Po kolejne trzy punkty; Saragossa - Barcelona

Robertinho

20 marca 2010, 20:48

246 komentarzy
Jeżeli po ostatnim występie z Valencią, ktoś jeszcze miał wątpliwości, czy Barcelona wraca na właściwe tory, to środowy pojedynek w Lidze Mistrzów z VB Stuttgart musiał je rozwiać. Nawet bez głównego reżysera gry - Xaviego, który we wtorek nabawił się naciągnięcia łydki i będzie pauzować przez dwa tygodnie - drużyna Guardioli pokazała, że potrafi grać futbol skuteczny, ofensywny i przede wszystkim piękny dla oka. O ile drużyna z Niemiec nie była przeciwnikiem z najwyższej europejskiej półki, to mimo wszystko nie pozwolić rywalowi na oddanie chociażby jednego strzału w światło bramki jest nie lada wyczynem.

Utrzymać dystans do Madrytu

Po pechowym remisie z Almerią (2:2), Real Madryt objął pozycję lidera La Liga. Pomimo takiej samej ilości punktów na koncie obu drużyn, zespół ze stolicy Hiszpanii posiada korzystniejszy bilans bramkowy, dzięki czemu może cieszyć się z fotela lidera. Owa sytuacja nie jest jednak powodem do niepokoju. Do końca sezonu zostało jeszcze (razem z dzisiejszą) 12 kolejek, co daje 36 punktów do zdobycia. W perspektywie jest jeszcze bezpośredni mecz na Santiago Bernabeu, dlatego Barcelona ma wciąż ten komfort, że są zależni tylko od siebie. A na straty punktów Realu raczej nie ma co liczyć, gdyż podopieczni Manuela Pellegriniego uczestniczą już tylko jednych rozgrywkach i to na nich skupią cała swoją uwagę.

Wróćmy jednak do sedna. Jeśli chodzi o nieobecności w składzie Barcelony, to oprócz wcześniej wspomnianego Xaviego, na pewno zabraknie wciąż kontuzjowanego Erica Abidala oraz... Pepa Guardioli, który został zawieszony przez hiszpański związek za niestosowne komentarze w kierunku sędziego w meczu z Almerią. Wydaje się jednak, że do składu zostanie już powołany Seydou Keita, który zielone światło do gry, dostał już w zeszłą sobotę, ale sztab szkoleniowy postanowił jeszcze oszczędzić Malijczyka. Zdolny do gry będzie także Sergio Busquets, którego uraz (nabawił się go podczas meczu ze Stuttgartem) na szczęście okazał się niegroźny.

Te informacje jednak nie przytłumiają dobrych wiadomości, jakich przez ostatni czas brakowało. Jeszcze miesiąc temu, defensywa była niemal w rozsypce, ale obecnie wszyscy dostępni defensorzy grają na wysokim poziomie. Największy przebłysk zanotował w ostatnim meczu Yaya Touré, który godnie zastąpił Xaviego, dzieląc i rządząc jak profesor, w środku pola. O kapitalnej formie Leo Messiego nie trzeba już nawet wspominać, bo kibice przyzwyczaili się do jego bajecznych występów. Więcej uwagi trzeba poświęcić Thierry'emu Henry, który po długim czasie stagnacji, wraca do życia i widać, że chce mu się grać. Światełko w tunelu pojawiło się także u Zlatana Ibrahimovicia, który zaliczył wspaniałą asystę w meczu z VfB. Trzeba również wspomnieć o Bojanie, który zagrał w ostatnim meczu pięć minut, a przy pierwszym kontakcie z piłką zdobył gola. Być może w pojedynku z Saragossą dostanie nieco więcej czasu do zaprezentowania swoich umiejętności.

Z kolei najbliższy rywal nie może już mówić o tak dobre sytuacji. Po 26 kolejkach, zespół Jose Aurelio Gaya zdobył dokładnie 26 punktów i jedynie trzy punkty dzielą ich od strefy spadkowej. Dodatkowo w tym meczu, trener Saragossy nie będzie mógł skorzystać z Victora Laguardii, Raula Bayo, Pablo Amo, Ivana Obradovica i Ikechukwu Uche. Mimo tych absencji, rywale nie mogą być zlekceważeni, gdyż w tym sezonie na własnym boisku potrafili wygrać z Sewillą, czy zremisować z Atlético czy Deportivo.

Historia wskazuje na trudny mecz

W ciągu ostatnich czterech lat, obie drużyny grały ze sobą 10 razy. Barcelona wygrywała sześć razy, a cztery razy zwycięsko wychodzili gracze Saragossy. Padło w sumie 35 bramek, co daje 3,5 gola na mecz (23 Barca, 12 Saragossa) . Szczególnie zacięte pojedynki miały miejsce w rozgrywkach o Puchar Króla, gdzie oba zespoły spotkały się dwukrotnie na etapie ćwierćfinałów. Najpierw w 2006 roku, gdzie w dwumeczu lepsi byli rywale, wygrywając u siebie 4:2, by w rewanżu zdobyć gola na wagę awansu (2:1). Rok później los ponownie skojarzył obie drużyny ale tym razem lepsza była Barcelona. W pierwszym meczu wprawdzie przegrała na Camp Nou 1:0, ale w rewanżu wygrała 2:1 i awansowała do półfinałów. Ostatni mecz pomiędzy tymi zespołami zakończył się wysokim zwycięstwem Dumy Katalonii (6:1) i miejmy nadzieję, że może niekoniecznie, aż tak wysokie ale równie pewne odnotowane zostanie jutro na La Romareda.

Poprzednie spotkania:

25.10.2009: FC Barcelona 6-1 Real Saragossa
16.02.2008: Real Saragossa 1-2 FC Barcelona
26.09.2008: FC Barcelona 4-1 Real Saragossa
07.04.2007: Real Saragossa 1-0 FC Barcelona
28.02.2007(PK): Real Saragossa 1-2 FC Barcelona
31.01.2007(PK): FC Barcelona 0-1 Real Saragossa
12.11.2006: FC Barcelona 3-1 Real Saragossa
25.02.2006 Real Saragossa 0-2 FC Barcelona
01.02.2006(PK): FC Barcelona 2-1 Real Saragossa
26.01.2006(PK): Real Saragossa 4-2 FC Barcelona

Skrót ostatniego meczu:

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (246)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze