Zemsta rozkoszą bogów: Barcelona - Sevilla

Rozwad

15 stycznia 2010, 20:32

106 komentarzy
Ostatni odcinek katalońsko-andaluzyjskiej trylogii zbliża się wielkimi krokami. Liderująca w tabeli Barcelona podejmie na Camp Nou piątą Sevillę. Spotkanie odbędzie się w najbliższą sobotę o godzinie 22.00. Będzie to spotkanie zamykające sobotnie zmagania hiszpańskich drużyn w 18. kolejce Primera Division.

O personaliach ciężko cokolwiek nowego powiedzieć, ponieważ kadry Sevilli, jak i Barcelony wszyscy doskonale znają zważywszy na to, że rewanżowe spotkanie na Ramón Sánchez Pizjuán w ramach rozgrywek o Puchar Króla miało miejsce zaledwie dwa dni temu. W obozach obu drużyn w dwudniowym odstępie czasowym był czas jedynie na regenerację sił. Jedynym wątkiem, który dosyć często się przewijał w prasie było 'być albo nie być' Luisa Fabiano, który wznowił treningi po kontuzji stawu skokowego. Ostatecznie nie zdąży się on 'wykurować' na sobotnie spotkanie z Barçą, podobnie jak Diego Perotti. Kadra jaką powołał Manolo Jimenez na wygląda następująco: Palop, Javi Varas, Konko, Stankevicius, Escudé, Cala, Dragutinović, Fernando Navarro, Adriano, Lolo, Marc Valiente, Duscher, Renato, Romaric, Jesús Navas, José Carlos, Koné, Negredo oraz Diego Capel.

W Barcelonie względem ostatniego pojedynku nic się nie zmieniło. Nadal w składzie brakuje kontuzjowanego Jeffrena oraz przebywających obecnie na Pucharze Narodów Afryki, Seydou Keity i Yaya Touré. Jednak personalia Katalończyków schodzą na drugi plan przy analizowaniu sytuacji psychologicznej drużyny. Guardiola zadbał o pozytywną motywację drużyny. Przestrzegał ją przed 'zaczepkami' z zewnątrz, najczęściej ze strony madryckiej, która wypisywała różne niestworzone rzeczy po odpadnięciu Barçy z Pucharu Króla. "Barça straciła swój immunitet", "Guardiola stracił swoją nietykalność"... to tylko niektóre tytuły czwartkowych stołecznych gazet. Pep zadbał o dobre nastawienie zawodników, ale przecież nawet bez słowa trenera każdy z członków katalońskiej ekipy powinien pragnąć słodkiej - może brutalnej - zemsty. To ludzkie.

Jeżeli walka bokserska o mistrzostwo świata danej federacji ma wyrównany przebieg i ostatecznie zwycięży ją pretendent do zdobycia mistrzowskiego pasa, to obalony 'champion' może ubiegać się o rewanż. Podrażniony bokser z pewnością już następnego ranka miałby ochotę urwać rywalowi głowę, odbudować podupadłe ego i odzyskać mistrzowski pas. Jednak takiej możliwości nie ma. Na ponowne wejście do ringu z tym samym pięściarzem musi poczekać kilka miesięcy. Barça dzięki przebiegłemu terminarzowi możliwość błyskawicznego rewanżu dostała.

Barça w jutrzejszym spotkaniu będzie grała o kolejne ligowe punkty. Jednak oprócz sfery materialnej, jest jeszcze sfera duchowa, mentalna. I to w tej materii Barça będzie musiała stoczył większą walkę. Z pewnością po głowach piłkarzy chodzi myśl: Musimy pokazać im ich miejsce w szeregu. Także nietrudno wywnioskować, że zwycięstwo to dla Katalończyków może być za mało. Żądnych krwi piłkarzy Barçy może zaspokoić jedynie brutalna demolka rywala. Gniew boski jest niepowstrzymany, a Sevilla, niczym mityczny Syzyf się niego naraziła. Niech futbol wymierzy karę!

Andrés Iniesta rozprawiający się z Sevillą na Camp Nou w zeszłym sezonie:


REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (106)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze