Touré, czym zaimponowali ci milionerzy z City?

Mystique

26 lipca 2010, 11:48

34 komentarze
24 miliony funtów za transfer, 5-letni kontrakt wart 200 tysięcy funtów tygodniowo. Jasny komunikat, że żaden klub, nawet opromieniony sukcesami kataloński gigant, nie jest odporny na pieniądze City. Ale nie chodzi tu tylko o odporność Barcelony. W poprzednim sezonie Touré stracił miejsce w składzie na rzecz Sergio Busquetsa, który wydawało się, że na dłużej zakotwiczył obok takich piłkarzy jak Xavi, Iniesta i Messi. Decyzja mistrzów Hiszpanii zdaje się być sensowna. Ale Touré? To nie jedyny piłkarz kuszony pieniędzmi Anglików, a zmiana scenerii z Camp Nou na wschodni Manchester jest czymś trudnym do zrozumienia.

"Gdy mówisz 'chcę opuścić Barcelonę', ludzie myślą, że jesteś kimś szalonym", przyznaje Touré, który właśnie poznaje nowych kolegów powracających z urlopów po Mistrzostwach Świata. "Są wielką, wspaniałą drużyną i przez to nikt nie chce stamtąd odchodzić". Nikt, aż do tej pory...

To mógłby być prosty wywiad, kilka standardowych pytań np. "Dlaczego opuściłeś Barçę", na co Yaya odpowiedziałby czymś w stylu "Nie chcę mówić o Barcelonie". I to nie tylko z tego powodu, że nie można przejść obok 200 tys. funtów tygodniowo.

Pomimo początkowej nieśmiałości, Touré ujawnia wiele powodów, które sprawiły, że chciał przenieść się do Manchesteru City: długotrwała sympatia do angielskiej piłki, odwieczna chęć gry u boku brata (Kolo, obrońca City). Na pewno również nowy start i wyzwania, po wygraniu wszystkiego podczas złotych lat w Barcelonie.

Touré mógł odejść rok temu, kiedy inny angielski klub był zainteresowany jego transferem, ale zdecydował się ostatecznie przedłużyć kontrakt z drużyną Pepa Guardioli. Odrzucenie zeszłorocznej propozycji może mu pomóc w integracji z nową drużyną, pochodziła bowiem od rywala zza miedzy. "Manchester United był zainteresowany kontraktem, gdy zamierzałem przedłużyć swoją umowę", wyjaśnia.

"United to wielki klub, jeden z największych na świecie, ale wybrałem City, gdyż jeszcze niczego nie wygrali. To wspaniałe uczucie przyjść w miejsce, gdzie wszystko się zmienia. Dla mnie to bardzo ważne. Manchester City nie wygrał żadnego trofeum, w lidze idzie mu średnio. Mam nadzieję, że krok po kroku to zmienimy. Jeśli dostaniemy się do Ligi Mistrzów, będzie to dla mnie bardzo, bardzo miłe".

"Oni chcą napisać nowy rozdział w swojej historii. Wystarczy popatrzeć na dokonane transfery - Adebayor, Tevez, Silva... Chcą zatrudniać kolejne gwiazdy. Dla mnie najważniejsze, że wciąż ciężko pracują nad kolejnymi głośnymi kontraktami. Musimy sprawić, że ten klub będzie wielki i jestem pewien, że to nam się uda. W piłce nożnej trudno przewidzieć, co będzie jutro. Słyszałem mnóstwo spekulacji na temat mojego odejścia, a chciałem po prostu kiedyś zagrać z bratem. Teraz udało się przejść do City i jestem bardzo szczęśliwy. Wespół z Kolo chcemy dokonać czegoś wielkiego dla tego klubu".

Touré nie czuje dodatkowej presji z powodu kwoty swojego transferu i wynagrooodzenia. "Dla mnie nie jest to zmartwieniem", stwierdza i tak może być. Pomocnik zdaje sobie sprawę, że niezależnie od tego, jak pójdzie mu i drużynie, znacząco się wzbogaci. Jest jednak na tyle pewien swoich umiejętności, że nie boi się oceniających jego wartość ludzi z zewnątrz. "Wiem, że nie będzie to proste. To wielkie wyzwanie. Gdy na transfer jednego piłkarza wydaje się tyle pieniędzy, wszyscy chcą, by udowodnił swoją wartość. Ale przecież to w piłce normalne. Jednego dnia grasz dobrze, innego gorzej, a jeszcze później wręcz fatalnie. Przyszedłem tutaj, by ciężko pracować i pomóc przyjaciołom z nowej drużyny uczynić ten klub wielkim".

Pomijając kontrowersje wokół wynagrodzenia Touré, 27-latek nie może być oskarżany o to, że nie zna wartośći pieniądza. W wieku 9 lat udało mu się dołączyć do szkółki ASEC Mimosas, która wykształciła również m.in. jego brata - Kolo oraz napastnika Chelsea - Salomona Kalou. Następnie udało się dopiąć jego pierwszy kontrakt z europejskim klubem - belgijskim Beveren. Dumne momenty w swojej karierze miewał również w Metalurgu Donieck, Olympiakosie Pireus czy Monaco. Przyczyna jest prosta.

"Byliśmy bardzo biedni", wyjaśnia. "Mam dwie siostry i sześciu braci. Tylko ja i Kolo gramy w Europie, trójka z nas pracuje na Starym Kontynecie, reszta gra w Tunezji. Cała rodzina jest związana z piłką nożną, ale nie zawsze dobrze się nam układało. Przed opuszczeniem Afryki jadłem raz dziennie. Życie było naprawdę ciężkie, a gdy podpisałem mój pierwszy kontrakt powiedziałem do Kolo: 'Teraz nasza rodzina ma szansę być szczęśliwa'. Przed opuszczeniem Belgii rozmawiałem z najbliższymi, którzy poparli mnie mówiąc, że najważniejsze to dobrze poprowadzić karierę".

Yaya i Kolo Touré zapłacili zeszłego lata za kilka ciężarówek z pomocą dla najuboższych dzieci w ojczyźnie. Planują założenie fundacji dla młodych ludzi. Pomocnik City nie widzi powodu, dla którego ma mu być przykro z powodu własnego sukcesu.

"Gdy twoje życie się zmienia i otrzymujesz nawet najdrobniejszą sumę, chcesz pomóc rodzinie - co też uczyniłem i czynię. Jesteśmy zwykłymi ludźmi. Nie mamy zamożnych przodków. Dlatego kocham mojego brata - zawsze był dobrym chłopakiem pragnącym pomóc innym ludziom".

"Trzeba szanować ludzi i pieniądze. Mój ojciec powiedział: 'Gdy szanujesz pieniądze, one również będą cię szanować'. Mentalność w Afryce i Europie znacznie się różnią. W Afryce, gdy masz gorsze pochodzenie i biedne dzieciństwo, nie jest łatwo coś zjeść, nie jest łatwo przeżyć. Zaczynasz szanować pieniądze, gdy zaczynasz je zarabiać, to sprawia, że bardziej szanujesz otoczenie. Gdy bardziej szanujesz otaczających cię ludzi, oni respektują ciebie i twoje życie. Czasami potrzebne jest szczęście i ja je miałem".

*Od redakcji: tytuł tekstu to parafraza
słynnego pytania Caroline Aherne (znana brytyjska komik, kilkukrotnie nagradzana za najlepsze pytania) skierowanego do żony milionera Paula Danielsa, Debbie McGee, w programie elewizyjnym "The Mrs Marton Show" ("Debbie, co spodobało ci się najbardziej w milionerze, Paulu Danielsie?")

[źródło: The Guardian]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (34)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze