Ferran Soriano: Mój udział w wyborach będzie konstruktywny
Były wiceprezydent Barçy i obecny prezes linii lotniczych Spanair, jak dotąd nie wykluczał swojego udziału w wyborach prezydenckich. Dziś po południu, nie podając na razie żadnych konkretów, potwierdził swoje uczestnictwo. Nie powiedział natomiast, czy zamierza objąć najważniejszą funkcję w klubie, czy też wystartuje jako członek sztabu jednego z obecnych kandydatów. Stwierdził tajemniczo: "Będzie to udział konstruktywny".
Soriano, który jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych ludzi w środowisku culés, jest w fazie konsultacji ze swoimi współpracownikami, w sprawie przygotowania strategii uczestnictwa w czerwcowych wyborach. "W tej chwili, czego można ode mnie oczekiwać to konstruktywnego zaangażowania" - stwierdził, nie podając szczegółów.
Praca dla Spanair i FC Barcelona możliwa
"Moje stanowisko w Spanair nie przeszkadza w objęciu podobnej funkcji gdzieś indziej" - podkreślił były wiceprezydent FC Barcelony, w rozmowie z dziennikarzami Radio Catalunya i dodał: "Żaden doradca, ani akcjonariusz firmy nie powiedział mi, że nie mogę zgłosić swojego uczestnictwa w wyborach na prezydenta Barçy".
W 2008 roku, kiedy w Barcelonie miało miejsce głosowanie nad wnioskiem o wotum nieufności wobec Joana Laporty, Ferran Soriano i Marc Ingla zrezygnowali z posad wiceprezydentów klubu. Obecny prezes Spanair, mimo iż wotum nie przeszło, stwierdził wówczas, że wynik głosowania był niekorzystny dla Laporty, a zarząd klubu nie cieszył się wysokim poparciem wśród kibiców.
Krytyka działań Laporty
"Relacje z Joanem Laportą mam poprawne. Z Sandro Rosellem jednak nie rozmawiałem, bo nie widziałem się z nim od lat" - ujawnił Soriano, który również jest świadom rozpoczęcia przez obecnego prezydenta Barçy działań politycznych, zmierzających do utworzenia partii przed zbliżającymi się wyborami do Parlamentu Katalonii.
Skrytykował natomiast strategię Joana Laporty: "Byłoby to bardziej przejrzyste i łatwiejsze, gdyby rozpoczął karierę polityczną, ale po zakończeniu swojego mandatu prezydenta FC Barcelona".
[źródło: Mundo Deportivo]
Soriano, który jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych ludzi w środowisku culés, jest w fazie konsultacji ze swoimi współpracownikami, w sprawie przygotowania strategii uczestnictwa w czerwcowych wyborach. "W tej chwili, czego można ode mnie oczekiwać to konstruktywnego zaangażowania" - stwierdził, nie podając szczegółów.
Praca dla Spanair i FC Barcelona możliwa
"Moje stanowisko w Spanair nie przeszkadza w objęciu podobnej funkcji gdzieś indziej" - podkreślił były wiceprezydent FC Barcelony, w rozmowie z dziennikarzami Radio Catalunya i dodał: "Żaden doradca, ani akcjonariusz firmy nie powiedział mi, że nie mogę zgłosić swojego uczestnictwa w wyborach na prezydenta Barçy".
W 2008 roku, kiedy w Barcelonie miało miejsce głosowanie nad wnioskiem o wotum nieufności wobec Joana Laporty, Ferran Soriano i Marc Ingla zrezygnowali z posad wiceprezydentów klubu. Obecny prezes Spanair, mimo iż wotum nie przeszło, stwierdził wówczas, że wynik głosowania był niekorzystny dla Laporty, a zarząd klubu nie cieszył się wysokim poparciem wśród kibiców.
Krytyka działań Laporty
"Relacje z Joanem Laportą mam poprawne. Z Sandro Rosellem jednak nie rozmawiałem, bo nie widziałem się z nim od lat" - ujawnił Soriano, który również jest świadom rozpoczęcia przez obecnego prezydenta Barçy działań politycznych, zmierzających do utworzenia partii przed zbliżającymi się wyborami do Parlamentu Katalonii.
Skrytykował natomiast strategię Joana Laporty: "Byłoby to bardziej przejrzyste i łatwiejsze, gdyby rozpoczął karierę polityczną, ale po zakończeniu swojego mandatu prezydenta FC Barcelona".
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (8)