Pique: W Rzymie będę dla kibiców - wywiad
Gerard Piqué przed rokiem wraz z Manchesterem United zdobył Ligę Mistrzów po wygranym finale w Moskwie. Już w najbliższą środę w Rzymie, Hiszpan stanie przed kolejną szansą zwycięstwa w najbardziej prestiżowych, europejskich rozgrywkach z tą różnicą, że tym razem będzie po drugiej stronie barykady i zagra przeciwko swoim byłym klubowym kolegom. Zwycięstwo w Moskwie na pewno cieszyło Hiszpana niezmiernie. Jednak finał w barwach Barçy dostarczy mu o wiele więcej emocji.
Czym dla Ciebie ten finał będzie się różnił od tego zeszłorocznego?
Wieloma względami. Po pierwsze mój wkład w sukces zespołu jest większy przez, co czuję się prawdziwym zwycięzcą. Po drugie jestem culé. Urodziłem się w Barcelonie, kocham ten klub od dzieciństwa. Cała moja rodzina kibicuje Barçy. Ten finał jest także bardziej osobisty na płaszczyźnie emocjonalnej. Będę czuł dokładnie to samo, co kibice Barçy zgromadzeni na Stadio Olimpico, a także Ci, którzy będą śledzili mecz na telebimach przed stadionem. Ja będę tam dla nich, emocjonalnie razem z nimi.
Czy jesteś nam w stanie powiedzieć w jaki sposób Manchester może przygotować się do finału?
Postaram się.
Kiedy Sir Alex Ferguson zazwyczaj ogłasza wyjściowy skład?
Zwykle w ostatniej chwili. Jeżeli graliśmy na Old Trafford to ogłaszał go w szatni. Jeśli był to mecz wyjazdowy robił to w hotelu.
Robił to z rana?
Tak, z rana. Jednak podczas całego tygodnia treningów wiadomo, kto zagra, a kto nie. Na treningach zamkniętych dla mediów często ustawiał zespół tak jak miało to wyglądać podczas najbliższego spotkania. Od poniedziałku mogłeś sobie zdać sprawę czy trener na Ciebie postawi, czy nie.
Czy ogląda kasety video ze spotkaniami najbliższego przeciwnika?
Nie osobiście. Za to odpowiedzialny jest jeden z trenerów, Carlos Queiroz.
Jaka jest rola Fergusona?
W tygodniu rzadko uczestniczy w treningach. Odpowiada wyłącznie za przedmeczowe sesje treningowe.
Rozmawia indywidualnie z zawodnikami?
Zależnie od okazji. Przed ważnymi spotkaniami tak. Można przypuszczać, że tak uczyni przed meczem z Barçą. Będzie uświadamiał graczy, przedstawiał im cechy charakterystyczne Barcelony i informacje dotyczące poszczególnych zawodników.
Czy motywuje on zawodników impulsywnie czy krzykiem?
Nie, on nie jest takim typem. Bardzo ufa swojej charyzmie. Potrafi trafić do ludzi. Jednak motywacja jest obowiązkiem wszystkich w szatni.
Na przykład?
Rio Ferdinand i Ryan Giggs. Rio dużo krzyczy. Jest głównym motywującym. Z drugiej strony jest Ryan Giggs, który jest weteranem. On często bierze Cię na bok, mówi cicho patrząc prosto w oczy i wielkimi słowami umie przekonać, że można. Dodatkowo motywujące jest to, iż rozmawiasz z legendą.
Cristiano Ronaldo twierdzi, że nie znasz wszystkich jego sztuczek...
Nie mogę doczekać się na spotkanie z nim. Myślę, że znam, ale to nie daje gwarancji zatrzymania go. Przykładem jest Messi, którego możesz znać na wylot, ale zawsze może Cię czymś zaskoczyć. Dziś wiem, że celem moim i kolegów jest zatrzymanie całej linii ataku, a nie pojedynczego gracza.
Zagrasz obok Yaya Toure...
On jest fenomenem. Nie ma miejsca na boisku, w którym nie byłyby w stanie zagrać. Nie powinniśmy się obawiać Manchesteru. To oni bardziej się nas boją, niż odwrotnie.
Czy jest w Tobie żądza zemsty?
Żadna. W Manchesterze stałem się wartościowym graczem i nabrałem wiele doświadczenia. Jednak nie ma co porównywać gry dla Barçy, a gry dla United. Oczywiste jest, że kocham Barcelonę i wolę reprezentować klub, w którym się wychowałem.
[źródło: Sport]
Czym dla Ciebie ten finał będzie się różnił od tego zeszłorocznego?
Wieloma względami. Po pierwsze mój wkład w sukces zespołu jest większy przez, co czuję się prawdziwym zwycięzcą. Po drugie jestem culé. Urodziłem się w Barcelonie, kocham ten klub od dzieciństwa. Cała moja rodzina kibicuje Barçy. Ten finał jest także bardziej osobisty na płaszczyźnie emocjonalnej. Będę czuł dokładnie to samo, co kibice Barçy zgromadzeni na Stadio Olimpico, a także Ci, którzy będą śledzili mecz na telebimach przed stadionem. Ja będę tam dla nich, emocjonalnie razem z nimi.
Czy jesteś nam w stanie powiedzieć w jaki sposób Manchester może przygotować się do finału?
Postaram się.
Kiedy Sir Alex Ferguson zazwyczaj ogłasza wyjściowy skład?
Zwykle w ostatniej chwili. Jeżeli graliśmy na Old Trafford to ogłaszał go w szatni. Jeśli był to mecz wyjazdowy robił to w hotelu.
Robił to z rana?
Tak, z rana. Jednak podczas całego tygodnia treningów wiadomo, kto zagra, a kto nie. Na treningach zamkniętych dla mediów często ustawiał zespół tak jak miało to wyglądać podczas najbliższego spotkania. Od poniedziałku mogłeś sobie zdać sprawę czy trener na Ciebie postawi, czy nie.
Czy ogląda kasety video ze spotkaniami najbliższego przeciwnika?
Nie osobiście. Za to odpowiedzialny jest jeden z trenerów, Carlos Queiroz.
Jaka jest rola Fergusona?
W tygodniu rzadko uczestniczy w treningach. Odpowiada wyłącznie za przedmeczowe sesje treningowe.
Rozmawia indywidualnie z zawodnikami?
Zależnie od okazji. Przed ważnymi spotkaniami tak. Można przypuszczać, że tak uczyni przed meczem z Barçą. Będzie uświadamiał graczy, przedstawiał im cechy charakterystyczne Barcelony i informacje dotyczące poszczególnych zawodników.
Czy motywuje on zawodników impulsywnie czy krzykiem?
Nie, on nie jest takim typem. Bardzo ufa swojej charyzmie. Potrafi trafić do ludzi. Jednak motywacja jest obowiązkiem wszystkich w szatni.
Na przykład?
Rio Ferdinand i Ryan Giggs. Rio dużo krzyczy. Jest głównym motywującym. Z drugiej strony jest Ryan Giggs, który jest weteranem. On często bierze Cię na bok, mówi cicho patrząc prosto w oczy i wielkimi słowami umie przekonać, że można. Dodatkowo motywujące jest to, iż rozmawiasz z legendą.
Cristiano Ronaldo twierdzi, że nie znasz wszystkich jego sztuczek...
Nie mogę doczekać się na spotkanie z nim. Myślę, że znam, ale to nie daje gwarancji zatrzymania go. Przykładem jest Messi, którego możesz znać na wylot, ale zawsze może Cię czymś zaskoczyć. Dziś wiem, że celem moim i kolegów jest zatrzymanie całej linii ataku, a nie pojedynczego gracza.
Zagrasz obok Yaya Toure...
On jest fenomenem. Nie ma miejsca na boisku, w którym nie byłyby w stanie zagrać. Nie powinniśmy się obawiać Manchesteru. To oni bardziej się nas boją, niż odwrotnie.
Czy jest w Tobie żądza zemsty?
Żadna. W Manchesterze stałem się wartościowym graczem i nabrałem wiele doświadczenia. Jednak nie ma co porównywać gry dla Barçy, a gry dla United. Oczywiste jest, że kocham Barcelonę i wolę reprezentować klub, w którym się wychowałem.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (10)