Cały świat u stóp Messiego; Barça 4:1 Arsenal

Lucas

6 kwietnia 2010, 20:42

1097 komentarzy
"Od tego meczu będzie zależała nasza przyszłość. W Lidze Mistrzów musimy utrzymać się przy życiu, by patrzeć z optymizmem na rozgrywki La Liga" - stwierdził przed meczem Pep Guardiola, nie pozostawiając swoim zawodnikom wątpliwości, jakie są cele na ten sezon. Barcelona po remisie i wspaniałej grze w pierwszym spotkaniu mogła odczuwać niedosyt i niepewność o własne jutro w elitarnych rozgrywkach. Dziś wszystko się wyjaśniło, a wszelkie porównania Dumy Katalonii i Kanonierów, podobieństwa w filozofii futbolu obu klubów wylądowały w śmietniku. Sny kibiców Arsenalu o pokonaniu Blaugrany na Camp Nou w drastyczny sposób przerwał prawdziwy piłkarski geniusz naszych czasów - Leo Messi.

Argentyńczyk już przed meczem wzbudzał olbrzymie zainteresowanie - stał bowiem przed szansą zapisania się na kartach historii FC Barcelona jako najlepszy strzelec klubu w Lidze Mistrzów. Do tej pory bowiem, z 23 bramkami na koncie wciąż na szczycie zestawienia był Brazylijczyk Rivaldo, a Messiemu brakowało jedynie dwóch trafień. Leo zatem wiedział jaka jest jego misja na dzisiejszy wieczór, gdy w zespole zabrakło trzech filarów - Ibrahimovicia, Piqué i Puyola. Wypełnił ją w stu procentach, odzierając rywali z wszelkich złudzeń i wprawiając fanów na Camp Nou w prawdziwą ekstazę.

Nieoczekiwany gol dla Arsenalu budzi Barcelonę

Na dzisiejszy pojedynek wszyscy spoglądali z perspektywy meczu na Emirates, oczekując spektakularnej ofensywy w wykonaniu Katalończyków. Mecz jednak rozpoczął się zupełnie inaczej - bez mocnego uderzenia, z wzajemnym badaniem sił w środku pola. Barcelona próbowała szybko przemieszczać się pod pole karne Anglików, ale brakowało dokładności w podaniach. Wyjątkiem była akcja w 4 minucie meczu, kiedy Messi wysłał pierwsze ostrzeżenie, strzelając z narożnika pola karnego, a Almunia końcami palców sparował piłkę na rzut rożny. 5 minut później swoich sił próbował Pedro po podaniu Bojana, ale zabrakło mu precyzji. Arsenal mimo dość chaotycznych prób opanowania środka boiska przez Barcelonę, nie był w stanie wymienić nawet kilku podań. Statystyka posiadania piłki po 15 minutach znów była miażdżąca - 76% do 24 na korzyść gospodarzy.

Nadeszła jednak 18 minuta meczu, kiedy Arsenal wyprowadził kontrę, wprawiając kibiców na Camp Nou w osłupienie. Sędzia Wolfgang Stark, który od początku meczu zdawał się sędziować ‘po angielsku' puścił akcję, w której Milito naciskany przez rywala w środku pola, stracił piłkę. Bendtner wyszedł na pozycję sam na sam z Valdésem - bramkarz Barcelony pierwszą próbę obronił, w drugiej był już bezradny mimo rozpaczliwej próby pomocy ze strony Rafy Márqueza - 0:1! The Gunners zatem wykorzystali szansę, na którą czekali. Nie spodziewali się jednak, że ich radość może trwać tak krótko. Zaledwie dwie minuty później, Blaugrana podrażniona utratą gola, szybko przeniosła akcję na połowę Kanonierów. Messi dopadając do piłki odbitej od Silvestre'a, zszedł do środka i mocnym uderzeniem z 18 metrów pod poprzeczkę nie dał żadnych szans Almunii - remis 1:1!

Kolejne dwa ciosy i Arsenal na łopatkach

Podopieczni Pepa Guardioli odzyskali panowanie nad wydarzeniami na boisku. Arsenal natomiast dał pokaz bezsilności, uciekając się do ostrych zagrań. W 30 minucie Messi mijając rywali jak tyczki natrafił na Denilsona, który ściął Argentyńczyka równo z trawą - sędzia Stark wówczas po raz 1. sięgnął po żółtą kartkę. Londyńczycy pomimo prób (m.in. w 33 minucie), stracili kolejną bramkę. W 36 minucie kapitalną akcją popisała się Barcelona - Xavi przepuścił piłkę do Milito, ten podał prostopadle do Abidala, a Francuz mocno dośrodkował w pole karne. Bardzo przytomnie zachował się wówczas Pedro, trącając ją do Messiego, który silnym strzałem obok Almunii nie dał Hiszpanowi żadnych szans - 2:1! Mocno podbudowana wyjściem na prowadzenie Barcelona zadała kolejny cios przed przerwą. Busquets świetnie dostrzegł nieobstawionego Messiego, posłał do niego podanie z własnej połowy, a Argentyńczyk sytuacji sam na sam nie zmarnował - hat-trick i 3:1! Napastnik z ‘10' na plecach tym samym wyprzedził Rivaldo, przechodząc do historii jako najlepszy strzelec Barçy w Lidze Mistrzów.

Koncentracja zachowana

W drugiej połowie Barcelona pilnowała korzystnego rezultatu. Można było to dostrzec, gdy Guardiola w 55 min. meczu zdejmował z boiska Bojana i wprowadzał Touré, by ten wzmocnił środek pola. Arsenal wówczas dłużej wymieniał między sobą piłkę, ale nie przekładało się to na konstruktywne akcje. Do 60 minuty podopieczni Guardioli wymienili 345 podań, z czego ‘tylko' 75,7% było celnych; Kanonierzy natomiast wymienili ich mniej, bo zaledwie 152, ale legitymując się podobną celnością. Blaugrana mimo kilku poważnych strat w środku pola i dość słabej dyspozycji Alvesa, zdołała zabezpieczyć dostęp do własnej bramki. Wyjątkiem jednak była 70 minuta - wówczas Clichy mocno dośrodkowując z lewego skrzydła zaadresował piłkę do Bendtnera. Duńczyk trafił jednak w słupek.

Guardiola widząc co dzieje się na boisku, prawie do końca z wielką niepewnością obserwował przebieg wydarzeń. W 82 minucie znów Arsenal postraszył Valdésa - piłką w słupek tym razem trafił Wallcott, ale wcześniej sędzia odgwizdał (słusznie) spalonego. I to był moment przełomowy - Barcelona uspokoiła grę, wymieniając kilkanaście podań, które już całkowicie pozbawiły chęci do gry Anglików. W 88. minucie swój kapitalny mecz przypieczętował Leo Messi, po raz czwarty znajdując drogę do bramki Almunii. Argentyńczyk po otrzymaniu podania od Busquetsa minął Vermalena, Clichy'ego i Eboue - oddał strzał, który obronił bramkarz Arsenalu, ale ten za drugim razem był już bezradny. Piłka powędrowała mu między nogami i w ten sposób padł gol, który ostatecznie odarł The Gunners z wszelkich złudzeń - 4:1!

W ten oto sposób Barcelona, dzięki geniuszowi Leo Messiego i świetnej postawie reszty zespołu i m.in. Xaviego, Busquetsa i Milito, uzyskała przepustkę do półfinału Champions League. Katalończyków zatem czeka małe deja vu' - na ich drodze do finału na Santiago Bernabeu znów staje Inter Mediolan. Będzie się działo!

FC Barcelona: Valdés; Alves, Milito, Márquez, Abidal (Maxwell, 52'); Xavi, Busquets, Keita, Messi, Bojan (Touré, 54') i Pedro (Iniesta, 85').

Arsenal: Almunia; Sagna, Vermaelen, Silvestre (Eboué (63'), Clichy; Denilson, Diaby, Walcott, Nasri, Rosicky (Eduardo, 71') i Bendtner.

Arbiter: Wolfgang Stark (Niemcy). Żółte kartki: Denilson (30'); Rosicky (43'); Eboue (66')

Bramki:
0-1, Bendtner (18')
1-1, Messi (20')
2-1, Messi (36')
3-1, Messi (41')
4-1, Messi (86')

STATYSTYKI:

Strzały: 15 - 6
Strzały celne: 7 - 4
Faule: 16 - 19
Żółte/czerwone kartki: 0/0 - 3/0
Spalone: 1 - 3
Rzuty rożne: 3 - 2
Posiadanie piłki: 61% - 39%

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (1097)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy