Minął rok, odkąd Andrés Iniesta swoim golem na Stamford Bridge dał Barcelonie upragniony finał w Rzymie. Rozpoczął się tym samym pełen chwały marsz po 6 trofeów w 2009 roku.
6 maja 2009, Londyn. Kwadrans do godziny 23. Rewanż półfinału Ligi Mistrzów. Chelsea 1, Barça 0. I historyczna chwila. W dodatkowym czasie gry kiepskie wybicie Essiena przejmuje Messi, podaje do Iniesty, a ten oddaje strzał życia. Barcelona jedzie do Rzymu. Bez tego niesamowitego trafienia "Świętego" Andrésa Iniesty, nie sięgnęlibyśmy również po Superpuchar Europy w Monako i Klubowe Mistrzostwo Świata w Abu Zabi.
Nowy Bakero
To ten gracz słynnego Dream Teamu wykorzystał nieprawdopodobne dośrodkowanie Koemana - 6 listopada 1991 roku. Tym samym Barcelona
wyeliminowała w ostatniej minucie drużynę Kaiserslautern z Pucharu Europy. Dzięki temu Wembley zawsze będzie się kojarzyło z "W ten strzał włożyłem całe swoje serce"
Przeznaczenie bywa czasem ciekawe. Nie jest on typem zawodnika strzelającego takie bramki w decydujących momentach. "Andrés, który raczej nie wbiega w pole karne, strzela bramkę. Czysty i niespotykany talent. Zasługuje na to," powiedział Pep Guardiola podczas konferencji prasowej na Stamford Bridge, chwilę po szaleńczej radości na murawie. "W ten strzał włożyłem całe swoje serce", powiedział później piłkarz.
Gol Iniesty spowodował szaloną radość w Barcelonie. Tysiące ludzi wyszły na ulice, by świętować awans drużyny Guardioli, a było to zaledwie 4 dni po równie niesamowitym meczu na Bernabéu (historyczne 2:6). Barça przyleciała na El Prat następnego dnia, gdzie witały ją tłumy fanów. Kilka tygodni później, Puchar Europy należał do Blaugrany.
[źródło: FCBarcelona.cat]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (53)