno odegranie "z klepki") jednak nie wykorzystał żadnej z nich potwierdzając swoją słabszą dyspozycję. Zobaczyliśmy dwa oblicza Islandczyka, który był w pierwszej połowie prawdopodobnie najsłabszym ogniwem Barcelony, a po zmianie stron wspaniałym rozgrywającym rozdającym przepiękne piłki. Często włączał się w akcje ofensywne zespołu dublując pozycję środkowego napastnika. Mało aktywny w odbiorze.
Messi - 6 - Póki nie zdobył pierwszej bramki (po pięknej indywidualnej akcji) można było się zastanawiać czy w ogóle grał. Potem kolejna nieprzeciętna wyprawa w głąb pola karnego przeciwnika, jednak strzał wieńczący akcję był tym razem chybiony (z bardzo dogodnej pozycji). Od początku raczej niezbyt widoczny i mało aktywny, choć starał się grać w odbiorze. Po akcji Eto'o, w drugiej połowie, powinien dobić piłkę do niemalże pustej bramki. Nie zrobił tego, marnując wyśmienitą okazję. W pierwszej połowie również mógł wpisać się jeden raz więcej na listę strzelców, ale lekko naciskany w polu karnym przez obrońcę przewrócił się przy próbie przyjęcia piłki. Momentami do bólu samolubny.
Eto'o - 3 - Gdyby Eto'o był zaślubiony z Barceloną, ta powinna natychmiast zażądać rozwodu. Kameruńczyk wspiął się na wyżyny nieudolności i zaliczył prawdopodobnie najgorszy pod względem skuteczności mecz w barwach Dumy Katalonii. Dwukrotnie zmarnował doskonałe okazje po dograniach Gudjohnsena, a w kolejnej sytuacji będąc w polu karnym pogubił się w zwodach, a następnie wysłał piłkę poza "szesnastkę" zaprzepaszczając jeszcze jedną wspaniałą sytuację. W pierwszej połowie wysoko atakował obrońców Atlético starając się utrudnić rozegranie, lecz wobec braku wsparcia kolegów, nie był zadowalająco skuteczny. Na samym początku spotkania mógł otworzyć wynik meczu, lecz dochodząc do strzału w polu karnym nie miał ani miejsca, ani czasu, żeby wymanewrować piłkę poza zasięg kończyn Leo Franco. Warto też wspomnieć, że to po jego nieudanej próbie przyjęcia piłki tyłem do bramki gola na 1:0 zdobył Henry. Uruchomił świetnym podaniem Gudjohnsena przy golu na 3:2.
Henry - 7 - Strzelił 2 bramki z czego pierwsza z nich była wyjątkowej urody. Sprokurował rzut karny w drugiej części spotkania. Miał ograniczone pole manewry, gdyż lewy obrońca (w tym wypadku Sylvinho) nie kwapił się do śmielszych wejścia do przodu. Na tle całego zespołu zaprezentował się naprawdę przyzwoicie.
Rezerwowi:
Cáceres - 4 - Wszedł za Sylvinho. Pierwsza akcja w obronie Martina była bardzo dobra, gdy wyłuskał przeciwnikowi piłkę blisko narożnika boiska. Później było tylko gorzej. Zdekoncentrowany wyłożył jak na tacy piłkę Kunowi Agüero, który znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Słaba zmiana.
[źródło: Własne]
Valdés - 4 - Chimeryczny. Już w pierwszej minucie meczu miał okazję do interwencji. Sam na sam wyszedł Kun Agüero i choć strzał był chybiony, to jednak należą się brawa za ustawienie. Następnie miała miejsce akcja o kryptonimie "Heitinga", która poważnie obciąża konto Victora. Strzał sparowany do środka - bardzo nieprofesjonalne zachowanie. Wyjścia do piłek bitych ze stałych fragmentów gry były w jego wykonaniu niepewne. Na dodatek dość kontrowersyjny pozostaje strzał Forlana. Śmielsza interwencja pozwoliłaby w pełni ocenić czy piłka była do wyciągnięcia. Na plus; w okolicach prawego słupka błąd Márqueza wykorzystał Kun jednak Valdés popisał się niezłą interwencją broniąc strzał z bardzo bliskiej odległości. Interwencją najwyższej światowej klasy popisał się natomiast przy strzale głową Forlana po dośrodkowaniu z prawej strony Simão - szybka reakcja i bardzo pewny chwyt. Dodatkowo niecelne podanie Cáceresa dało już nie pierwszą w tym meczu setkę Kunowi, jednak dynamiczne wyjście z bramki i znakomita interwencja prawą nogą uchroniła Barçę przed utratą bramki. Reasumując, świetne interwencje przeplatał poważnymi błędami.
