Raport z La Liga - 25. kolejka

Magnus

8 marca 2010, 15:27

3 komentarze
Barcelona i Real Madryt zrównują się ilością punktów

Barcelona zmierzyła się na wyjeździe z Almerią, która w ostatnich czterech meczach zdobyła dziesięć punktów i zajmowała przed tą kolejką 13. miejsce. Z tego tez powodu mecz ten wcale nie musiał być łatwy dla podopiecznych Pep Guardioli. I tak też było w rzeczywistości. Spotkanie rozpoczęło się od ataków Blaugrany, ale to Almeria zdobyła bramkę w 12. minucie meczu. Barcelona nadal atakowała, ale nie były to akcje, które mogły zaskoczyć cofniętych do defensywy gospodarzy. Duma Katalonii wyrównała 42. minucie po strzale z rzutu wolnego Messiego. Druga połowa zaczęła się podobnie jak pierwsza, od ataków Barcelony i gola dla Almerii po samobójczym trafieniu Puyola. Kiedy wydawało się, że grająca w dziesiątkę Barça przegra to spotkanie z pomocą przyszedł niezawodny Messi, który ustalił wynik meczu na 2:2.

Spotkanie Real Madryt - Sevilla zapowiadało się na niewątpliwy hit 25. kolejki hiszpańskiej ekstraklasy. Sevillistas wygrali sześć z siedmiu ostatnich meczów i mieli tylko dwa punkty straty do trzeciej Valencii, z kolei Los Blancos znali wynik Barcelony, z tego też powodu nie chcieli stracić szansy na zrównanie się liczbą punktów z Blaugraną. Po drugie, potyczka ta była ostatecznym przetarciem prze arcyważnym spotkaniem z Lyonem, którego stawką będzie awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Po 52. minutach było już 2:0 dla Sevilli i wydawało się, że podopieczni Manolo Jiméneza wywiozą cenne trzy punkty z Santiago Bernabéu, ale nic z tych rzeczy. Rozpędzony Real Madryt zaaplikował w ciągu 3 trzech minut dwie bramki Sevillistas i nadal atakował z polotem, ale zabrakło trochę szczęścia. Kiedy wydawało się, że mecz ten zakończy się remisem, Los Blancos zapewnili sobie trzy punkty za sprawą trafienia Van der Vaarta. Królewscy zagrali bardzo dobre spotkanie, stworzyli sobie mnóstwo sytuacji podbramkowych i pokazali również, że są zespołem z charakterem, który potrafi podnieść się z kolan przy stanie 0:2, by ostatecznie wygrać 3:2.

Deportivo La Coruña i Mallorca nadal na miejscach gwarantujących prawo gry w europejskich pucharach

Deportivo La Coruña nie ma ostatnio dobrego bilansu, jak na zespół, który walczy o europejskie puchary - jedno zwycięstwo, dwa remisy i dwie porażki w pięciu ostatnich meczach. Z tego tez powodu spotkanie z przedostatnim Tenerife na El Riazor należało to tych, które trzeba było wygrać. Tym bardziej, że podopieczni Miguel Ángel Lotiny mieli tyko dwa punkty przewagi nad siódmym w ligowej tabeli Athletikiem Bilbao. Spotkanie to zakończyło się pewnym zwycięstwem 3:1 zespołu Deportivo La Coruña, który dzięki temu zachował szóste miejsce, które gwarantuje prawo gry w Lidze Europejskiej. Swój mecz wygrała również będąca na piątym miejscu Mallorca, która nie dała szans Sportingowi Gijón aplikując swojemu przeciwnikowi trzy bramki na ONO Estadi.

Remis Espanolu Barcelona z Villarrealem

Na Cornellà-El Prat piętnasty w ligowej tabeli Espanyol Barcelona zmierzył się z zajmującym ósmą lokatę Villarrealem, który w poprzedniej kolejce pokonał 1:0 Deportivo La Coruña. Lokalnym rywal Dumy Katalonii nie radzi się dobrze w hiszpańskiej ekstraklasie i ma tylko siedem punktów przewagi nad strefą spadkową. Z kolei Villarreal po fatalnym starcie na początku rozgrywek mozolnie pnie się z górę ligowej tabeli i zaczyna myśleć nawet o zajęciu miejsc gwarantującym prawo gry w europejskich pucharach, o czym świadczą słowa trenera tej drużyny, Juana Carlosa Garrido. "Możemy zająć miejsca gwarantujące prawo gry w europejskich pucharach, jeśli moi piłkarze w to uwierzą". Mecz ten zakończył się bezbramkowym remisem, który na pewno nie przybliża Villarrealu do ambitnego cel wyznaczonego przez ich szkoleniowca.

Atlético Madryt ratuje punkt w doliczonym czasie gry

Piłkarze Atlético Madryt, którzy pokonali 4:1 Valencię w poprzedniej kolejce, tym razem zmierzyli się na La Romareda z Realem Saragossa, który dzięki dobrej grze w ostatnich meczach zdołał wydostać się ze strefy spadkowej i ma już cztery punkty przewagi nad 18. Realem Valladolid. Poprawę w grze Blanquillos dostrzegł również Quique Sánchez Flores, trener Los Colchoneros. "Będziemy grali z zespołem, który się odbudował. Jest bardziej zgrany i uzyskuje dobre rezultaty. Transfery w zimowym oknie transferowym wyszły tej drużynie na dobre". Atlético Madryt zdołało uratować punkt dzięki bramce Ibry w 92. minucie meczu, aczkolwiek ten wynik jest krzywdzący dla Realu Saragossa, który był w przeciągu całego spotkania lepszym zespołem.

Ostatni mecz 25. kolejki hiszpańskiej ekstraklasy (Valencia - Racing Santander) obędzie się 8 marca o godzinie 21.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (3)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze