The Guardian: Trener roku - Pep Guardiola
Zatopiony w myślach Pep Guardiola siedzi w szatni Barcelony, słuchając klawesynowych wariacji Johanna Sebastiana Bacha. Piłkarze spoglądają na swojego trenera w niemej konsternacji. Kiedy muzyka się kończy, Guardiola wstaje, ociera łzy z policzków, odwraca się do zawodników i nie zmniejszając ich zakłopotania, zaleca im udoskonalenie umysłu poprzez czytanie. "Całe życie zawarte jest w książkach", mówi z entuzjazmem. "W poezji, w prozie..."
Ta sytuacja nie zdarzyła się w prawdziwym życiu. To tylko skecz z emitowanego przez katalońską telewizję zabawnego programu Crackovia, w którym regularnie parodiowany jest trener Barcelony. Tak jak w każdej dobrej satyrze, zawarte jest w tym ziarenko prawdy - Guardiola znany jest z zamiłowania do dobrej muzyki i książek (niektórzy z jego najlepszych kolegów są pisarzami) oraz z traktowania futbolu jako sztuki. Dziennikarz El País, jednej z największych hiszpańskich gazet, w dniu finału Ligi Mistrzów z Manchesterem United podsumował go jednym słowem. Guardiola, napisał, jest "estetą".
Być może przed owym meczem Sir Alex Ferguson pozwolił sobie na prychnięcie pełne pogardy, jednak z pewnością nie uczynił tego po zakończeniu spotkania. Wygrana Barcelony z Manchesterem w Rzymie była trzecim ogniwem trypletu, którego kataloński klub w swojej 109-letniej historii nigdy wcześniej nie zdobył. I nigdy wcześniej, jak zauważył były trener Realu Madryt Juande Ramos, Barcelona nie miała lepszej drużyny. Nawet Dream Team dowodzony przez Johana Cruyffa na początku lat dziewięćdziesiątych nie był tak dobry.
Poza boiskiem Guardiola jest skromnym i wyciszonym mężczyzną, który pod koniec ubiegłego sezonu powiedział, że bez tak wspaniałych zawodników niczego by nie wygrał, z kolei ci sami piłkarze pod wodzą innego trenera odnieśliby sukces. "Jaki jest mój sekret? Piłkarze są bardzo dobrzy", mówi.
To prawda, ale Leo Messi, Xavi Hernández i Andrés Iniesta, którzy ośmieszyli Manchester United i praktycznie wszystkie inne drużyny, z którymi grali w ubiegłym sezonie, byli w Barcelonie w poprzednim roku i nic nie wygrali. Zawodnicy są dobrzy, ale Guardiola stworzył z nich wspaniały zespół. O to chodzi w Barcelonie: mogą mieć najbardziej utalentowanego gracza na świecie, Leo Messiego, oraz trzech lub czterech graczy z czołowej dziesiątki, ale ich gra wygląda tak jak w zamiarach myśleli o niej twórcy. To nie jest futbol, to jest sztuka futbolu.
W tym wszystkim jest jednak pewien aspekt, z którym typowy, angielski, futbolowy umysł musi sobie radzić mimo tego, że brzmi absurdalnie. Barcelona może być doskonała w grze piłką, ale jej obrona jest "podejrzana". Prawda jest taka, iż jej defensywa również jest wspaniała. Barcelona Guardioli nie tylko dłużej niż rywale utrzymuje się przy piłce, ale również szybciej niż inne drużyny futbolówkę odzyskuje. Drużyna ma jakość doskonale skoordynowanego organizmu, którego wszystkie części, pozornie podporządkowane jednemu umysłowi, poruszają się w jednym celu. Posiadając piłkę, biegają we wszystkich kierunkach, oferując sobie wzajemnie zróżnicowane możliwości zagrywania futbolówki. Gdy stracą piłkę, ganiają za nią jak rój zdeterminowanych pszczół.
Zatem powtarzając pytanie, które zadaje sobie Guardiola, jaki jest sekret?
Punktem wyjścia jest filozofia lub, jak wolą nazywać to w Hiszpanii, ideologia, którą Guardiola odziedziczył po Cruyff, który jest dla Barcelony tym, kim Lenin był dla rosyjskiej rewolucji. Wywodzi się ona z holenderskiego "futbolu totalnego" stworzonego w latach siedemdziesiątych i jest przetłumaczona na hiszpańskie "amor por el balón" (miłość do piłki). W przypadku Guardioli i jego drużyny jest to miłość naznaczona zazdrością. Nie mogą znieść bycia bez piłki, wydają się być rozwścieczeni. Dlatego tak szybko ją odzyskują, dlatego barcelońscy obrońcy nigdy nie wykopią piłki za linię końcową, dlatego często poddają się szaleństwu zgrabnego wybicia futbolówki z własnego pola karnego, nawet gdy są naciskani przez napastników drużyny przeciwnej. To wszystko bierze się z nalegań Guardioli. Piłkarze wiedzą, że jeśli nie będą grali starannie i świadomie, ich miejsce w drużynie będzie zagrożone.
To sztuka w służbie efektywności. Jeśli Guardiola odniósł taki sukces w swoim pierwszym sezonie w roli szkoleniowca Barcelony (jego jedynym doświadczeniem była wcześniej roczna praca w trzeciej lidze), było to spowodowane stosowaniem rozważnych metod poza romantycznymi ideałami. Każdy napastnik otrzymuje od Guardioli instrukcje, według których ma być pierwszym zawodnikiem pracującym w obronie. By jak najdłużej wstrzymywać ataki rywali, kiedy sytuacja tego wymaga. Taka potrzeba zachodzi jednak rzadko. Częściej to pomocnicy występują w roli napastników zamykając przeciwników na ich połowie. To z kolei daje więcej przestrzeni obrońcom, którzy mają inne zadanie od Guardioli: "Jeśli nasi napastnicy i pomocnicy praktycznie zamknęli rywali na połowie, to wy nie powinniście mieć problemu z jednym-dwoma napastnikami jacy zostają z przodu."
Miłość do piłki jest skałą, na której Guardiola zbudował swoją świątynię dobrego futbolu. Do tego dodaje bezustanną ciężką pracę i sroga dbałość o szczegóły mężczyzny, który tak jak wszyscy odnoszący sukcesy trenerzy, oszalał na punkcie futbolu. Rygorystyczny pod względem zwracania uwagi na stan zawodników i dietę, drobiazgowy w wyszukiwaniu mocnych i słabych stron przeciwników, łączy ostrą dyscyplinę (w maju Messi został ukarany grzywną za minutę spóźnienia na trening) z okazywaniem szacunku piłkarzom, których traktuje - w przeciwieństwie do Fergusona - jak dorosłych. Jak mówi Xavi, stworzył on solidarność między piłkarzami, wykreował ducha zespołu, gwiazdy są podporządkowane dobru drużyny.
Ekipa Guardioli to drużyna estetów, ale także wojowników. Jak powiedział trener przed finałowym meczem z Manchesterem: "Nie wiem, czy ich pokonamy, ale wiem, że żadna drużyna nie pokonała nas pod względem posiadania piłki i waleczności. Będziemy starali się zaszczepić w nich strach przed tymi, którzy są pod ciągłym natarciem".
Ostatecznie piłkarze Barcelony zaszczepili w graczach United coś więcej niż strach, wzbudzili w rywalach respekt. Po finale Wayne Rooney i inni zawodnicy Czerwonych Diabłów przyznali, że nie grali przeciwko tak dobrej drużynie. Jak określiłby to Guardiola, najlepszej ostatnio mieszance poezji i prozy.
[źródło: The Guardian]
Ta sytuacja nie zdarzyła się w prawdziwym życiu. To tylko skecz z emitowanego przez katalońską telewizję zabawnego programu Crackovia, w którym regularnie parodiowany jest trener Barcelony. Tak jak w każdej dobrej satyrze, zawarte jest w tym ziarenko prawdy - Guardiola znany jest z zamiłowania do dobrej muzyki i książek (niektórzy z jego najlepszych kolegów są pisarzami) oraz z traktowania futbolu jako sztuki. Dziennikarz El País, jednej z największych hiszpańskich gazet, w dniu finału Ligi Mistrzów z Manchesterem United podsumował go jednym słowem. Guardiola, napisał, jest "estetą".
Być może przed owym meczem Sir Alex Ferguson pozwolił sobie na prychnięcie pełne pogardy, jednak z pewnością nie uczynił tego po zakończeniu spotkania. Wygrana Barcelony z Manchesterem w Rzymie była trzecim ogniwem trypletu, którego kataloński klub w swojej 109-letniej historii nigdy wcześniej nie zdobył. I nigdy wcześniej, jak zauważył były trener Realu Madryt Juande Ramos, Barcelona nie miała lepszej drużyny. Nawet Dream Team dowodzony przez Johana Cruyffa na początku lat dziewięćdziesiątych nie był tak dobry.
Poza boiskiem Guardiola jest skromnym i wyciszonym mężczyzną, który pod koniec ubiegłego sezonu powiedział, że bez tak wspaniałych zawodników niczego by nie wygrał, z kolei ci sami piłkarze pod wodzą innego trenera odnieśliby sukces. "Jaki jest mój sekret? Piłkarze są bardzo dobrzy", mówi.
To prawda, ale Leo Messi, Xavi Hernández i Andrés Iniesta, którzy ośmieszyli Manchester United i praktycznie wszystkie inne drużyny, z którymi grali w ubiegłym sezonie, byli w Barcelonie w poprzednim roku i nic nie wygrali. Zawodnicy są dobrzy, ale Guardiola stworzył z nich wspaniały zespół. O to chodzi w Barcelonie: mogą mieć najbardziej utalentowanego gracza na świecie, Leo Messiego, oraz trzech lub czterech graczy z czołowej dziesiątki, ale ich gra wygląda tak jak w zamiarach myśleli o niej twórcy. To nie jest futbol, to jest sztuka futbolu.
W tym wszystkim jest jednak pewien aspekt, z którym typowy, angielski, futbolowy umysł musi sobie radzić mimo tego, że brzmi absurdalnie. Barcelona może być doskonała w grze piłką, ale jej obrona jest "podejrzana". Prawda jest taka, iż jej defensywa również jest wspaniała. Barcelona Guardioli nie tylko dłużej niż rywale utrzymuje się przy piłce, ale również szybciej niż inne drużyny futbolówkę odzyskuje. Drużyna ma jakość doskonale skoordynowanego organizmu, którego wszystkie części, pozornie podporządkowane jednemu umysłowi, poruszają się w jednym celu. Posiadając piłkę, biegają we wszystkich kierunkach, oferując sobie wzajemnie zróżnicowane możliwości zagrywania futbolówki. Gdy stracą piłkę, ganiają za nią jak rój zdeterminowanych pszczół.
Zatem powtarzając pytanie, które zadaje sobie Guardiola, jaki jest sekret?
Punktem wyjścia jest filozofia lub, jak wolą nazywać to w Hiszpanii, ideologia, którą Guardiola odziedziczył po Cruyff, który jest dla Barcelony tym, kim Lenin był dla rosyjskiej rewolucji. Wywodzi się ona z holenderskiego "futbolu totalnego" stworzonego w latach siedemdziesiątych i jest przetłumaczona na hiszpańskie "amor por el balón" (miłość do piłki). W przypadku Guardioli i jego drużyny jest to miłość naznaczona zazdrością. Nie mogą znieść bycia bez piłki, wydają się być rozwścieczeni. Dlatego tak szybko ją odzyskują, dlatego barcelońscy obrońcy nigdy nie wykopią piłki za linię końcową, dlatego często poddają się szaleństwu zgrabnego wybicia futbolówki z własnego pola karnego, nawet gdy są naciskani przez napastników drużyny przeciwnej. To wszystko bierze się z nalegań Guardioli. Piłkarze wiedzą, że jeśli nie będą grali starannie i świadomie, ich miejsce w drużynie będzie zagrożone.
To sztuka w służbie efektywności. Jeśli Guardiola odniósł taki sukces w swoim pierwszym sezonie w roli szkoleniowca Barcelony (jego jedynym doświadczeniem była wcześniej roczna praca w trzeciej lidze), było to spowodowane stosowaniem rozważnych metod poza romantycznymi ideałami. Każdy napastnik otrzymuje od Guardioli instrukcje, według których ma być pierwszym zawodnikiem pracującym w obronie. By jak najdłużej wstrzymywać ataki rywali, kiedy sytuacja tego wymaga. Taka potrzeba zachodzi jednak rzadko. Częściej to pomocnicy występują w roli napastników zamykając przeciwników na ich połowie. To z kolei daje więcej przestrzeni obrońcom, którzy mają inne zadanie od Guardioli: "Jeśli nasi napastnicy i pomocnicy praktycznie zamknęli rywali na połowie, to wy nie powinniście mieć problemu z jednym-dwoma napastnikami jacy zostają z przodu."
Miłość do piłki jest skałą, na której Guardiola zbudował swoją świątynię dobrego futbolu. Do tego dodaje bezustanną ciężką pracę i sroga dbałość o szczegóły mężczyzny, który tak jak wszyscy odnoszący sukcesy trenerzy, oszalał na punkcie futbolu. Rygorystyczny pod względem zwracania uwagi na stan zawodników i dietę, drobiazgowy w wyszukiwaniu mocnych i słabych stron przeciwników, łączy ostrą dyscyplinę (w maju Messi został ukarany grzywną za minutę spóźnienia na trening) z okazywaniem szacunku piłkarzom, których traktuje - w przeciwieństwie do Fergusona - jak dorosłych. Jak mówi Xavi, stworzył on solidarność między piłkarzami, wykreował ducha zespołu, gwiazdy są podporządkowane dobru drużyny.
Ekipa Guardioli to drużyna estetów, ale także wojowników. Jak powiedział trener przed finałowym meczem z Manchesterem: "Nie wiem, czy ich pokonamy, ale wiem, że żadna drużyna nie pokonała nas pod względem posiadania piłki i waleczności. Będziemy starali się zaszczepić w nich strach przed tymi, którzy są pod ciągłym natarciem".
Ostatecznie piłkarze Barcelony zaszczepili w graczach United coś więcej niż strach, wzbudzili w rywalach respekt. Po finale Wayne Rooney i inni zawodnicy Czerwonych Diabłów przyznali, że nie grali przeciwko tak dobrej drużynie. Jak określiłby to Guardiola, najlepszej ostatnio mieszance poezji i prozy.
[źródło: The Guardian]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (40)