Alves - 4 - Brazylijczyk nie radził sobie z Simão. Skrzydłowy Atlético w pierwszej połowie dwukrotnie bez najmniejszych problemów przedarł się w okolice pola karnego. Receptą Daniego pozostały faule. W drugiej połowie było lepiej, choć zdarzało się, że Portugalczyk miał za dużo miejsca na swojej stronie. Alves nie uczestniczył w akcjach ofensywnych, a strzał z wolnego przeszedł wysoko nad poprzeczką. Kilka razy świetnie się ustawił i przeciął podanie do napastnika, ale zdecydowanie zabrakło błysku. Spóźnił się za Agüero przy czwartym golu.
Márquez - 3 - Bramka na 2:2 była ewidentnie jego - złe podanie do Puyola stworzyło rywalowi setkę, którą ten wykorzystał z zimną krwią. Trzykrotnie wykiwany przez Agüero: w pierwszej połowie, gdy Argentyńczykowi udało się oddać groźny strzał na bramkę, oraz dwa razy w drugiej. Najpierw Kun minął zwodem Meksykanina, ale zatrzymał się na Puyolu, a w końcówce przeprowadził decydującą akcję meczu i zdobył bramkę, która jednak w większym stopniu obciąża konto "Tarzana", a mniej Márqueza. Pogłoski o odsunięciu od kadry nie są chyba przypadkiem.
Puyol - 5 - Już po kilkunastu sekundach spotkania nie upilnował Agüero, który wyszedł sam na sam z Valdésem, jednak tym razem był to błąd bez konsekwencji. Bramka na 4:3 to już ewidentnie jego wina; nie opanował piłki, którą miał na nodze. Poza tymi dwoma błędami rozgrywał stosunkowo solidne zawody. Zatrzymał ofiarnym wślizgiem rajd Kuna, gdy ten okiwał w polu karnym Márqueza i Sylvinho. Starał się rozgrywać, a także wybiegł z kontrą po rzucie rożnym w drugiej części spotkania.
Sylvinho - 5 - W pierwszej części meczu był zdecydowanie najlepszym z obrońców. Aktywnie i skutecznie walczył w odbiorze na obu połowach boiska. Po przerwie opadł z sił i na zbyt wiele pozwalał przeciwnikom, zarówno brakowało go przy blokowaniu wrzutek, a także pozwolił Kunowi zakręcić sobą we własnym polu karnym. Z przodu nie było z niego pożytku. Najczęściej zagrywał piłki wszerz, lub do tyłu.
Xavi - 3 - Ocenę występu Katalończyka można sprowadzić do prostego pytania: "where's Xavi?" ("gdzie jest Xavi?"). Hasło popularnej gry sprowadzającej się do odnalezienia fikuśnie ubranego Wally'ego, jak ulał pasuje do reakcji fanów oglądających mecz Barcelony. Xavi był niewidoczny. Praktycznie nie brał udziału w akcjach ofensywnych, unikał wzięcia na siebie ciężaru gry, a także próżno go było szukać w obronie. W końcówce meczu pojawił się na chwilę, gdy dograł dobrą piłkę w z rzutu wolnego w pole karne to Henry'ego. Plotka głosi, że na pierwszą połowę w ogóle nie dotarł.
Touré - 6 - Najwyraźniej koledzy za nim nie przepadają. Partnerzy nie wspomagali go w walce o środek pola, przez co zazwyczaj spóźniał się za akcjami i nie był w stanie czyścić pola przed graczami formacji defensywnej, co w konsekwencji skutkowało wieloma groźnymi strzałami z okolicy pola karnego. W pojedynkach 1 na 1 przeważnie był górą. Sfrustrowany niemocą partnerów, postanowił wziąć na siebie w drugiej połowie ciężar rozgrywania. Popisał się jednym kapitalnym dryblingiem, a także obsłużył doskonałym podaniem na wolne pole Gudjohnsena, który zmarnował sytuację. Osamotniony nie nadążał za wszystkimi rywalami.
Gudjohnsen - 6 - Pierwsza połowa to niemal wyłącznie niecelne podania oraz niewykorzystana setka. W drugiej stworzył 3 okazje bramkowe kolegom z drużyny, z czego tylko jedna została wykorzystana. Była to akcja, po której Henry wpakował futbolówkę do pustej bramki. Pozostałe dwie setki dostał w prezencie od Eidura Eto'o (ładne przerzuty, w tym jedno odegranie "z klepki") jednak nie wykorzystał żadnej z nich potwierdzając swoją słabszą dyspozycję. Zobaczyliśmy dwa oblicza Islandczyka, który był w pierwszej połowie prawdopodobnie najsłabszym ogniwem Barcelony, a po zmianie stron wspaniałym rozgrywającym rozdającym przepiękne piłki. Często włączał się w akcje ofensywne zespołu dublując pozycję środkowego napastnika. Mało aktywny w odbiorze.
Messi - 6 - Póki nie zdobył pierwszej bramki (po pięknej indywidualnej akcji) można było się zastanawiać czy w ogóle grał. Potem kolejna nieprzeciętna wyprawa w głąb pola karnego przeciwnika, jednak strzał wieńczący akcję był tym razem chybiony (z bardzo dogodnej pozycji). Od początku raczej niezbyt widoczny i mało aktywny, choć starał się grać w odbiorze. Po akcji Eto'o, w drugiej połowie, powinien dobić piłkę do niemalże pustej bramki. Nie zrobił tego, marnując wyśmienitą okazję. W pierwszej połowie również mógł wpisać się jeden raz więcej na listę strzelców, ale lekko naciskany w polu karnym przez obrońcę przewrócił się przy próbie przyjęcia piłki. Momentami do bólu samolubny.
Eto'o - 3 - Gdyby Eto'o był zaślubiony z Barceloną, ta powinna natychmiast zażądać rozwodu. Kameruńczyk wspiął się na wyżyny nieudolności i zaliczył prawdopodobnie najgorszy pod względem skuteczności mecz w barwach Dumy Katalonii. Dwukrotnie zmarnował doskonałe okazje po dograniach Gudjohnsena, a w kolejnej sytuacji będąc w polu karnym pogubił się w zwodach, a następnie wysłał piłkę poza "szesnastkę" zaprzepaszczając jeszcze jedną wspaniałą sytuację. W pierwszej połowie wysoko atakował obrońców Atlético starając się utrudnić rozegranie, lecz wobec braku wsparcia kolegów, nie był zadowalająco skuteczny. Na samym początku spotkania mógł otworzyć wynik meczu, lecz dochodząc do strzału w polu karnym nie miał ani miejsca, ani czasu, żeby wymanewrować piłkę poza zasięg kończyn Leo Franco. Warto też wspomnieć, że to po jego nieudanej próbie przyjęcia piłki tyłem do bramki gola na 1:0 zdobył Henry. Uruchomił świetnym podaniem Gudjohnsena przy golu na 3:2.
Henry - 7 - Strzelił 2 bramki z czego pierwsza z nich była wyjątkowej urody. Sprokurował rzut karny w drugiej części spotkania. Miał ograniczone pole manewry, gdyż lewy obrońca (w tym wypadku Sylvinho) nie kwapił się do śmielszych wejścia do przodu. Na tle całego zespołu zaprezentował się naprawdę przyzwoicie.
Rezerwowi:
Cáceres - 4 - Wszedł za Sylvinho. Pierwsza akcja w obronie Martina była bardzo dobra, gdy wyłuskał przeciwnikowi piłkę blisko narożnika boiska. Później było tylko gorzej. Zdekoncentrowany wyłożył jak na tacy piłkę Kunowi Agüero, który znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Słaba zmiana.
[źródło: Własne]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (152)