Maradona: To nie wina Leo
Argentyna jest w ciężkiej sytuacji. Po bolesnej porażce na własnym terenie z Brazylią, sytuacja Albicelestes w eliminacjach do Mundialu w RPA stała się bardzo skomplikowana. Pojawiły się również głosy kwestionujące umiejętności trenera Argentyny, Diego Maradony. Sam zainteresowany wziął całą winę za porażkę na siebie, odciążając w ten sposób gwiazdę reprezentacji i FC Barcelony, Leo Messiego. Diego przyznał, że porażka była skutkiem błędnych decyzji w kwestii zestawienia formacji obronnej.
"Nigdy nie pozwoliłbym, aby winą za porażkę obciążano mojego zawodnika. Biorę na siebie całą odpowiedzialność. Przegrana z Brazylią zawsze boli, bardzo chcieliśmy wygrać i przybliżyć się do wyjazdu na Mistrzostwa Świata. Ale nie możemy się załamywać, wciąż walczymy o awans i jedziemy do Paragwaju, aby tam pokazać się z lepszej strony", powiedział Maradona. 1:3 z Brazylią nie jest pierwszą tak wysoką porażką drużyny pod wodzą Diego. Selekcjoner przyznał, że nie czuje się teraz tak źle, jak po przegranej 1:6 w Boliwii. "Trudniej było przełknąć tamtą porażkę. Ale dziś jestem spokojny o zawodników. Wierzę w nich."
Błędy w obronie, które przydarzyły się w meczu z Canarinhos, skomentował: "To się zdarza w futbolu. Weszli pod naszą bramkę dwa razy i strzelili dwie bramki. Ćwiczyliśmy obronę przed takimi zagraniami przez cały tydzień, ale oni i tak sobie z nami poradzili. To były chwile nieuwagi, i słono za nie zapłaciliśmy". Teraz Argentyna musi pojechać do Paragwaju i tam walczyć o trzy punkty. "To będzie trudne, ale będziemy walczyć ze wszystkich sił", zapowiedział selekcjoner.
Leo Messi był jednym z piłkarzy, na których skupiała się uwaga widzów zgromadzonych na stadionie w Rosario. Wszyscy pokładali w nim wielkie nadzieje - miał być tym, który poprowadzi Argentyńczyków do zwycięstwa. Dlatego po meczu Diego Maradona bronił Messiego, aby głosy krytyki nie spadały na niego i całą złość kibiców nie skupiła się na młodej gwieździe reprezentacji Argentyny i FC Barcelony. "Podobała mi się gra całego zespołu. Leo Messi zagrał dobrze, robił co mógł i to nie jego wina, że przegraliśmy. Nie możemy krytykować tylko jednego zawodnika, bo na boisku nikt nie gra sam. Brazylijczycy nas zaskoczyli, nie spodziewaliśmy się takiej gry z ich strony."
Możemy spodziewać się, że na forach internetowych poświęconych reprezentacji Argentyny rozgorzeje w najbliższych dniach dyskusja na temat Leo Messiego. Już teraz, wielu sympatyków Albicelestes pyta, dlaczego Leo nie może grać w reprezentacji na poziomie tak wysokim, jak czyni to w FC Barcelonie?
[źródło: Sport]
"Nigdy nie pozwoliłbym, aby winą za porażkę obciążano mojego zawodnika. Biorę na siebie całą odpowiedzialność. Przegrana z Brazylią zawsze boli, bardzo chcieliśmy wygrać i przybliżyć się do wyjazdu na Mistrzostwa Świata. Ale nie możemy się załamywać, wciąż walczymy o awans i jedziemy do Paragwaju, aby tam pokazać się z lepszej strony", powiedział Maradona. 1:3 z Brazylią nie jest pierwszą tak wysoką porażką drużyny pod wodzą Diego. Selekcjoner przyznał, że nie czuje się teraz tak źle, jak po przegranej 1:6 w Boliwii. "Trudniej było przełknąć tamtą porażkę. Ale dziś jestem spokojny o zawodników. Wierzę w nich."
Błędy w obronie, które przydarzyły się w meczu z Canarinhos, skomentował: "To się zdarza w futbolu. Weszli pod naszą bramkę dwa razy i strzelili dwie bramki. Ćwiczyliśmy obronę przed takimi zagraniami przez cały tydzień, ale oni i tak sobie z nami poradzili. To były chwile nieuwagi, i słono za nie zapłaciliśmy". Teraz Argentyna musi pojechać do Paragwaju i tam walczyć o trzy punkty. "To będzie trudne, ale będziemy walczyć ze wszystkich sił", zapowiedział selekcjoner.
Leo Messi był jednym z piłkarzy, na których skupiała się uwaga widzów zgromadzonych na stadionie w Rosario. Wszyscy pokładali w nim wielkie nadzieje - miał być tym, który poprowadzi Argentyńczyków do zwycięstwa. Dlatego po meczu Diego Maradona bronił Messiego, aby głosy krytyki nie spadały na niego i całą złość kibiców nie skupiła się na młodej gwieździe reprezentacji Argentyny i FC Barcelony. "Podobała mi się gra całego zespołu. Leo Messi zagrał dobrze, robił co mógł i to nie jego wina, że przegraliśmy. Nie możemy krytykować tylko jednego zawodnika, bo na boisku nikt nie gra sam. Brazylijczycy nas zaskoczyli, nie spodziewaliśmy się takiej gry z ich strony."
Możemy spodziewać się, że na forach internetowych poświęconych reprezentacji Argentyny rozgorzeje w najbliższych dniach dyskusja na temat Leo Messiego. Już teraz, wielu sympatyków Albicelestes pyta, dlaczego Leo nie może grać w reprezentacji na poziomie tak wysokim, jak czyni to w FC Barcelonie?
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (39)