Raport z La Liga - 17. kolejka
Wygrane Barcelony i Realu Madryt
Barcelona na Heliodoro Rodríguez López zmierzyła się z drużyną Tenerife, która przed tą kolejką była na siedemnastym miejscu w tabeli La Liga z 15 punktami na koncie. Inny wynik niż wysokie zwycięstwo nie wchodził w grę. Barcelona w pierwszych dwóch kwadransach pierwszej połowy była zespołem gorszym niż ekipa Tenerife, która stworzyła sobie aż trzy stuprocentowe sytuacje do zdobycia gola. Niemniej jednak w 36. minucie bramkę dla Barcelona zdobył Leo Messi, co było momentem zwrotnym spotkania. Przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę padły jeszcze dwa gole dla Blaugrany. W drugich czterdziestu pięciu minutach piłkarzom Guardioli pozostało tylko kontrolować przebieg spotkania i powiększyć dorobek bramkowy. Tak się stało i Barcelona wygrała ostatecznie (5:0) i powróciła na chwilowo utracony fotel lidera.
Real Madryt podejmował na Santiago Bernabéu Mallorcę, która w poprzedniej kolejce awansowała na czwarte miejsce w tabeli. 'Wyspiarze' prezentują się wspaniale w tym sezonie na własnym boisku, gdzie wygrali osiem spotkań z rzędu, natomiast nieco gorzej jest na wyjazdach, o czym świadczy chociażby porażka (1:2) z Málagą na La Rosaleda w 15. kolejce La Liga. Piłkarze Mallorci bardzo chcieli urwać punkty Los Blancos, ale umiejętności nie pozwoliły na zrobienie krzywdy Realowi Madryt, który od początku do końca kontrolował przebieg wydarzeń w tym meczu i pewnie wygrał (2:0).
Valencia nie spuszcza z tonu
Valencia, po wygranej (1:0) w poprzedniej kolejce na Mestalla z Espanyolem Barcelona, stała się trzecią siłą w La Liga i nic nie wskazywał by taki stan rzeczy uległ zmianie, ponieważ w 17. kolejce hiszpańskiej ekstraklasy podopieczni Unai Emery'ego zmierzyli się na wyjeździe z Xerez. Nietoperze nie dali szans swojemu rywalowi i dzięki wygranej (3:1) i umocnili się na trzeciej pozycji. Na czwartym miejscu jest Deportivo La Coruña, które w pokonało (1:0) na własnym stadionie Osasunę Pampeluna. W innym spotkaniu, Villarreal zremisował (1:1) na własnym terenie z Almerią.
Ważna wygrana Atlético Madryt
Niezwykle ciekawie zapowiadało się spotkanie na José Zorrilla, gdzie miejscowy Real Valladolid podejmował Atlético Madryt, które przyjechało podrażnione porażką (0:3) z Recreativo Huelva w 1/8 Copa del Rey. Oba zespoły nie radzą sobie dobrze tym sezonie i mają niewielką przewagę nad drużynami znajdującymi się w strefie spadkowej. Los Colchoneros byli przed tym meczem na jedenastym miejscu w ligowej tabeli z 17 punktami na koncie, o oczko mniej miała ekipa z Valladolid. Spotkanie to zakończyło się pewnym zwycięstwem (4:0) podopiecznych Quique Floresa, którzy zaprezentowali się bardzo dobrze w grze obronnej oraz dodatkowo byli skuteczni w ofensywie. Ten wynik oddala Atlético Madryt od konieczności walki o utrzymanie.
Sevilla nadal pogrążona w kryzysie
Sevilla w ostatnich pięciu ligowych spotkaniach zdobyła zaledwie pięć punktów. To dość mizerny wynik, jak na zespół, który w tym sezonie aspiruje przynajmniej do zajęcia trzeciego miejsca w Primera División. Wydawało się, że Sevillistas, po wygranej (2:1) na Camp Nou z Barceloną w 1/8 Copa del Rey, przezwyciężyli kryzys. Nic bardziej mylnego, ponieważ podopieczni Manolo Jiméneza przegrali (1:2) na Ramon Sánchez Pizjuán z Racingiem Santander, który przed tą kolejką zajmował czternaste w miejsce w tabeli z 16 punktami na koncie. Z kolei Getafe, po wygranej (1:0) w poprzedniej kolejce z Realem Valladolid, zaczęło coraz to śmielej spoglądać na miejsca gwarantujące udział w Lidze Europejskiej. Niemniej jednak podopieczni Míchela zostali sprowadzeni na ziemię przez piłkarzy Sportingu Gijón i przegrali na El Molinón (0:1).
Cenne zwycięstwo Espanyolu Barcelona
Bardzo ciekawie zapowiadało się również spotkanie szesnastego w ligowej tabeli Espanyolu Barcelona z dziewiętnastym Realem Saragossa. Oba zespoły dzieliły tylko trzy punkty i obie ekipy potrzebowały trzech punktów. Głównym problem drużyny prowadzonej przez Mauricio Pochettino jest brak skuteczności, a ewentualna porażka Espanyolu skazywałaby ten zespół na powrót do strefy spadkowej. Przed rozpoczęciem tego sezonu największe szanse na utrzymanie wśród trzech beniaminków (Xerez, Tenerife, Real Saragossa) dawało się temu ostatniemu, który zawodzi, podobnie jak dwaj pozostali. Spotkanie to zakończyło się zwycięstwem (2:1) Espanyolu Barcelona, który po tym meczu awansował na trzynaste miejsce w ligowej tabeli.
Barcelona na Heliodoro Rodríguez López zmierzyła się z drużyną Tenerife, która przed tą kolejką była na siedemnastym miejscu w tabeli La Liga z 15 punktami na koncie. Inny wynik niż wysokie zwycięstwo nie wchodził w grę. Barcelona w pierwszych dwóch kwadransach pierwszej połowy była zespołem gorszym niż ekipa Tenerife, która stworzyła sobie aż trzy stuprocentowe sytuacje do zdobycia gola. Niemniej jednak w 36. minucie bramkę dla Barcelona zdobył Leo Messi, co było momentem zwrotnym spotkania. Przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę padły jeszcze dwa gole dla Blaugrany. W drugich czterdziestu pięciu minutach piłkarzom Guardioli pozostało tylko kontrolować przebieg spotkania i powiększyć dorobek bramkowy. Tak się stało i Barcelona wygrała ostatecznie (5:0) i powróciła na chwilowo utracony fotel lidera.
Real Madryt podejmował na Santiago Bernabéu Mallorcę, która w poprzedniej kolejce awansowała na czwarte miejsce w tabeli. 'Wyspiarze' prezentują się wspaniale w tym sezonie na własnym boisku, gdzie wygrali osiem spotkań z rzędu, natomiast nieco gorzej jest na wyjazdach, o czym świadczy chociażby porażka (1:2) z Málagą na La Rosaleda w 15. kolejce La Liga. Piłkarze Mallorci bardzo chcieli urwać punkty Los Blancos, ale umiejętności nie pozwoliły na zrobienie krzywdy Realowi Madryt, który od początku do końca kontrolował przebieg wydarzeń w tym meczu i pewnie wygrał (2:0).
Valencia nie spuszcza z tonu
Valencia, po wygranej (1:0) w poprzedniej kolejce na Mestalla z Espanyolem Barcelona, stała się trzecią siłą w La Liga i nic nie wskazywał by taki stan rzeczy uległ zmianie, ponieważ w 17. kolejce hiszpańskiej ekstraklasy podopieczni Unai Emery'ego zmierzyli się na wyjeździe z Xerez. Nietoperze nie dali szans swojemu rywalowi i dzięki wygranej (3:1) i umocnili się na trzeciej pozycji. Na czwartym miejscu jest Deportivo La Coruña, które w pokonało (1:0) na własnym stadionie Osasunę Pampeluna. W innym spotkaniu, Villarreal zremisował (1:1) na własnym terenie z Almerią.
Ważna wygrana Atlético Madryt
Niezwykle ciekawie zapowiadało się spotkanie na José Zorrilla, gdzie miejscowy Real Valladolid podejmował Atlético Madryt, które przyjechało podrażnione porażką (0:3) z Recreativo Huelva w 1/8 Copa del Rey. Oba zespoły nie radzą sobie dobrze tym sezonie i mają niewielką przewagę nad drużynami znajdującymi się w strefie spadkowej. Los Colchoneros byli przed tym meczem na jedenastym miejscu w ligowej tabeli z 17 punktami na koncie, o oczko mniej miała ekipa z Valladolid. Spotkanie to zakończyło się pewnym zwycięstwem (4:0) podopiecznych Quique Floresa, którzy zaprezentowali się bardzo dobrze w grze obronnej oraz dodatkowo byli skuteczni w ofensywie. Ten wynik oddala Atlético Madryt od konieczności walki o utrzymanie.
Sevilla nadal pogrążona w kryzysie
Sevilla w ostatnich pięciu ligowych spotkaniach zdobyła zaledwie pięć punktów. To dość mizerny wynik, jak na zespół, który w tym sezonie aspiruje przynajmniej do zajęcia trzeciego miejsca w Primera División. Wydawało się, że Sevillistas, po wygranej (2:1) na Camp Nou z Barceloną w 1/8 Copa del Rey, przezwyciężyli kryzys. Nic bardziej mylnego, ponieważ podopieczni Manolo Jiméneza przegrali (1:2) na Ramon Sánchez Pizjuán z Racingiem Santander, który przed tą kolejką zajmował czternaste w miejsce w tabeli z 16 punktami na koncie. Z kolei Getafe, po wygranej (1:0) w poprzedniej kolejce z Realem Valladolid, zaczęło coraz to śmielej spoglądać na miejsca gwarantujące udział w Lidze Europejskiej. Niemniej jednak podopieczni Míchela zostali sprowadzeni na ziemię przez piłkarzy Sportingu Gijón i przegrali na El Molinón (0:1).
Cenne zwycięstwo Espanyolu Barcelona
Bardzo ciekawie zapowiadało się również spotkanie szesnastego w ligowej tabeli Espanyolu Barcelona z dziewiętnastym Realem Saragossa. Oba zespoły dzieliły tylko trzy punkty i obie ekipy potrzebowały trzech punktów. Głównym problem drużyny prowadzonej przez Mauricio Pochettino jest brak skuteczności, a ewentualna porażka Espanyolu skazywałaby ten zespół na powrót do strefy spadkowej. Przed rozpoczęciem tego sezonu największe szanse na utrzymanie wśród trzech beniaminków (Xerez, Tenerife, Real Saragossa) dawało się temu ostatniemu, który zawodzi, podobnie jak dwaj pozostali. Spotkanie to zakończyło się zwycięstwem (2:1) Espanyolu Barcelona, który po tym meczu awansował na trzynaste miejsce w ligowej tabeli.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)