Luis Enrique chce kontynuować pracę z Barçą Atlètic
Luis Enrique Martínez, trener Barçy Atlètic potwierdził swoją gotowość do kontynuowania pracy w klubie i w nadchodzącym sezonie zamierza prowadzić zespół rezerw w rozgrywkach Segunda División. Zaznaczył jednak, że wszystko leży teraz w gestii nowego zarządu, który w najbliższym czasie powinien zatwierdzić propozycję przedłużenia kontraktu.
Asturyjczyk, który w swoim drugim roku z Barçą Atlètic wywalczył awans do Segunda A, już rozpoczął planowanie zespołu na przyszły sezon. "Pracuję z myślą kontynuowania tego, co zacząłem. To oczywiste, że niebawem w zarządzie klubu nastąpią zmiany, ale ja nie mam zamiaru stwarzać problemu. Rozumiem sytuację, ponieważ miały już miejsce podobne, gdy jeszcze byłem piłkarzem. Z mojej strony jestem gotów nadal prowadzić ten zespół. Jeśli jednak zarząd zdecyduje inaczej, również nie widzę problemu. Wtedy po prostu będę przychodził na Mini Estadi oglądać mecze. Nic więcej", stwierdził Luis Enrique.
"Chciałbym podziękować prezydentowi Joanowi Laporcie za zaufanie wobec mojej osoby oraz odpowiedzialnemu za canterę José Ramónowi Alexanko. Jestem teraz do dyspozycji nowego zarządu. Z Sandro Rosellem również mam dobre stosunki", zaznaczył.
Istnieje przypuszczenie, że Lorenzo Serra Ferrer zamierza ściągnąć do zespołu Mallorki Luisa Enrique i zaoferować mu stanowisko pierwszego trenera, w przypadku gdy Hiszpan obejmie kontrolę nad klubem z Balearów. Dla Asturyjczyka priorytetem jest jednak praca dla rezerw katalońskiego klubu.
"Projekt ‘Barça Atlètic' jest dla mnie najważniejszy, ponieważ rywalizowanie w Segunda División to także wielkie wyzwanie. Prawdą jest, że jestem gotowy trenować każdy zespół, nie tylko młodzieżowy. Nie mam zamiaru się jednak spieszyć, nie mam też jakiejś specjalnej ambicji. Kiedy byłem piłkarzem, chciałem wznieść się na możliwie najwyższy poziom, ale jako trener, nie muszę od razu dążyć do pracy z najlepszymi", stwierdził Enrique.
Odnośnie swojej przyszłości w Barcelonie, Luis Enrique nie planuje objęcia pierwszej drużyny. "Ona już ma najlepszego z możliwych trenerów. Pewnego dnia chciałbym jednak poprowadzić mój były klub, Sporting Gijón. Na pewno jednak nie teraz, ponieważ także mają świetnego trenera. W tamtym kierunku również się nie spieszę", przyznał.
Mówiąc o stylu gry swojego zespołu w rozgrywkach drugoligowych, Luis Enrique obiecał dotrzymanie klubowej tradycji. "Przede wszystkim chcemy poprawić poziom konkurencyjności w drużynie oraz umiejętności panowania nad piłką. W perspektywie gry w tej klasie rozgrywkowej, mam absolutne zaufanie do tych ludzi, z którymi obecnie pracuję. Trzeba jednak uwzględnić możliwość wzmocnienia składu trzema lub czterema zawodnikami. W sensie umiejętności piłkarskich, nie mam wątpliwości, że podołają wyzwaniu", podkreślił.
"Poziom w Segunda A jest na pewno wyższy niż w Segunda B. Istnieją jednak inne czynniki, które sprawią, że będzie nam szło równie dobrze, jak w niższej klasie rozgrywkowej. Będziemy grać na lepszych stadionach, jakość boisk będzie wyższa", stwierdził Luis Enrique.
"Awans jest także zasługą trenerów pracujących w La Masia. Ich wysiłek sprawił, że dzięki tym 32 zawodnikom, którzy wyszli z cantery, Barça Atlètic może cieszyć się z awansu. Mimo wielu niekorzystnych sytuacji w czasie trwania sezonu, zawsze byli gotowi pomóc", dodał.
W odniesieniu do Jonathana Soriano, jednej z najjaśniejszych postaci minionego sezonu, Luis Enrique chciałby go widzieć w drużynie przez kolejny rok. "Jonathan jest kluczowym piłkarzem naszego nowego projektu. Dzięki niemu drużyna wiele zyska", przyznał.
Tymczasem inny z wielkich talentów szkółki La Masia, Gai Assulin, wprawdzie poprzedni sezon rozpoczął z wysokiego pułapu, jednak pod koniec stracił formę i często był pomijany przez trenera w ustalaniu pierwszej jedenastki. "Nie mam mu nic do zarzucenia. Po prostu w każdym meczu starałem się dobierać zawodników tak, aby tworzyli zespół najlepszy", podkreślił Luis Enrique.
"Czy Barça Atlètic powinna zagrać jakiś mecz na murawie Camp Nou? Nie wiem. Mamy inne priorytety. Najważniejsze jednak, by kibice przychodzili na stadion i nas wspierali. To, co mnie cieszy, to fakt, że Guardiola korzystał z zasobów drużyny rezerw. Chłopcy muszą wiedzieć, że grają dla najlepszego klubu, w najlepszym jego momencie", przyznał.
Villa będzie tworzył historię Barçy
"David strzelał więcej bramek na jednym treningu niż ja podczas całego sezonu. To piłkarz z innej planety, który naznaczy epokę Barçy. Jego przyjście do tego klubu przypomina mi moją historię, kiedy sam tu trafiłem. Ten zawodnik będzie moim wielkim następcą. Dlatego pewne jest, że Villa stworzy z Barceloną dobre małżeństwo", podkreślił.
"Osobiście bardzo się cieszę, że do nas dołączył. To chłopak, który wyłącznie myśli o futbolu i o swojej rodzinie. Do Barçy wniesie więcej możliwości, ponieważ przyszedł do klubu w odpowiednim momencie swojej kariery", zakończył.
[źródło: La Vanguardia]
Asturyjczyk, który w swoim drugim roku z Barçą Atlètic wywalczył awans do Segunda A, już rozpoczął planowanie zespołu na przyszły sezon. "Pracuję z myślą kontynuowania tego, co zacząłem. To oczywiste, że niebawem w zarządzie klubu nastąpią zmiany, ale ja nie mam zamiaru stwarzać problemu. Rozumiem sytuację, ponieważ miały już miejsce podobne, gdy jeszcze byłem piłkarzem. Z mojej strony jestem gotów nadal prowadzić ten zespół. Jeśli jednak zarząd zdecyduje inaczej, również nie widzę problemu. Wtedy po prostu będę przychodził na Mini Estadi oglądać mecze. Nic więcej", stwierdził Luis Enrique.
"Chciałbym podziękować prezydentowi Joanowi Laporcie za zaufanie wobec mojej osoby oraz odpowiedzialnemu za canterę José Ramónowi Alexanko. Jestem teraz do dyspozycji nowego zarządu. Z Sandro Rosellem również mam dobre stosunki", zaznaczył.
Istnieje przypuszczenie, że Lorenzo Serra Ferrer zamierza ściągnąć do zespołu Mallorki Luisa Enrique i zaoferować mu stanowisko pierwszego trenera, w przypadku gdy Hiszpan obejmie kontrolę nad klubem z Balearów. Dla Asturyjczyka priorytetem jest jednak praca dla rezerw katalońskiego klubu.
"Projekt ‘Barça Atlètic' jest dla mnie najważniejszy, ponieważ rywalizowanie w Segunda División to także wielkie wyzwanie. Prawdą jest, że jestem gotowy trenować każdy zespół, nie tylko młodzieżowy. Nie mam zamiaru się jednak spieszyć, nie mam też jakiejś specjalnej ambicji. Kiedy byłem piłkarzem, chciałem wznieść się na możliwie najwyższy poziom, ale jako trener, nie muszę od razu dążyć do pracy z najlepszymi", stwierdził Enrique.
Odnośnie swojej przyszłości w Barcelonie, Luis Enrique nie planuje objęcia pierwszej drużyny. "Ona już ma najlepszego z możliwych trenerów. Pewnego dnia chciałbym jednak poprowadzić mój były klub, Sporting Gijón. Na pewno jednak nie teraz, ponieważ także mają świetnego trenera. W tamtym kierunku również się nie spieszę", przyznał.
Mówiąc o stylu gry swojego zespołu w rozgrywkach drugoligowych, Luis Enrique obiecał dotrzymanie klubowej tradycji. "Przede wszystkim chcemy poprawić poziom konkurencyjności w drużynie oraz umiejętności panowania nad piłką. W perspektywie gry w tej klasie rozgrywkowej, mam absolutne zaufanie do tych ludzi, z którymi obecnie pracuję. Trzeba jednak uwzględnić możliwość wzmocnienia składu trzema lub czterema zawodnikami. W sensie umiejętności piłkarskich, nie mam wątpliwości, że podołają wyzwaniu", podkreślił.
"Poziom w Segunda A jest na pewno wyższy niż w Segunda B. Istnieją jednak inne czynniki, które sprawią, że będzie nam szło równie dobrze, jak w niższej klasie rozgrywkowej. Będziemy grać na lepszych stadionach, jakość boisk będzie wyższa", stwierdził Luis Enrique.
"Awans jest także zasługą trenerów pracujących w La Masia. Ich wysiłek sprawił, że dzięki tym 32 zawodnikom, którzy wyszli z cantery, Barça Atlètic może cieszyć się z awansu. Mimo wielu niekorzystnych sytuacji w czasie trwania sezonu, zawsze byli gotowi pomóc", dodał.
W odniesieniu do Jonathana Soriano, jednej z najjaśniejszych postaci minionego sezonu, Luis Enrique chciałby go widzieć w drużynie przez kolejny rok. "Jonathan jest kluczowym piłkarzem naszego nowego projektu. Dzięki niemu drużyna wiele zyska", przyznał.
Tymczasem inny z wielkich talentów szkółki La Masia, Gai Assulin, wprawdzie poprzedni sezon rozpoczął z wysokiego pułapu, jednak pod koniec stracił formę i często był pomijany przez trenera w ustalaniu pierwszej jedenastki. "Nie mam mu nic do zarzucenia. Po prostu w każdym meczu starałem się dobierać zawodników tak, aby tworzyli zespół najlepszy", podkreślił Luis Enrique.
"Czy Barça Atlètic powinna zagrać jakiś mecz na murawie Camp Nou? Nie wiem. Mamy inne priorytety. Najważniejsze jednak, by kibice przychodzili na stadion i nas wspierali. To, co mnie cieszy, to fakt, że Guardiola korzystał z zasobów drużyny rezerw. Chłopcy muszą wiedzieć, że grają dla najlepszego klubu, w najlepszym jego momencie", przyznał.
Villa będzie tworzył historię Barçy
"David strzelał więcej bramek na jednym treningu niż ja podczas całego sezonu. To piłkarz z innej planety, który naznaczy epokę Barçy. Jego przyjście do tego klubu przypomina mi moją historię, kiedy sam tu trafiłem. Ten zawodnik będzie moim wielkim następcą. Dlatego pewne jest, że Villa stworzy z Barceloną dobre małżeństwo", podkreślił.
"Osobiście bardzo się cieszę, że do nas dołączył. To chłopak, który wyłącznie myśli o futbolu i o swojej rodzinie. Do Barçy wniesie więcej możliwości, ponieważ przyszedł do klubu w odpowiednim momencie swojej kariery", zakończył.
[źródło: La Vanguardia]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (8)