Wychowanek Barcelony dołącza do Widzewa

SZUMI

3 marca 2010, 00:31

25 komentarzy
Do drużyny łódzkiego Widzewa dołączył w poniedziałek Fernando Arriero García. Piłkarz jest wychowankiem Barcelony , gdzie występował od 12 roku życia. Przez siedem lat grał w rezerwach oraz drużynach młodzieżowych. Do łódzkiego klubu przeszedł z CF Rayo Majadahonda, gdzie spędził ostatnie pół roku. Urodzony 15 stycznia 1990 r. piłkarz jest środkowym pomocnikiem.

Poniżej prezentujemy wywiad, który przeprowadzony oraz opublikowany został na stronie www.widzew.pl.

Widzew.pl: Podpisałeś już kontrakt z Widzewem. Czego spodziewasz się po grze w łódzkim klubie?

Fernando Arriero: Przede wszystkim chcę grać i wywalczyć miejsce w podstawowym składzie drużyny. To mój cel. Wiadomo, że w Barcelonie bardzo trudno przebić się do pierwszego zespołu. Tak więc, gdy tylko otrzymałem propozycję występów w Widzewie, to długo się nad nią nie zastanawiałem.

Pochodzisz z Talavera de la Reina, a więc z miasta, które jest położone bliżej Madrytu niż Barcelony. I właśnie w stolicy Hiszpanii stawiałeś pierwsze kroki w piłce nożnej.

Gdy byłem jeszcze młodym chłopcem, to trenowałem w młodzieżowym zespole Atlético Madryt. Jednak później przeniosłem się do FC Barcelony i właśnie tam uczyłem grać się w piłkę. Spędziłem w tym klubie ponad siedem lat, a przez okres ten zaliczyłem zarówno występy w drużynach juniorskich, jak i rezerwach.

W 1996 roku Widzew zmierzył się z Atlético w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Pamiętasz to spotkanie?

Nie tylko je pamiętam, ale nawet byłem na meczu w Madrycie. Zabrał mnie na niego mój tata. Pamiętam, że Widzew przegrał wtedy 0:1.

Jak to się właściwie stało, że zostałeś graczem Barcelony, a nie na przykład Realu Madryt. Do tego klubu miałeś przecież zdecydowanie bliżej...

Stanąłem wówczas przed wyborem. Albo grać w Realu albo w Barcelonie. Pamiętam, że ta decyzja była przemyślana i bez wahania zdecydowałem się na klub z Katalonii. Choć byłem wtedy jeszcze młodym chłopakiem, to wyjechałem z domu, aby trenować pod okiem najlepszych trenerów.

Tego pytania nie można więc nie zadać. Kibicowałeś wtedy "Królewskim" czy "Katalończykom"?

(śmiech). Od zawsze jestem fanem Barcelony. Choć wydaje się to dziwne, to w klubie z Katalonii jest bardzo dużo osób, które pochodzą z Madrytu i albo grają w Barcelonie, albo tam pracują.

Akademia Futbolu FC Barcelony słynie z dobrego szkolenia młodzieży. Czy, któryś z twoich kolegów z młodzieżowej drużyny zdołał się już przebić do pierwszego składu zespołu Josepa Guardioli?

Oczywiście. Choćby Bojan Krkić czy też Giovani dos Santos, z którymi występowałem w jednym zespole. Poza tym miałem także okazję grać przeciwko kilku innym graczom, którzy później przebijali się do pierwszych drużyny danego klubu.

Od zawsze występowałeś w środku pomocy?

Odkąd pamiętam, to trenerzy ustawiali mnie na boisku właśnie na tej pozycji. Spełniałem głównie zadania ofensywne.

W Widzewie będziesz grał z "dziesiątką" na placach. Choć to tylko numer, to na pewno wiąże się z nim duża odpowiedzialność.

Zdaję sobie z tego sprawę. Doskonale wiem, że z dziesiątką na plecach nie grają przypadkowi zawodnicy. Zrobię wszystko, aby tak było w moim przypadku. "Dziesiątka" do tego zobowiązuje.

W Barcelonie z tym numerem gra Lionel Messi...

I jest to doskonały zawodnik. Znam się z nim osobiście. Poznaliśmy się w Barcelonie, a konkretniej w szkole. Każdego ranka jeździliśmy do niej tym samym autobusem.

Jak na co dzień zachowuje się Lionel? Jest jednym z najlepszych piłkarzy świata, więc powszechnie uważa się, że to wielka gwiazda. Messi obnosi się ze swoimi sukcesami?

Na co dzień Lionel jest spokojną i cichą osobą. Skupia się przede wszystkim na grze w piłkę, a także na wspieraniu innych. Ogólnie Messi jest dobrym człowiekiem. Zresztą podobnie, jak reszta zawodników z pierwszego zespołu. Jeśli czas pozwala to telefonujemy do siebie. Na przykład niedawno rozmawiałem z Andrésem Iniestą.

Koledzy z drużyny powoli zaczynają na Ciebie mówić "Kuki". Skąd wziął się ten pseudonim?

Tak naprawdę, to trudno mi jest na to pytanie odpowiedzieć. Koledzy zaczęli na mnie mówić "Kuki" kilka lat temu. Było to jeszcze to szkole. Ciężko mi teraz stwierdzić, skąd to się wzięło. Po prostu tak się przyjęło.

[źródło: www.widzew.pl ]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (25)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze