Katalońska prasa pewna przyjścia Villi
To, że celem transferowym Barcelony pozostaje David Villa nie jest już żadną tajemnicą. Asturyjczyk może stać się najdroższym transferem w historii katalońskiego klubu, bowiem wydaje się, że to właśnie Barça ma największe szanse na jego transfer.
"Podpisanie kontraktu z Davidem Villą jest tylko kwestią czasu", mówił Florentino Pérez. Cóż, nie mylił się tylko w tym, że gracz opuści Valencię. Co do kierunku przeprowadzki, prawdopodobnie pomylił się diametralnie, gdyż wszystko wskazuje na to, że gracz nie zostanie napastnikiem Realu, ale Barçy. A ta każdego dnia jest bliżej pozyskania tego wartościowego zawodnika, który stał się priorytetem wzmocnień na przyszły sezon.
Pep Gaurdiola prosił o zawodnika, który gwarantuje zdobywanie bramek. Dostanie gracza który nigdy nie zszedł poniżej 15 goli na sezon, nawet w Sportingu (obecnie druga liga), w Saragossie czy Valencii. Hiszpan rozegrał w sumie 394 meczów, w których strzelił 208 bramek i te statystyki z pewnością robią wrażenie (dla porównania Samuel Eto'o zanim przeszedł do Barçy grał w 199 spotkaniach, strzelając 73 gole, po przejściu do Barcelony rozegrał 200 spotkań strzelając 130 bramek). Statystyki te pokazują, iż 27-letni Villa znajduje się w najlepszym momencie swojej kariery i będzie idealnym wzmocnieniem Barçy. Nic dziwnego że inne kluby, takie jak Real Madryt czy Chelsea również chcą go mieć w swoich szeregach.
Cała sprawa nabrała rumieńców, kiedy Jorge Valdano stwierdził, że David Villa nie jest już dłużej priorytetem, a jedynie opcją, a klub rozgląda się za innymi wzmocnieniami. Okazało się, iż władze Realu skupiły się na sprowadzeniu Karima Benzemy na Santiago Bernabeu.
Z klarowną sytuacją, Barcelona zdecydowała się działać dalej spokojnie i rozważnie, a głównym celem stało się osiągnięcie porozumienia z Valencią. Jej prezydent Manuel Llorente, mówiąc że klub czeka na "szokującą" ofertę, dał jasno do zrozumienia, iż El Guaje jest nadal na sprzedaż. Było oczywiste, że Barcelona będzie musiała zaproponować bardzo korzystną ofertę i tylko w ten sposób, kupi wolność Davida. Oferta opiewająca na 42 mln Euro w 3 lata oraz dodatki w zależności od osiągnięć zawodnika w przyszłym sezonie, powinna skusić włodarzy Valencii, na to przynajmniej liczy Barca. W zasadzie, transakcja powinna zostać zamknięta w lipcu, więc rozliczana będzie już w następnym roku budżetowym. Jeszcze wczoraj media donosiły, że zawodnik włoży koszulkę Barcelony w przyszłym sezonie, jednak póki Valencia i Barça nie podpisały umowy, nie będziemy się zapuszczać tak daleko.
Asturyjczyk nie ma żadnych wątpliwości co do projektu Pepa Guardioli, pod względem sportowym i technicznym idealnie pasuje do składu na przyszły sezon. Co więcej, nie tylko trener, ale również niektórzy zawodnicy dotychczasowego składu dołożą wszelkich starań, by wszystko przebiegło pomyślnie. Ostatnim, który wyraził chęć sprowadzenia Davida, był Gerard Piqué, mówiąc: "Villa idealnie by do nas pasował".
Także fani, poprzez strony internetowe, wyrazili swoją radość, że ten, na którego głosowali (w sondzie Villa zajął pierwsze miejsce, jeśli chodzi o napastników, wyprzedził takie gwiazdy jak Ibrahimović czy Forlán) zasili ich ulubiony klub.
David Villa spogląda już w kierunku Camp Nou i miejmy nadzieję, że jego pojawienie się to "kwestia czasu" - cytując Florentino Péreza.
Mundo Deportivo pisze z kolei, że Duma Katalonii, która oferowała już 40 mln euro, zamierza przedstawić propozycję opiewającą na 45 mln, czyli kwotę bardzo zbliżoną do oczekiwań Valencii, która żąda 50 mln. Cena, jaką Barcelona może zapłacić za Villę znacznie przekracza wartość najdroższego transferu w historii klubu, którym jest obecnie Javier Saviola (kosztował 36 mln).
Obie strony wydają się być skazane na porozumienie i jest niemal pewne, iż David nie będzie kontynuował kariery na Mestalla. Wysokość oferty za zawodnika Valencii uzależniona jest od możliwości sprzedaży Samuela Eto'o na dobrych warunkach. Sytuacja Kameruńczyka jest jednak skomplikowana, dlatego cała sprawa może ciągnąć się jeszcze kilka tygodni, dopóki Barça nie znajdzie dodatkowego źródła przychodu.
[źródło: Mundo Deportivo/Sport]
"Podpisanie kontraktu z Davidem Villą jest tylko kwestią czasu", mówił Florentino Pérez. Cóż, nie mylił się tylko w tym, że gracz opuści Valencię. Co do kierunku przeprowadzki, prawdopodobnie pomylił się diametralnie, gdyż wszystko wskazuje na to, że gracz nie zostanie napastnikiem Realu, ale Barçy. A ta każdego dnia jest bliżej pozyskania tego wartościowego zawodnika, który stał się priorytetem wzmocnień na przyszły sezon.
Pep Gaurdiola prosił o zawodnika, który gwarantuje zdobywanie bramek. Dostanie gracza który nigdy nie zszedł poniżej 15 goli na sezon, nawet w Sportingu (obecnie druga liga), w Saragossie czy Valencii. Hiszpan rozegrał w sumie 394 meczów, w których strzelił 208 bramek i te statystyki z pewnością robią wrażenie (dla porównania Samuel Eto'o zanim przeszedł do Barçy grał w 199 spotkaniach, strzelając 73 gole, po przejściu do Barcelony rozegrał 200 spotkań strzelając 130 bramek). Statystyki te pokazują, iż 27-letni Villa znajduje się w najlepszym momencie swojej kariery i będzie idealnym wzmocnieniem Barçy. Nic dziwnego że inne kluby, takie jak Real Madryt czy Chelsea również chcą go mieć w swoich szeregach.
Cała sprawa nabrała rumieńców, kiedy Jorge Valdano stwierdził, że David Villa nie jest już dłużej priorytetem, a jedynie opcją, a klub rozgląda się za innymi wzmocnieniami. Okazało się, iż władze Realu skupiły się na sprowadzeniu Karima Benzemy na Santiago Bernabeu.
Z klarowną sytuacją, Barcelona zdecydowała się działać dalej spokojnie i rozważnie, a głównym celem stało się osiągnięcie porozumienia z Valencią. Jej prezydent Manuel Llorente, mówiąc że klub czeka na "szokującą" ofertę, dał jasno do zrozumienia, iż El Guaje jest nadal na sprzedaż. Było oczywiste, że Barcelona będzie musiała zaproponować bardzo korzystną ofertę i tylko w ten sposób, kupi wolność Davida. Oferta opiewająca na 42 mln Euro w 3 lata oraz dodatki w zależności od osiągnięć zawodnika w przyszłym sezonie, powinna skusić włodarzy Valencii, na to przynajmniej liczy Barca. W zasadzie, transakcja powinna zostać zamknięta w lipcu, więc rozliczana będzie już w następnym roku budżetowym. Jeszcze wczoraj media donosiły, że zawodnik włoży koszulkę Barcelony w przyszłym sezonie, jednak póki Valencia i Barça nie podpisały umowy, nie będziemy się zapuszczać tak daleko.
Asturyjczyk nie ma żadnych wątpliwości co do projektu Pepa Guardioli, pod względem sportowym i technicznym idealnie pasuje do składu na przyszły sezon. Co więcej, nie tylko trener, ale również niektórzy zawodnicy dotychczasowego składu dołożą wszelkich starań, by wszystko przebiegło pomyślnie. Ostatnim, który wyraził chęć sprowadzenia Davida, był Gerard Piqué, mówiąc: "Villa idealnie by do nas pasował".
Także fani, poprzez strony internetowe, wyrazili swoją radość, że ten, na którego głosowali (w sondzie Villa zajął pierwsze miejsce, jeśli chodzi o napastników, wyprzedził takie gwiazdy jak Ibrahimović czy Forlán) zasili ich ulubiony klub.
David Villa spogląda już w kierunku Camp Nou i miejmy nadzieję, że jego pojawienie się to "kwestia czasu" - cytując Florentino Péreza.
Mundo Deportivo pisze z kolei, że Duma Katalonii, która oferowała już 40 mln euro, zamierza przedstawić propozycję opiewającą na 45 mln, czyli kwotę bardzo zbliżoną do oczekiwań Valencii, która żąda 50 mln. Cena, jaką Barcelona może zapłacić za Villę znacznie przekracza wartość najdroższego transferu w historii klubu, którym jest obecnie Javier Saviola (kosztował 36 mln).
Obie strony wydają się być skazane na porozumienie i jest niemal pewne, iż David nie będzie kontynuował kariery na Mestalla. Wysokość oferty za zawodnika Valencii uzależniona jest od możliwości sprzedaży Samuela Eto'o na dobrych warunkach. Sytuacja Kameruńczyka jest jednak skomplikowana, dlatego cała sprawa może ciągnąć się jeszcze kilka tygodni, dopóki Barça nie znajdzie dodatkowego źródła przychodu.
[źródło: Mundo Deportivo/Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (78)