Raport z La Liga - 9. kolejka
Dziewiąta kolejka hiszpańskiej ekstraklasy przyniosła dość pechowy remis Barcelony, który wykorzystał Real Madryt i zniwelował stratę do lidera La Liga do jednego punktu.
Wygrana Realu Madryt, pechowy strata punktów Barcelony
Na Reyno de Navarra Barcelona zmierzyła się z Osasuną Pampeluna, która przed tym meczem była na dziesiątym miejscu w tabeli z jedenastoma punktami na koncie. Spotkanie to zapowiadało się na niezwykle ciężkie dla Dumy Katalonii i tak było w rzeczywistości. W pierwszych czterdziestu pięciu minutach zespołem lepszym była drużyna José Antonio Camacho. W drugiej połowie piłkarze Guardioli zabrali się do roboty, czego efektem było mozolne wypracowywanie sobie przewagi, co zaowocowało golem Keity. Wydawało się, że Blaugrana dowiezie spokojnie to zwycięstwo do końca, ale nic bardziej mylnego. Gracze Barcelony byli zbyt pewni siebie i zostali pokarani bramką wyrównującą w ostatnich sekundach doliczonego czasu gry. Teraz gracze Guardioli muszą bardzo szybko pozbierać się i wyciągnąć nauczkę z tej lekcji i wygrać bardzo ważne wyjazdowe spotkanie w Lidze Mistrzów z Rubinem Kazań. W następnej kolejce Barcelona zagra na Camp Nou z Mallorcą.
Po serii nieudanych wyników Realu Madryt (porażka (2:3) na własnym stadionie w Champions League z AC Milan, bezbramkowy remis na El Molinón ze Sportingiem Gijón w La Liga i kompromitująca wpadka (0:4) w Copa del Rey z trzecioligowym AD Alcorcon na wyjeździe) czarne chmury zawisły nad głową Manuela Pellegriniego, który w meczu przeciwko Getafe nadal nie mógł skorzystać z Cristiano Ronaldo. Los Blancos zaprezentowali się lepiej niż w spotkaniu przeciwko drużynie z Gijón i wygrali (2:0), grając od 27. minuty w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Albiola. W następnej kolejce Real Madryt zagra na Vicente Calderón z Atlético Madryt, a po drodze Królewskich czeka mecz w Lidze Mistrzów z AC Milan i dopiero wtedy będzie wiadomo, czy Manuel Pellegrini będzie nadal trenerem Los Blancos.
Przebudzenie Sevilli
Gracze Sevilli w ostatnich dwóch kolejkach ligowych nie odnieśli zwycięstwa (porażka (0:1) na wyjeździe z Deportivo La Coruña i później bezbramkowy remis z Espanyolem Barcelona na własnym stadionie). Idealną okazją do przełamania miał być mecz na Municipal de Chapín z zespołem Xerez, który w tym sezonie zainkasował komplet punktów tylko raz. Gracze Manolo Jiménez wygrali (1:0), dzięki czemu nie tracą kontaktu z 'wielka dwójką' i mają trzy oczka straty do Los Blancos. Tylko punkt do Sevilli traci Valencia, który wygrała (1:0) na wyjeździe z Málagą. W ścisłej czołówce utrzymuje się również Mallorca, która wygrała (1:0) na ONO Estadi z Racingiem Santander, dzięki czemu gracze Gregorio Manzano mogą pochwalić się tym, że od początku rozgrywek nie stracili nawet punktu na własnym stadionie. Z kolei piłkarze Deportivo La Coruña zremisowali (1:1) na El Riazor z zespołem Sportingu Gijón i spadli na szóste miejsce w tabeli.
Atlético Madryt na dnie
Ligowy debiut Quique Sanchez Floresa miał miejsce na San Mamés przeciwko Athletic Bilbao, który zdobył zaledwie jeden punkt w ostatnich pięciu spotkaniach. Wydawało się, że mecz ten będzie idealną okazją na przełamanie się dla piłkarzy Atlético Madryt. Rzeczywistość boiskowa sprowadziła jednak na ziemię trenera i piłkarzy Los Colchoneros, którzy przegrali to spotkanie (0:1). Graczom Quique Sanchez Floresa zabrakło trochę szczęścia, ale z drugiej strony piłkarze Atlético Madryt niczym specjalnym nie zaimponowali. Quique Sanchez Flores musi natychmiast zmienić coś w sposobie gry swojego zespołu, a kalendarz rozgrywek dla niego i jego zawodników jest bezlitosny (rewanżowy mecz z Chelsea Londyn w Champions League, a później ligowe spotkanie z Realem Madryt).
Koniec kryzysu Villarrealu?
Villarreal bez Senny i Ibagazy rozgromił (5:0) zespół Tenerife na El Madrigal i to co jeszcze dwie kolejki temu wydawało się niemożliwe, stało się faktem. Gracze Żółtej Łodzi Podwodnej opuścili strefę spadkową i powoli żegnają się z kryzysem, który nastał po odejściu Manuela Pellegriniego i doprowadził tę drużynę na dno ligowej tabeli. Z kolei piłkarze Espanyolu Barcelona zremisowali (1:1) na własnym stadionie z Realem Valladolid i przedłużyli swoją passę meczów bez porażki do siedmiu spotkań.
Wygrana Realu Madryt, pechowy strata punktów Barcelony
Na Reyno de Navarra Barcelona zmierzyła się z Osasuną Pampeluna, która przed tym meczem była na dziesiątym miejscu w tabeli z jedenastoma punktami na koncie. Spotkanie to zapowiadało się na niezwykle ciężkie dla Dumy Katalonii i tak było w rzeczywistości. W pierwszych czterdziestu pięciu minutach zespołem lepszym była drużyna José Antonio Camacho. W drugiej połowie piłkarze Guardioli zabrali się do roboty, czego efektem było mozolne wypracowywanie sobie przewagi, co zaowocowało golem Keity. Wydawało się, że Blaugrana dowiezie spokojnie to zwycięstwo do końca, ale nic bardziej mylnego. Gracze Barcelony byli zbyt pewni siebie i zostali pokarani bramką wyrównującą w ostatnich sekundach doliczonego czasu gry. Teraz gracze Guardioli muszą bardzo szybko pozbierać się i wyciągnąć nauczkę z tej lekcji i wygrać bardzo ważne wyjazdowe spotkanie w Lidze Mistrzów z Rubinem Kazań. W następnej kolejce Barcelona zagra na Camp Nou z Mallorcą.
Po serii nieudanych wyników Realu Madryt (porażka (2:3) na własnym stadionie w Champions League z AC Milan, bezbramkowy remis na El Molinón ze Sportingiem Gijón w La Liga i kompromitująca wpadka (0:4) w Copa del Rey z trzecioligowym AD Alcorcon na wyjeździe) czarne chmury zawisły nad głową Manuela Pellegriniego, który w meczu przeciwko Getafe nadal nie mógł skorzystać z Cristiano Ronaldo. Los Blancos zaprezentowali się lepiej niż w spotkaniu przeciwko drużynie z Gijón i wygrali (2:0), grając od 27. minuty w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Albiola. W następnej kolejce Real Madryt zagra na Vicente Calderón z Atlético Madryt, a po drodze Królewskich czeka mecz w Lidze Mistrzów z AC Milan i dopiero wtedy będzie wiadomo, czy Manuel Pellegrini będzie nadal trenerem Los Blancos.
Przebudzenie Sevilli
Gracze Sevilli w ostatnich dwóch kolejkach ligowych nie odnieśli zwycięstwa (porażka (0:1) na wyjeździe z Deportivo La Coruña i później bezbramkowy remis z Espanyolem Barcelona na własnym stadionie). Idealną okazją do przełamania miał być mecz na Municipal de Chapín z zespołem Xerez, który w tym sezonie zainkasował komplet punktów tylko raz. Gracze Manolo Jiménez wygrali (1:0), dzięki czemu nie tracą kontaktu z 'wielka dwójką' i mają trzy oczka straty do Los Blancos. Tylko punkt do Sevilli traci Valencia, który wygrała (1:0) na wyjeździe z Málagą. W ścisłej czołówce utrzymuje się również Mallorca, która wygrała (1:0) na ONO Estadi z Racingiem Santander, dzięki czemu gracze Gregorio Manzano mogą pochwalić się tym, że od początku rozgrywek nie stracili nawet punktu na własnym stadionie. Z kolei piłkarze Deportivo La Coruña zremisowali (1:1) na El Riazor z zespołem Sportingu Gijón i spadli na szóste miejsce w tabeli.
Atlético Madryt na dnie
Ligowy debiut Quique Sanchez Floresa miał miejsce na San Mamés przeciwko Athletic Bilbao, który zdobył zaledwie jeden punkt w ostatnich pięciu spotkaniach. Wydawało się, że mecz ten będzie idealną okazją na przełamanie się dla piłkarzy Atlético Madryt. Rzeczywistość boiskowa sprowadziła jednak na ziemię trenera i piłkarzy Los Colchoneros, którzy przegrali to spotkanie (0:1). Graczom Quique Sanchez Floresa zabrakło trochę szczęścia, ale z drugiej strony piłkarze Atlético Madryt niczym specjalnym nie zaimponowali. Quique Sanchez Flores musi natychmiast zmienić coś w sposobie gry swojego zespołu, a kalendarz rozgrywek dla niego i jego zawodników jest bezlitosny (rewanżowy mecz z Chelsea Londyn w Champions League, a później ligowe spotkanie z Realem Madryt).
Koniec kryzysu Villarrealu?
Villarreal bez Senny i Ibagazy rozgromił (5:0) zespół Tenerife na El Madrigal i to co jeszcze dwie kolejki temu wydawało się niemożliwe, stało się faktem. Gracze Żółtej Łodzi Podwodnej opuścili strefę spadkową i powoli żegnają się z kryzysem, który nastał po odejściu Manuela Pellegriniego i doprowadził tę drużynę na dno ligowej tabeli. Z kolei piłkarze Espanyolu Barcelona zremisowali (1:1) na własnym stadionie z Realem Valladolid i przedłużyli swoją passę meczów bez porażki do siedmiu spotkań.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (5)