Guardiola nie podpisze długoletniego kontraktu
W sezonie 2010/2011 Pep Guardiola będzie współpracował już z nowym prezydentem klubu, Sandro Rosellem. Następca Joana Laporty chciał aby szkoleniowiec Barçy pozostał na ławce trenerskiej klubu ze stolicy Katalonii na długie lata, jednak Guardiola preferuje krótkoterminowe kontrakty. Rosell udowodnił, iż w Barcelonie ma wielu zwolenników. Jego wygrana w wyborach prezydenckich była bezdyskusyjna. Prezydent Blaugrany chce współpracować ze zwycięzcami, a takim bez wątpienia jest Pep.
Po wspaniałym sezonie w którym Barça zdobyła sześć pucharów, Messi i spółka udowodnili, iż nadal są wielkim zespołem. We wspaniałym stylu zdobyli Mistrzostwo Hiszpanii, a w Lidze Mistrzów odpadli dopiero w półfinale. Rosell zdaje sobie sprawę, iż Guardiola jest odpowiednią osobą na odpowiednim stanowisku i chciałby zatrzymać go w klubie jak najdłużej. Pep mógłby podpisać nawet sześcioletni kontrakt, jednak sam zainteresowany nie jest zwolennikiem umów długoterminowych.
W styczniu Guardiola w rozmowie z Joanem Laportą i Txikim Begiristainem obiecał, iż pozostanie w klubie na kolejny rok. Jednak do dnia dzisiejszego Pep nie podpisał nowego kontraktu, chcąc poczekać na nowego prezydenta.
W poniedziałek, dzień po wygranej Sandro Rosella, prezydent i trener Barcelony spotkali się by porozmawiać o przyszłości. Rosell wyjaśnił, iż chce by Pep był Fergusonem Barçy, trenerem, który na swoim stanowisku mógłby pozostać na długie lata. Guardiola nie ukrywał zadowolenia z zaufania Rosella, jednak sam preferuje krótkoterminowe umowy, odnawiane co roku.
Mister w stolicy Katalonii wygrał już wszystko, co było do wygrania dlatego projekt Rosella wydaje się jak najbardziej zrozumiały. Guardiola nie chce jednak bazować na sezonie la sexta maravila, chce żyć teraźniejszością, a o przedłużaniu kontraktu rozmawiać po każdym kolejnym sezonie. Pep chce być fair wobec klubu, chce również by to wyniki i sukcesy miały wpływ na jego przyszłość.
Wszystko wskazuje na to, iż Pep przedłuży kontrakt na dwa sezony, i w roku 2012 będzie można rozmawiać o przedłużeniu umowy o kolejny rok.
[źródło: Sport]
Po wspaniałym sezonie w którym Barça zdobyła sześć pucharów, Messi i spółka udowodnili, iż nadal są wielkim zespołem. We wspaniałym stylu zdobyli Mistrzostwo Hiszpanii, a w Lidze Mistrzów odpadli dopiero w półfinale. Rosell zdaje sobie sprawę, iż Guardiola jest odpowiednią osobą na odpowiednim stanowisku i chciałby zatrzymać go w klubie jak najdłużej. Pep mógłby podpisać nawet sześcioletni kontrakt, jednak sam zainteresowany nie jest zwolennikiem umów długoterminowych.
W styczniu Guardiola w rozmowie z Joanem Laportą i Txikim Begiristainem obiecał, iż pozostanie w klubie na kolejny rok. Jednak do dnia dzisiejszego Pep nie podpisał nowego kontraktu, chcąc poczekać na nowego prezydenta.
W poniedziałek, dzień po wygranej Sandro Rosella, prezydent i trener Barcelony spotkali się by porozmawiać o przyszłości. Rosell wyjaśnił, iż chce by Pep był Fergusonem Barçy, trenerem, który na swoim stanowisku mógłby pozostać na długie lata. Guardiola nie ukrywał zadowolenia z zaufania Rosella, jednak sam preferuje krótkoterminowe umowy, odnawiane co roku.
Mister w stolicy Katalonii wygrał już wszystko, co było do wygrania dlatego projekt Rosella wydaje się jak najbardziej zrozumiały. Guardiola nie chce jednak bazować na sezonie la sexta maravila, chce żyć teraźniejszością, a o przedłużaniu kontraktu rozmawiać po każdym kolejnym sezonie. Pep chce być fair wobec klubu, chce również by to wyniki i sukcesy miały wpływ na jego przyszłość.
Wszystko wskazuje na to, iż Pep przedłuży kontrakt na dwa sezony, i w roku 2012 będzie można rozmawiać o przedłużeniu umowy o kolejny rok.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (31)