Laporta: Eto'o nie odbiera telefonu
W programie "59 segundos" w TVE Joan Laporta mówił o sytuacji Samuela Eto'o. Powiedział również, iż Barcelona dokona transferów, jakich oczekuje Pep Guardiola, ale nie zrobi tego za wszelką cenę.
"Kilka razy dzwoniłem do Samuela, ale nie odebrał telefonu. Nie wiem, czy zmienił numer", żartował. "Może nie chce byśmy z nim rozmawiali? Może jest zły na Barçę? Trzeba by zapytać jego", dodał. Mimo że prezes Barçy darzy Kameruńczyka szczególnym uczuciem, "pozostał mu tylko rok kontraktu i powinniśmy znać jego plany. Chciałbym z nim spokojnie porozmawiać".
Laporta dodał, że nie spotkał się z Eto'o po zakończeniu sezonu, bowiem najpierw chciał "przeanalizować sytuację zespołu i dowiedzieć się czego chcą trenerzy". Przypomniał, że Kameruńczykowi zaoferowana została dwuletnia umowa i że odpowiedział on, iż "się nad nią zastanowi, ale wstępnie nie bierze pod uwagę takiej możliwości". "Manchester City wykazał zainteresowanie jego osobą, zawodnik wie, że ma taką ofertę i decyzja należy do niego."
Transfery
Sternik Barçy sprostował swoje słowa, które wypowiedział wczoraj rano ("Jeśli chodzi o mnie, nikogo bym nie kupował"). Powiedział, że Barça dokona transferów, o które prosi Pep Guardiola, ale "nie da się wciągnąć w wir zakupów". Zapytany o to, o jakich piłkarzy prosił Guardiola, odpowiedział iż chodzi o pozycje "bocznego obrońcy, środkowego obrońcy, dwóch pomocników i 'dziewiątkę').
"Uwielbiam Villę, ale są także Forlán, Ibrahimovic i Eto'o. Były negocjacje, aby zapoznać się z jego sytuacją, ale nie mamy tyle czasu i pieniędzy. Nasza oferta jest bliższa 40 niż 50 milionów euro", kontynuował. Padło także kilka słów na temat Francka Ribéry: "Jest na naszej liście życzeń, ale za rozsądną cenę. Teraz Bayern nie chce go sprzedać. Wiedzą, że jeśli będzie na sprzedaż, chcemy z nimi rozmawiać". Zapytany o Cesca Fabregasa, odparł iż klub "nie odrzuca żadnej alternatywy".
Dwa modele
W trakcie programu nie mogło również zabraknąć porównać modelu działań Barcelony i Realu Madryt. "To dwa różne modele, dwie funkcje. W tym Florentino nie patrzy się na pieniądze, w naszym jest więcej pracy z wychowankami, na co najlepszym dowodem jest fakt, iż w finale Ligi Mistrzów mieliśmy 10 wychowanków w składzie. Pieniądze to nie wszystko, ważniejsza jest utożsamianie się zawodników z klubem", mówił. Chcąc jednak zachować dobre stosunki z Florentino, Laporta pogratulował mu powrotu na fotel prezesa. "Między dwiema stronami zawsze powinna istnieć harmonia i zrozumienie."
Laporta podkreślił, że nie żałuje, iż skrytykował "imperializm Madrytu", ale podkreślił, że jego słowa zostały wyrwane z kontekstu. "My tworzymy piłkarzy, którzy zdobywają Złotą Piłkę, inni ich kupują. Podoba mi się, że Real kupił Cristiano Ronaldo, ale jakby nie było to Barça jest wzorem do naśladowania. Mamy najlepszy zespół w historii klubu, który został stworzony dzięki spójnej polityce działań", kontynuował.
Prezes zaprzeczył, iż powrót Péreza na stanowisko prezesa Realu spowodował niepokój w Barcelonie. "Tak jak powiedziałem, jestem tri-tranquilo. Czy się boję? Jak mogę się bać mając taki zespół!"
Messi i Cristiano
Laporta uważa Portugalczyka za "wielkiego profesjonalistę, który może być punktem odniesienia", ale jemu samemu "bardziej imponuje Messi". Klauzula Argentyńczyka wynosi 150 mln euro, ale prezes Barçy pokreślił, że "związek piłkarza z klubem jest silniejszy niż owa klauzula. W Barcelonie czuje się znakomicie, jest jej symbolem i prawdziwym liderem. Wierzę, że jest najlepszym graczem w historii. Jest skuteczny, niewiarygodny, genialny... jest bezcenny". Laporta dodał jednak, że wielomilionowe transfery Realu "nie wpłyną na zmianę klauzul odejścia zapisanych w kontraktach naszych piłkarzy".
Wybory
"Nie zostanę wiceprezesem", powiedział zapytany o przyszłoroczne wybory. Przyznał, że jest na "sto procent" pewien kandydatów na prezesa z ramienia obecnego zarządu, którymi może być Jaume Ferrer albo Xavier Sala i Martín.
[źródło: Sport]
"Kilka razy dzwoniłem do Samuela, ale nie odebrał telefonu. Nie wiem, czy zmienił numer", żartował. "Może nie chce byśmy z nim rozmawiali? Może jest zły na Barçę? Trzeba by zapytać jego", dodał. Mimo że prezes Barçy darzy Kameruńczyka szczególnym uczuciem, "pozostał mu tylko rok kontraktu i powinniśmy znać jego plany. Chciałbym z nim spokojnie porozmawiać".
Laporta dodał, że nie spotkał się z Eto'o po zakończeniu sezonu, bowiem najpierw chciał "przeanalizować sytuację zespołu i dowiedzieć się czego chcą trenerzy". Przypomniał, że Kameruńczykowi zaoferowana została dwuletnia umowa i że odpowiedział on, iż "się nad nią zastanowi, ale wstępnie nie bierze pod uwagę takiej możliwości". "Manchester City wykazał zainteresowanie jego osobą, zawodnik wie, że ma taką ofertę i decyzja należy do niego."
Transfery
Sternik Barçy sprostował swoje słowa, które wypowiedział wczoraj rano ("Jeśli chodzi o mnie, nikogo bym nie kupował"). Powiedział, że Barça dokona transferów, o które prosi Pep Guardiola, ale "nie da się wciągnąć w wir zakupów". Zapytany o to, o jakich piłkarzy prosił Guardiola, odpowiedział iż chodzi o pozycje "bocznego obrońcy, środkowego obrońcy, dwóch pomocników i 'dziewiątkę').
"Uwielbiam Villę, ale są także Forlán, Ibrahimovic i Eto'o. Były negocjacje, aby zapoznać się z jego sytuacją, ale nie mamy tyle czasu i pieniędzy. Nasza oferta jest bliższa 40 niż 50 milionów euro", kontynuował. Padło także kilka słów na temat Francka Ribéry: "Jest na naszej liście życzeń, ale za rozsądną cenę. Teraz Bayern nie chce go sprzedać. Wiedzą, że jeśli będzie na sprzedaż, chcemy z nimi rozmawiać". Zapytany o Cesca Fabregasa, odparł iż klub "nie odrzuca żadnej alternatywy".
Dwa modele
W trakcie programu nie mogło również zabraknąć porównać modelu działań Barcelony i Realu Madryt. "To dwa różne modele, dwie funkcje. W tym Florentino nie patrzy się na pieniądze, w naszym jest więcej pracy z wychowankami, na co najlepszym dowodem jest fakt, iż w finale Ligi Mistrzów mieliśmy 10 wychowanków w składzie. Pieniądze to nie wszystko, ważniejsza jest utożsamianie się zawodników z klubem", mówił. Chcąc jednak zachować dobre stosunki z Florentino, Laporta pogratulował mu powrotu na fotel prezesa. "Między dwiema stronami zawsze powinna istnieć harmonia i zrozumienie."
Laporta podkreślił, że nie żałuje, iż skrytykował "imperializm Madrytu", ale podkreślił, że jego słowa zostały wyrwane z kontekstu. "My tworzymy piłkarzy, którzy zdobywają Złotą Piłkę, inni ich kupują. Podoba mi się, że Real kupił Cristiano Ronaldo, ale jakby nie było to Barça jest wzorem do naśladowania. Mamy najlepszy zespół w historii klubu, który został stworzony dzięki spójnej polityce działań", kontynuował.
Prezes zaprzeczył, iż powrót Péreza na stanowisko prezesa Realu spowodował niepokój w Barcelonie. "Tak jak powiedziałem, jestem tri-tranquilo. Czy się boję? Jak mogę się bać mając taki zespół!"
Messi i Cristiano
Laporta uważa Portugalczyka za "wielkiego profesjonalistę, który może być punktem odniesienia", ale jemu samemu "bardziej imponuje Messi". Klauzula Argentyńczyka wynosi 150 mln euro, ale prezes Barçy pokreślił, że "związek piłkarza z klubem jest silniejszy niż owa klauzula. W Barcelonie czuje się znakomicie, jest jej symbolem i prawdziwym liderem. Wierzę, że jest najlepszym graczem w historii. Jest skuteczny, niewiarygodny, genialny... jest bezcenny". Laporta dodał jednak, że wielomilionowe transfery Realu "nie wpłyną na zmianę klauzul odejścia zapisanych w kontraktach naszych piłkarzy".
Wybory
"Nie zostanę wiceprezesem", powiedział zapytany o przyszłoroczne wybory. Przyznał, że jest na "sto procent" pewien kandydatów na prezesa z ramienia obecnego zarządu, którymi może być Jaume Ferrer albo Xavier Sala i Martín.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (99)