Pérez Burrull gwiazdą wieczoru
Barcelona wygrała tylko 7 z 22 meczów jakie sędziował jej Pérez Burrull. Wczorajsze spotkanie z Sevillą było najlepszym i kolejnym dowodem na to, że poziom arbitrów w Hiszpanii nie jest tak wysoki, jak wymagałaby tego jedna z najlepszych lig piłkarskich świata.
Pochodzący z okręgu kantabryjskiego Burrull mylił się w obie strony, karał wątpliwymi żółtymi kartkami zawodników obu drużyn, nie uznał bramki Bojana, bowiem wcześniej dopatrzył się faulu (?) Zlatana Ibrahimovicia na Konko. W końcówce nie uznał też gola Alvesa, choć wydaje się, że ten rzeczywiście był na spalonym.
W 75. minucie podyktował jednak kontrowersyjny rzut karny dla Sevilli, bo nawet jeśli Czyhrynski faulował, miało to miejsce jeszcze poza polem karnym. A przynajmniej tam faul ten się rozpoczął.
Jeszcze w pierwszej połowie sędzia mógł też zaliczyć bramkę Sevilli, ale uznał, że Capel był na spalonym, choć piłkę do niego ostatecznie "podał" Milito, a nie Kone.
[źródło: Sport/fot. elmundodeportivo.es]
Pochodzący z okręgu kantabryjskiego Burrull mylił się w obie strony, karał wątpliwymi żółtymi kartkami zawodników obu drużyn, nie uznał bramki Bojana, bowiem wcześniej dopatrzył się faulu (?) Zlatana Ibrahimovicia na Konko. W końcówce nie uznał też gola Alvesa, choć wydaje się, że ten rzeczywiście był na spalonym.
W 75. minucie podyktował jednak kontrowersyjny rzut karny dla Sevilli, bo nawet jeśli Czyhrynski faulował, miało to miejsce jeszcze poza polem karnym. A przynajmniej tam faul ten się rozpoczął.
Jeszcze w pierwszej połowie sędzia mógł też zaliczyć bramkę Sevilli, ale uznał, że Capel był na spalonym, choć piłkę do niego ostatecznie "podał" Milito, a nie Kone.
[źródło: Sport/fot. elmundodeportivo.es]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (40)