Cascarino: Spisek? W takim razie Drogba brał w nim udział

nikt_ważny

9 maja 2009, 14:07

7 komentarzy
Przedstawiamy Wam artykuł, który napisał dla witryny goal.com Tony Cascarino, były napastnik Chelsea Londyn i reprezentacji Irlandii, w którym opisuje rewanż oraz pech Chelsea na Stamford Bridge, a także nadchodzący finał Ligi Mistrzów.

The Blues nie mieli szczęścia, ale...

Cóż za noc pełna incydentów na Stamford Bridge, czerwona kartka, cztery możliwe karne i przebijające serce trafienie dla Barcelony. Uważam, że Chelsea zagrała tak, jak trzeba przeciwko Barçy, musieli grać twardo i nie angażować się w zbyt "futbolowy" mecz z przyjezdnymi.

Chelsea miała niesamowitego pecha, przez 180 minut utrzymywała czyste konto przeciwko prawdopodobnie najlepszej linii ataku w światowej piłce. Samuel Eto'o był poza grą, Lionel Messi powstrzymywany przez obronę. W pierwszym meczu Thierry Henry radził sobie dobrze w pierwszej połowie, lecz w drugiej był już niewidoczny, więc zatrzymanie tej trójki, która zdobyła blisko 100 goli w tym sezonie, jest czymś fantastycznym. Drużyna była znakomicie zorganizowana, szczególnie świetnie wykonała pracę na Camp Nou.

... nie było żadnego spisku

Całe to mówienie o teoriach spiskowych UEFA, która nie chciała dwóch angielskich zespołów w finale nie trafia do mnie. W porządku, Chelsea cztery razy domagała się rzutów karnych, z czego dwa w mojej opinii były ewidentne, lecz mimo to wciąż mogli awansować, gdyby Didier Drogba wykorzystał dwie wspaniałe okazje w dwumeczu. Jego zachowanie na koniec spotkania było śmieszne, naprawdę. Jednakże, wydaje mi się, że ręka Pique i bójka Daniego Alvesa z Florentem Malodą zasługiwały tamtego wieczoru na karne.

Norweski arbiter był kiepski, lecz mówienie, iż był nieuczciwy czy przekupiony zakrawa o nonsens. Czy w takim wypadku wyrzuciłby z boiska Erica Abidala? Jeśli był spisek przeciwko Chelsea, to Drogba brał w nim udział, ponieważ gdyby strzelił, to rywalizacja by się skończyła. To wszystko brzmi jak kwaśne winogrona (gdy ktoś mówi coś negatywnego z powodu zazdrości, wtedy mamy do czynienia z kwaśnymi winogronami - przyp. red), mimo to nie ma pomyłki w tym, że sędzia zanotował słaby występ.

I Hiddink popełnił błąd taktyczny

W moim odczuciu Guus Hiddink popełnił błąd nie wpuszczając kolejnego napastnika, kiedy Barça od 66. minuty grała w dziesiątkę. Problemem w grze z Barçą jest to, że zawsze jest ona zdolna do odrobiny magii. Dlatego też Chelsea trzymała wszystkich za piłką, oddając pole i posiadanie Hiszpanom, co prowadziło do większej presji na gospodarzy, niż była potrzebna.

Chelsea nie potrafiła utrzymać szyków, zająć się obroną Barçy, przez co piłka wciąż wracała do przeciwników. Widzieliśmy Gerarda Pique, środkowego obrońcę, grającego jak pomocnik, gdy dwie wieże asekurowały go w tyłach, dzięki czemu mieli szanse na utrzymywanie piłki w wyższych sektorach boiska. Przypominało mi to mecz Anglii z Brazylią na Mistrzostwach Świata w 2002 roku, kiedy Ronaldinho został wykluczony z gry. Zamiast zepchnąć ich do tyłu, Anglicy pozwolili dwóm brazylijskim obrońcom wychodzić do przodu na własne życzenie. Nie odczuwali więc przewagi z racji jednego zawodnika więcej. Nieszczęśliwie, Chelsea także nie zrobiła użytku z wyniku.

Finał powinien być jak delicje

Pomimo kontrowersji definitywnie lepsza piłkarsko drużyna tych dwóch spotkań, mająca posiadanie i w zabójczym stylu eliminująca przeciwnika, przeszła dalej. Jako były piłkarz Chelsea, liczyłem, że osiągną finał, lecz nic nie da się zrobić, tylko oczekiwać starcia Manchesteru United z Barceloną.

Finał będzie znacznie bardziej otwarty niż mecze Chelsea z Barçą, więc powinien być wspaniałym spektaklem dla kibiców. Zagrają dwa najlepiej atakujące zespoły świata i w tym decydującym o pucharze pojedynku wszystko może się zdarzyć. Stadio Olimpico ma duże boisko, co przypadnie do gustu Hiszpanom. Dobrze, zagrają bez dwóch bocznych obrońców, lecz muszę przyznać, iż będę im kibicował.

Czekają nas ekscytujące pojedynki na całym boisku, ale oczekuję, że Thierry Henry oraz Lionel Messi sprawią United więcej problemów, aniżeli Chelsea, gdyż wywalczą więcej miejsca. Trzeba podwajać Messiego, gdyż ma talent, by zrobić ci krzywdę, lecz z drugiej strony medalu, Barça nie będzie zachwycona stawiając czoła Cristiano Ronaldo.

Wszystko to obiecuje naprawdę emocjonujący mecz i w końcu Michel Platini może spać spokojniej, wiedząc, że nie będzie kolejnego angielskiego finału.

[źródło: goal.com]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (7)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze