Czy Eto'o zagra z Osasuną?

Conrado

19 maja 2009, 10:35

15 komentarzy
Na Ono Estadi Samuel Eto'o miał szansę postawić "kropkę nad i" w walce o tytuł pichichi. Nie zrobił tego, mimo że w żadnym innym meczu sezonu nie miał aż tylu szans na zapewnienie sobie pozycji niekwestionowanego lidera walki o Złotego Buta. Dwa strzały w słupek, niewykorzystany karny i niezliczone zmarnowane sytuacje podbramkowe spowodowały, że odpowiedź na pytanie, kto zostanie najlepszym strzelcem La Liga sezonu 2008/09 poznamy dopiero w ostatniej kolejce rozgrywek.

Gdyby Barça nie miała jeszcze zagwarantowanego mistrzostwa Hiszpanii, Kameruńczyk miałby prawdopodobnie zapewnione miejsce w wyjściowej jedenastce na mecze z Osasuną i Deportivo. Problem w tym, że 27 maja Duma Katalonii będzie walczyć w Rzymie o zwycięstwo w Lidze Mistrzów i przypieczętowanie potrójnej korony. Mecz z Manchesterem jest teraz priorytetem w głowach wszystkich ludzi związanych z Barceloną, dlatego też trener Guardiola waha się czy Samuel powinien wystąpić przeciwko Osasunie, czy nie.

Mimo że Pep ma do dyspozycji wielu napastników, Eto'o był piłkarzem podstawowego składu przez cały sezon i wywiązywał się ze swoich obowiązków bez zarzutu. Dlatego nikt nie wyobraża sobie, żeby jakakolwiek kontuzja mogła wykluczyć go z finałowego meczu w Rzymie, gdzie zapewne zobaczymy w ataku Barçy słynne El Tridente - Eto'o, Messi i Henry.

Samuel przez cały sezon powtarzał, iż najważniejsze są dla niego wyniki zespołu, że wspólne sukcesy są ponad osiągnięciami indywidualnymi. Po meczu z Mallorcą wyjaśniał, iż "rozumie", że trener pozwoli mu odpocząć podczas meczu z Osasuną. Poza tym, po starciu z Czerwonymi Diabłami Blaugrana rozegra jeszcze jedno spotkanie w La Liga (z Deportivo), w którym Kameruńczyk będzie miał szansę zapewnić sobie trofeum pichichi. Tymczasem, aż do meczu na El Riazor, powinien myśleć tylko i wyłącznie nad tym, jak przebić się przez obronę Manchesteru i pokonać Edwina Van der Sara.

Jeżeli Eto'o zapisze się w historii FC Barcelony, to nie przez zdobycie jednego, dwóch czy trzech tytułów pichichi. Historia doceni go za to, że był jednym z piłkarzy, którzy wywalczyli potrójną koronę dla Barçy - takie osiągnięcie może się już nigdy nie powtórzyć. Interes zespołu powinien odegrać teraz priorytetową rolę, być ponad ambicjami indywidualnymi.

[źródło: sport.es]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (15)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze