Futbol totalny; Barcelona - Malaga 6:0

M_k

22 marca 2009, 18:45

329 komentarzy
Dziś Barcelona nawiązała do chlubnych tradycji sprzed tzw. "kryzysu" i rozbiła Malagę aż 6-0. Jest to drugi, a licząc sparingi trzeci, tak wysoki wynik uzyskany przez drużynę od objęcia sterów przez Guardiolę. Niestety tym razem tryumf okupiony został kontuzjami kluczowych graczy środka pola: Iniesty, Touré (naderwane mięśnie - 15 dni przerwy) i Xaviego (ból ścięgna Achillesa - brak danych na temat ewentualnej absencji).

Na Zbaraż!

Pierwsza połowa rozpoczęła się dość spokojnie. Kilku zawodników Barçy próbowało pokonać Goitię, jednak nie przynosiło to rezultatu. W 19. minucie Eto'o z Xavim postanowili zamienić się rolami na boisku. Ten pierwszy z głębi pola idealnie zagrał do wychodzącego w tempo Katalończyka. Xavi zachował się jak rasowy środkowy napastnik i celnym strzałem wyprowadził Barcelonę na prowadzenie.

Ta sytuacja była dla Malagi zwiastunem nadchodzącego kataklizmu. Niczym oddział ciężkozbrojnej jazdy, wdarła się Barcelona na połowę Malagi by siać pożogę i spustoszenie. W 24. minucie ułańską szarżę prawą stroną przeprowadził Leo Messi. Najpierw w nietuzinkowy sposób przyjął piłkę, później wpadł z nią w pole karne, i nic sobie nie robiąc z asysty dwóch obrońców pokonał Goitię. Niedługo potem mógł dołożyć kolejne trafienie, lecz tym razem bramkarz Malagi sparował strzał mierzony w krótki róg.

Bordowo-granatowa husaria następny cios wyprowadziła w 32. minucie. W wyniku szybkiej wymiany podań pomiędzy Messim a Xavim, ten drugi znalazł się nagle blisko pola karnego Malagi. Stojąc tam dostrzegł wbiegającego Henry'ego i posłał mu piękne prostopadłe podanie. Będący w pełnym galopie Francuz nie miał problemów z pokonaniem bramkarza, którego najpierw, dla wygody, położył zwodem na murawie. I tak oto, w ciągu zaledwie 13 minut FC Barcelona zdobyła 3-bramkowe prowadzenie.

Przed przerwą gości dobił jeszcze Samuel Eto'o. Przy tym golu znów w głównej roli wystąpił Xavi. Dostając piłkę przed polem karnym, najpierw dokładnie rozejrzał się, by za chwilę mierzonym podaniem uruchomić Kameruńczyka. Strzał Eto'o prześliznął się pomiędzy łydkami bramkarza i trafił do siatki.

Lania ciąg dalszy

Po przerwie FC Barcelona wcale nie zamierzała odpuszczać. W 50. minucie potwierdziła, iż grają w niej najlepsi środkowi pomocnicy świata. Iniesta, będący trochę w cieniu swoich kolegów, popisał się fantastyczną wrzutką do wychodzącego na wolne pole Alvesa. Pozycja do oddania strzału wcale prosta nie była, ponieważ Brazylijczyk biegł bokiem do bramki. Dla magików z Camp Nou takie sytuacje nie stanowią jednak większego problemu; Goitia mógł tylko bezradnie patrzeć, jak szybująca po główce Daniego piłka wpada do siatki.

"Strzemiennego" w 57. minucie dołożył Samuel Eto'o. Po mocnym strzale Sylvinho, bramkarz gości wybił piłkę przed siebie. Dopadł do niej Thierry Henry. Francuz zachował się bardzo przytomnie. W lidze polskiej na przykład, na 100 piłkarzy 99 strzelałoby w tej sytuacji do bramki. Na całe szczęście Thierry Henry prezentuje poziom dla nadwiślańskich rozgrywek nieosiągalny. "Titi" odegrał do stojącego samotnie na piątym metrze Eto'o, który bez mrugnięcia okiem uzyskał szóste trafienie dla Barçy.

Po tej akcji tempo meczu wyraźnie siadło. Piłkarzom FC Barcelony wcale nie znudziło się strzelanie kolejnych goli. Jednak po zejściu kilku kluczowych graczy, akcjom brakowało dokładności i polotu. Do końca spotkania wynik nie zmienił się.

Malaga obraża fanów dobrej piłki

Nie wiadomo jakie były zamiary ekipy Antonio Tapii przed tym meczem. Nie było u nich widać ani chęci "szturmu ZbarażA", ani specjalnie nie zależało im na "obronie Częstochowy". Na boisku pojawiła się dziś drużyna niemrawa, bez pomysłu na swoją grę, bez inicjatywy i nie wkładająca w mecz żadnego zaangażowania. Patrząc na grę przeciwnika, przychodziło na myśl pytanie, jakim cudem ten zespół zdołał wspiąć się na tak wysokie miejsce w tabeli. Chyba zadziałała dzisiaj magia słowa "Camp Nou". Jednak beznadziejna postawa Malagi to jej problem, a my możemy się tylko cieszyć, że FC Barcelona potrafiła dziś bezlitośnie wypunktować słabego rywala.

Bój to jest nasz ostatni...

W naszej drużynie postacią zdecydowanie wyróżniającą się był Martín Cáceres. Obrońca ten kilkukrotnie zatrzymał groźnie wyglądające kontry gości. O dobrym występie może mówić też Victor Valdés. W tych nielicznych sytuacjach, jakie miała dziś Malaga, bronił naprawdę pewnie. Na temat postawy piłkarzy z przednich formacji nie trzeba nic dodawać ponad to, co zostało już napisane powyżej; wynik meczu mówi sam za siebie. Teraz FC Barcelonę czeka dwutygodniowa przerwa, spowodowana przez spotkania międzynarodowe. Następnym przystankiem do mistrzostwa będzie Valladolid, który w poprzedniej rundzie, także został rozbity na Camp Nou stosunkiem 6:0. Liczymy na "powtórkę z rozrywki."

Barcelona: Valdés; Alves, Márquez, Cáceres, Sylvinho; Touré (Keita, m. 26), Xavi (Bojan, m. 67), Iniesta (Gudjohnsen, m. 60); Messi, Henry, Eto'o.

Málaga: Goitia; Gámez (Gaspar, m. 62), Cuadrado, Rosario, Nacho; Apoño, Lolo (Duda, m. 62); Fernando, Eliseu; Luque (Adriano, m. 75), Salva.

Gole: 1-0, min. 19: Xavi. 2-0, m. 25: Messi. 3-0, m. 32: Henry. 4-0, m. 44: Eto'o. 5-0, m. 51: Alves. 6-0, m. 57: Eto'o.

Arbiter: Muñiz Fernández (Asturia).

Żółte kartki: Nacho (m. 18), Lolo (m. 29), Alves (m. 34), Gámez (m. 36), Gudjohnsen (m. 82).

Widzów: 75 170

Statystyki:
Barcelona - Malaga


69% Posiadanie 30%
27 Strzały 10
14 Strzały na bramkę 3
10 Rzuty rożne 7
14 Faule 8
4 Spalone 1
2 Żółte kartki 3
0 Czerwone kartki 0
12 Wślizgi 10
577 Celne podania 213


Szczegóły meczu w relacji live.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (329)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze