Pedro daje trzy punkty; Barcelona 1:0 Almeria

Choder

3 października 2009, 19:15

490 komentarzy
Podopieczni Pepa Guardiola zrobili to, co do nich należało. Pokonali Almerię 1:0, choć widać było, że chcą to uczynić jak najmniejszym nakładem sił. Tym razem kibice zgromadzeni na Camp Nou nie zobaczyli gradu bramek i olśniewającej gry. Nie dane im było również ujrzeć popisów technicznych Leo Messiego i spółki, jednakże trzeba pamiętać, że w takich spotkaniach priorytetem są trzy punkty i z tego zadania drużyna Barcelony wywiązała się znakomicie.

Tym razem Guardiola postawił na dwóch ofensywnych pomocników, a na ławce zasiedli Keita, Touré oraz Bojan Krkić, który od dłuższego czasu zmagał się z kontuzją i nie mógł być brany pod uwagę przy ustalaniu składu. Na trybunach zasiadł Thierry Henry, który również leczył uraz, oraz Dmytro Czyhrynski. Szansę gry od pierwszych minut dostał młodziutki Pedro, który okazał się kluczem do końcowego sukcesu.

Pierwsza połowa

Początek pierwszej połowy to ospała gra zarówno ze strony Barcelony, jak i Almerii. Goście wyszli na murawę z jednym założeniem, "nie przegrać" i przez pierwsze pół godziny, udawało im się to. Almeria w początkowej fazie meczu była zespołem dobrze zorganizowanym, który wie czego chce, natomiast Barcelona miała problemy z przedarciem się przez defensywę gości. Pierwsza groźniejsza akcja miała miejsce w dziesiątej minucie, kiedy to Ibrahimović świetnie odegrał do lepiej ustawionego Pedro, a ten pomimo dogodnej sytuacji nie zdecydował się na strzał i w efekcie, nic z tego nie wyszło.

W piętnastej minucie, próbkę swojego talentu pokazał Iniesta, który najpierw fantastycznie minął zawodnika Almerii, a następnie odegrał do Leo Messiego. Argentyńczyk popędził z piłką i oddał mocny strzał z okolicy dwudziestego metra, na posterunku był jednak Diego Alves. Minutę później byliśmy świadkami groźnej sytuacji pod bramką Victora Valdésa. Piłkę wstrzeloną przez jednego z zawodników Almerii, Valdés 'wypluł' przed siebie, ale całą sytuację wyjaśnił Maxwell i zażegnał niebezpieczeństwo.

Kontra w wykonaniu Barcelony mogła przynieść gola. Zlatan Ibrahimović ograł na prawej stronie defensora Almerii, wrzucił piłkę w pole karne, a tam akcję zakończył strzałem Pedro. Diego Alves instynktownie sparował piłkę na słupek, ale żaden z zawodników Barçy nie był w stanie wpakować jej do bramki. Od tego momentu, gra Barcelony zaczęła przypominać tę z poprzednich spotkań. Tempo wyraźnie się podniosło, zespół łapał właściwy rytm. W dziewiętnastej minucie swoją okazję miał, mniej widoczny w tym spotkaniu Dani Alves, który po idealnie dogranej piłce przez Xaviego, uderzał głową z dziesiątego metra. Strzał był jednak bardzo niecelny.
Warto dodać, że zdecydowana większość akcji Barcelony przeprowadzana była lewą stroną, gdzie najwięcej ochoty do gry przejawiał Pedro. W 21. minucie rozległy się przeraźliwe gwizdy na Camp Nou. Kibice zgromadzeni na stadionie domagali się rzutu karnego po faulu na Leo Messim, który świetnie przedzierał się w polu karnym. Gwizdek arbitra jednak milczał. Wyraźnie podirytowany tą sytuacją, Argentyńczyk pokazał swój geniusz w 26. minucie, kiedy minął jak tyczki kolejnych obrońców Almerii. Niestety będąc w polu karnym za daleko wypuścił sobie piłkę, a na posterunku był Diego Alves.

Barcelona przeważała, Barcelona atakowała, gol wisiał w powietrzu. Kolejne trzy ataki podopieczni Guardioli przeprowadzili lewą stroną. Pierwsze dwie próby i dośrodkowania Pedro nie przyniosły efektu, kolejna zaowocowała jednak bramką. Najpierw Ibrahimović podał do Maxwella, ten wypatrzył w polu karnym Pedro, który pomimo asysty obrońcy, z półobrotu doskonale uderzył w samo okienko bramki strzeżonej przez Alvesa. Gol ten dodał mu najwyraźniej skrzydeł, ponieważ już minutę później Pedro przeprowadził kolejną groźną akcję. Dobrego dośrodkowania nie wykorzystał jednak Zlatan Ibrahimović. Barcelona w tym fragmencie dominowała na boisku, Almeria tylko sporadycznie była przy piłce i nie mogła nawiązać równorzędnej walki z Barçą. Końcówka pierwszej połowy to dwie próby Zlatana, obie jednak niecelne. Trójce sędziowskiej schodzącej po pierwszej połowie towarzyszyły gwizdy i buczenie. Kibice byli wyraźnie niezadowoleni z postawy arbitra i jego asystentów.

Druga połowa

Druga połowa się odbyła i w zasadzie na tym można by było zakończyć jej opis. Tempo gry dramatycznie spadło, żaden z zespołów nie przejawiał większej ochoty do atakowania, a sporadyczne próby nie przyniosły zmiany rezultatu. W 50 minucie swoją szansę miała jednak Almeria. Wrzuconą piłkę bardzo dobrze w pole karne zgrał Kalu Uche, defensywa Barcelony zaspała i przed szansą stanął napastnik gości, któremu jednakże paradoksalnie zaszkodził zbyt duży wachlarz rozwiązań tej sytuacji. W ciągu kolejnych dziesięciu minut, Dani Alves, Xavi, Márquez oraz Iniesta próbowali strzałami z dystansu zaskoczyć bramkarza Almerii. Próby te były jednak albo niecelne, albo pewnie bronił je Diego Alves.

W 60. minucie mieliśmy pierwszą zmianę w zespolę gospodarzy. Poprawnie grającego Márqueza zmienił Piqué, którego przywitała burza oklasków ze strony kibiców. Zmiana ta nie przyniosła niestety ożywienia w grze zespołu, a przez to byliśmy świadkami niemiłosiernie nudnego spotkania. Od 70. minuty nieco śmielej zaatakowała Almeria. Pep Guardiola widząc to, wprowadził na boisko Keitę i Touré (zszedł Pedro i Busquets), którzy mieli za zadanie uspokoić i uporządkować grę Barçy. To był dobry ruch ze strony Guardioli, ponieważ już kolejna akcja z udziałem Keity mogła, a nawet powinna skończyć się zdobyciem gola. Piłka jak po sznurku krążyła od nogi do nogi zawodników Barcelony, ostatecznie przejął ją Ibrahimović i sprytnym uderzeniem próbował zaskoczyć Diego Alvesa. Bramkarz Almerii z trudem sparował ją jednak na rzut rożny.

Ostatnie dziesięć minut to wyczekiwanie na końcowy gwizdek. Żaden z zespołów nie zagroził już bramce przeciwnika, Almeria sprawiała wrażenie pogodzonej z wynikiem i spotkanie ostatecznie zakończyło się wygraną Barcelony 1:0. Gol Pedro przyniósł, jakże ważne trzy punkty, które pozwoliły podopiecznym Guardioli umocnić się na pozycji lidera. Po jutrzejszym spotkaniu Sevilli z Realem Madryt może okazać się, że dzisiejsze zwycięstwo pozwoli odskoczyć w tabeli od reszty rywali w drodze po tytuł mistrzowski La Liga.

Bramki:
1-0: Pedro 31'

FC Barcelona: Valdés; Alvés, Márquez (Piqué, min.60), Puyol, Maxwell, Sergio Buquets (Keita, min.75), Xavi, Iniesta, Messi, Pedro (Touré Yaya, min.75), Ibrahimovic.

UD Almeria: Diego Alves; Michel, Pellerano, Acasiete, Cisma, Ortíz (Soriano, min.79), Bernardello, Chico, Guilherme, Crusat (Nieto, min.73), Uche (Piatti, min.66).

Arbiter: Carlos Velasco Carballo

Żółte kartki: Xavi, Iniesta, Puyol (Barcelona); Uche, Bernardello, Crusat (Almeria)

Widzów: 74 177.

Multimedia z meczu:
- Bramki
- Obszerny skrót
- Cały mecz
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (490)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze