Przed meczem Getafe CF - FC Barcelona

M_k

18 kwietnia 2009, 02:50

39 komentarzy
Już dziś przemieścimy się wraz z FC Barceloną na południowe peryferia Madrytu. To jakże piękne, choć nieprzyjazne dla nas miasto, ma zaszczyt gościć na swoim terenie kilka znamienitych klubów piłkarskich. Prócz Atletico i Realu Madryt, jednym z nich jest właśnie Getafe, z którym Dumie Katalonii przyjdzie mierzyć się 31. kolejce La Liga.

Podopieczni trenera Victora Munoza z 34 punktami na koncie zajmują obecnie 14. miejsce w tabeli La Liga. W tym sezonie, na własnym boisku, Getafe odnotowało 5 zwycięstw, 4 remisy i 6 porażek. Jak widać, bilans jest niezbyt imponujący, szczególnie kiedy spojrzymy, iż pokonanymi z Coliseum Alfonso Perez wyjeżdżały takie "potęgi" jak Valladolid, Mallorca, Sporting Gijon i Recreativo. Na tym wątłym tle niczym wisienka na torcie wygląda derbowe zwycięstwo z Realem Madryt. 29 listopada ubiegłego roku Królewscy wyjeżdżali z przedmieść Madrytu z przegraną 1:3.

Getafe wchodzi właśnie na tzw. "Everest" tj. serię meczów ze ścisłą czołówką La Liga. Choć w Walencji zespół ze stolicy dostał tęgie lanie (1:4), to już w pojedynku z Sevillą (drugi wyjazdowy mecz z rzędu) pokazał lwi pazur, wygrywając 1:0. Jedynego gola na Ramon Sanchez Pizjuan zdobył w 81. minucie Jaime Gavilan. 23-letni pomocnik przeprowadził widowiskowy rajd lewym skrzydłem, po którym uderzył piłkę z ostrego kąta, nie dając Palopowi żadnych szans.

Boje poza swoim terenem są w tym sezonie specjalnością drużyny Munoza. Gdyby ułożyć tabelę uwzględniającą tylko spotkania wyjazdowe, Getafe zajmowałoby 10. miejsce. Niezła dyspozycja na cudzych stadionach znalazła potwierdzenie w listopadowym meczu z Barceloną na Camp Nou. Po szybkim zdobyciu bramki przez Manu, kibice długo oczekiwali wyrównania. Dopiero w 71. minucie gola zdobył Keita, czym ustalił remisowy wynik tamtego pojedynku (1:1). Wtedy, po raz pierwszy ukazał się fanom niezwykły dar Malijczyka. Wielki jak góra, nie imponujący techniką, potrafi jednak w kluczowych momentach znaleźć się dokładnie tam gdzie potrzeba, aby uderzyć na bramkę. Kolejną próbkę tych umiejętności Cules ujrzeli w ostatnią środę na Allianz Arena.

Pełna lista powołanych znajduje się tu. Widzimy na niej, iż Josep Guardiola nie przebiera w środkach. Do Madrytu pojadą Messi, Xavi, Iniesta oraz Eto'o. Co więcej, brak na ławce rezerwowych takich piłkarzy jak Hleb, Sanchez czy też Pedro wymusza zagranie praktycznie najmocniejszym zestawieniem. Z jednej strony, będzie to na pewno męczące dla zespołu, lecz jest całkowicie uzasadnione jeżeli spojrzymy na historię meczów obydwu drużyn. Na Coliseum Alfonso Perez miało miejsce wiele upokorzeń Blaugrany, poczynając od słynnego już, przegranego półfinału Copa del Rey (0:4), skończywszy choćby na porażce 0:2 z ubiegłego sezonu. Nie dziwi więc fakt, że trener woli dmuchać na zimne i zabrać do Madrytu swoich najlepszych zawodników.

Kwestia zmienników będzie głównym problemem naszego klubu w najbliższych tygodniach, gdy będą ważyć się losy całego sezonu. Kalendarz jest naprawdę napięty. Po Getafe czekają na nas kolejno: Sevilla, Valencia, Chelsea, Real, znów Chelsea, Villarreal, a na dokładkę po tym wszystkim - finał Pucharu Króla z Athletic Bilbao. Nie licząc jeszcze ewentualnego finału Champions League później. Sytuacja jest więc "podbramkowa". Możemy wygrać wszystko albo nic. Możemy też zdobyć tylko jeden tytuł, ale czy nie pozostanie nam wtedy niedosyt, że po tak wspaniałym sezonie ostatecznie święcimy tylko jeden triumf?

Przypuszczalny skład:

Valdés - Alves, Puyol, Piqué, Abidal - Keita, Busquets, Xavi - Messi, Eto'o, Iniesta (Henry).
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (39)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze