Roca: Kontuzje to rzecz normalna

Lucas

1 marca 2010, 12:40

7 komentarzy
Jako trener od przygotowania fizycznego piłkarzy stał się prawą ręką Franka Rijkaarda. Obaj po raz pierwszy spotkali się pod koniec lat osiemdziesiątych, gdy wspólnie grali dla Saragossy. Jednak w 1988 roku Holender zmienił klub, przechodząc do AC Milan i tym sposobem ich drogi się rozeszły. Mimo to, po piętnastu latach wznowili współpracę. Rijkaard podpisując kontrakt trenerski z Barceloną w 2003 roku, nie zapomniał o swoim dawnym przyjacielu z La Romareda. Roca posiadał wiele zalet - był trenerem, wykładowcą nauk o sporcie i aktywności fizycznej, specjalistą ds. psychologii sportu. Holender, mając na uwadze jego wykształcenie i dokonania naukowe, po okresie współpracy w Barcelonie, zabrał go ze sobą także do Turcji, gdzie obecnie pracują dla Galatasaray.

Jak Panu się pracuje w Stambule?

Nie narzekam, ponieważ cenię sobie pracę, którą wykonuję i robię to, co lubię. Jesteśmy zadowoleni ze współpracy z Galatasaray. To klub, który dla innych w Turcji jest punktem odniesienia.

Duża różnica dzieli futbol hiszpański i turecki?

Owszem. Główną cechą piłki tureckiej jest gra siłowa, z naciskiem na aspekty fizyczne. Natomiast nieco mniej ważna jest technika, aczkolwiek nie chcemy mówić, że nie ma jej w ogóle, ponieważ piłkarze tureccy pracują nad tym i są coraz lepsi. Tutaj jednak zawodnicy zostawiają masę zdrowia na boisku. W każdym meczu ligowym widzisz pięciu lub sześciu piłkarzy leżących na murawie po ostatnim gwizdku. Pod tym względem różnica jest kolosalna.

Co Pana tutaj najbardziej zaskoczyło pod względem kulturowym jak i piłkarskim?

Wszystko, poczynając od wspaniałej publiczności, która nigdy nie przestaje cię dopingować i być z tobą nawet, jeśli grasz źle. Dobrze się zaadaptowałem zarówno do klubu, jak i do tutejszej kultury, kraju i jestem bardzo zadowolony ze współpracy i z postawy tureckich piłkarzy. Są prawdziwymi profesjonalistami. Jeśli któremuś z nich powiesz ‘zrób 50 tysięcy kółek wokół boiska', zrobi tak, że będzie gotowy przebiec jeszcze więcej. Z takiego podejścia trener od przygotowania fizycznego nie może być niezadowolony,

Zamierza Pan pozostać w Turcji na długo?

Nie, w sporcie nie możesz wykraczać w przyszłość dalej, niż poza obecny sezon. Na razie pracuję tutaj i jestem z tego bardzo zadowolony. Mamy poważne aspiracje do tytułu mistrzowskiego, który jest naszym głównym celem w tym roku.

Myśli Pan o powrocie do Hiszpanii?

Na poziomie personalnym nie, ponieważ w tym momencie pracuję u boku słynnego trenera i wielkiego przyjaciela i profesjonalisty. Mam nadzieję, że będziemy trzymać się razem, nawet kiedy będzie możliwość pracy gdzieś indziej, ale na razie jesteśmy tutaj. A czy wrócę do Hiszpanii? Tak, ale prawda jest taka, że poza Barçą trudno myśleć o pracy w jakimś innym zespole.

Wspomniał Pan o Barcelonie. Ogląda Pan jej mecze?

Oczywiście. Mamy antenę satelitarną i oglądamy jej mecze w telewizji. Jak dotąd, widzieliśmy wszystkie spotkania, bo kibicuję jej jak tylko mogę. Zostawiłem tam wielu przyjaciół i bardzo się cieszę z każdej wygranej tej drużyny, jestem culé od urodzenia. Mam nadzieję, że uda im się wywalczyć jeszcze wiele tytułów, kolejny tryplet czy sześć pucharów, wszystko jedno.

Ostatnio Barcelona borykała się z problemem kontuzji mięśniowych piłkarzy. Płacą w ten sposób za poprzedni sezon?

Składa się na to wiele czynników. Każdą kontuzję trzeba rozpatrywać indywidualnie. Mówię to jako obserwator, bo nie mam możliwości przyjrzenia się temu z bliska. Spędziłem tam pięć lat i wiem jak było. Powiem tyle, nigdy nie ma konkretnej przyczyny. Gorzej natomiast, gdy zdarza się seria podobnych kontuzji, które sugerują, że coś jest nie tak. To jednak normalne.

Barcelona ma świetnych specjalistów i świadczy o tym ubiegły rok, w którym nie zanotowali wielu urazów czy kontuzji. Oznacza to, że wszystko szło dobrze i nie jest powiedziane, że tak już nie będzie. Piłkarz niestety, wielokrotnie jest narażony na kontuzje, a to dlatego, że jest profesjonalistą i chce przekroczyć granicę, którą stawia mu własny organizm. Jeżeli nie ma tej specyficznej komunikacji i uczciwości wobec samego siebie, będzie to szkodzić najpierw jemu, potem drużynie. Problem nie tkwi w podejściu, to głębsza sprawa. Trzeba patrzeć na każdy przypadek z osobna i zawsze będę bronił profesjonalistów, kontuzjowanych i lekarzy. Nie tylko Barça ma dobrych specjalistów, mają ich też inne zespoły. Katalończycy w sezonie walczą w co najmniej w trzech rozgrywkach, rozgrywają prawie siedemdziesiąt spotkań. Jeśli w tym czasie Xavi doznaje jednej kontuzji, która eliminuje go tylko na dziesięć dni, to kto jest zaskoczony? Wszyscy wtedy chwytają się za głowę i pytają, "jak to możliwe?" Patrząc na Xaviego, jego grę, to tylko mała kontuzja mięśniowa, nic poważnego.

W takim razie piłkarze pierwszej drużyny powinni częściej odpoczywać?

Kiedy pracowałem w Barcelonie, na rozgrzewce przez meczem, jeden z zawodników, tu nazwiska nie podam, powiedział - "słuchaj, przytnę sobie lekko bandaż, bo mi przeszkadza" i ty mówisz - "nie ma problemu?". Mijają dwie minuty, uszkadza sobie mięsień, bo miał zranioną łydkę. Mówili, że był nieodpowiednio rozgrzany. Rozmawiasz jednak z piłkarzem i on twierdzi, że musiał grać. To, co najgorsze wtedy dla niego i zespołu, to kolejna praca, którą sam sobie w ten sposób dołożył. Takie rzeczy zdarzały się nie tylko mnie, ale także w innych klubach. Niestety, żyjemy w świecie, gdzie presja jest na porządku dziennym i bardziej liczy się premia za grę. Taka ambicja powoduje, że wszyscy na tym cierpią, a my, specjaliści od przygotowania fizycznego, także.

Nie zdecydował się Pan na współpracę z Guardiolą, ale z zewnątrz wygląda tak, jakby dbał o każdy szczegół w pracy nad taktyką i przygotowaniem kondycyjnym...

Nie współpracowałem z nim, bo zajmowałem się pierwszym zespołem, a on rezerwami, ale jeśli wprowadził także tam mikrocykle, to znaczy, że było to właściwe. Martwi się o przygotowanie zawodników, stara się też maksymalnie wykorzystywać zasoby ludzkie, które posiada i przez to osiąga dobre wyniki.

[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (7)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze