Pierwszy Katalończyk z dziewiątką na koszulce

Lucas

7 września 2010, 00:32

14 komentarzy
W swoim czwartym sezonie wśród najlepszych, mając dopiero 20 lat na karku, Bojan Krkić podjął się wielkiego wyzwania. Po raz pierwszy od 15 lat, kiedy wprowadzono obowiązek przypisywania numeru każdemu zawodnikowi w zespole, piłkarz wychowany w szkółce La Masía, i Katalończyk zarazem, założył koszulkę z numerem ‘9'. To zobowiązuje - tradycja piłkarska od wielu lat określa takiego gracza mianem strzelca, a w Hiszpanii - goleadora.

"We wszystkich drużynach, a w Barcelonie przede wszystkim, na dziewiątkę patrzy się nieco uważniej. Ludzie od takiego piłkarza oczekują najwięcej", podkreślił Paco Clos, były zawodnik Blaugrany, który w latach osiemdziesiątych nosił trykot z tym numerem na plecach. Były strzelec Dumy Katalonii widzi w młodym Katalończyku następcę wielkich ikon Klubu, które niegdyś zachwycały publiczność na Camp Nou zdobywanymi bramkami.

"Ten rok będzie należał do Bojana. To gracz, który da wszystkim Culés i całemu Barcelonismo wiele radości. Ma instynkt strzelecki, ma drybling i szybkość, może brakuje mu trochę centymetrów wzrostu", stwierdził Paco Clos, który w swojej epoce również nie był wysokim graczem (miał zaledwie 174 cm), ale mimo to wykorzystywał inne walory fizyczne, pozwalające nękać bramkarzy rywali.

20-letni napastnik od początku nowego sezonu grał jeszcze ze starym numerem. ‘11' na plecach nosił w spotkaniach z Sevillą w Superpucharze Hiszpanii i w 1. kolejce La Liga z Racingiem Santander. Za setki bramek zdobywanych w niższych kategoriach wiekowych Bojan Krkić w końcu zostanie uhonorowany ‘9' już w najbliższym meczu - w sobotę z drużyną Hérculés Alicante.

Numer, który poprzez odejście do A.C. Milan pozostawił Zlatan Ibrahimović, mógł zostać przejęty tylko przez jednego piłkarza. David Villa bowiem już wcześniej wybrał ‘7', z którą nie rozstawiał się będąc jeszcze w Valencii. Tym samym Bojan Krkić dołączył do ekskluzywnego grona posiadaczy ‘9', takich jak Eto'o (lata 2004-09), Kluivert (1999-2004), Sonny Anderson (1997-99), Ronaldo (1996-97) i Kodro (1995-96). Natomiast ostatnim zawodnikiem wychowanym szkółce La Masia, który miał przywilej przywdziania trykotu z tym numerem, był Jordi Cruyff.

"To normalne, że Bojan otrzymał taki numer. On od małego grał jako środkowy napastnik", uzasadnił Paco Clos. Katalończyk zakładał koszulkę z ‘9' od momentu wejścia w szeregi cantery, czyli od 8. roku życia oraz w niższych kategoriach reprezentacji Hiszpanii. Mając ją na plecach zdobywał tytuły młodzieżowego mistrza Europy i wicemistrza Świata U-17. Kiedy zadebiutował w pierwszej drużynie Barcelony musiał jednak rozstać się z mianem pierwszego strzelca. W pierwszym sezonie otrzymał ‘27', w kolejnych dwóch nosił ‘11'.

W tamtym czasie hierarchię wyznaczali Eto'o i Ibrahimović, dlatego dopiero teraz powrót do korzeni okazał się możliwy. Choć może się wydawać, że cyfra ta wcale nie musi z góry oznaczać bycia pierwszym napastnikiem w zespole, to Bojan przypisuje jej nadzwyczajną symboliczną wartość. "Moje marzenie się spełniło. Zawsze nosiłem tą koszulkę, kiedy grałem w canterze. Ale żeby mieć ją także w pierwszym zespole Barcelony? Dla mnie to coś niesamowitego", przyznał Bojan.

Jest to swego rodzaju nagroda za wytrwałość gracza, którego sytuacja zmusiła do bycia w cieniu wielkich gwiazd. Nie chciał zostać sprzedanym, ani wypożyczonym. Mimo wszystko walczył o miejsce, które z góry było zarezerwowane dla zagranicznych piłkarzy światowego formatu. Teraz jednak drużyna nie ma swoich szeregach takiego nagromadzenia obcokrajowców. Co więcej, ma ich najmniej od 1995 roku, czyli od czasu wprowadzenia tzw. Prawa Bosmana, który dał swobodny przepływ zawodników w krajach Unii Europejskiej.

Bojan ma teraz wielkie pragnienie, by odwdzięczyć się Klubowi za symboliczny wyraz zaufania. "Nie czuję z tego powodu presji", powiedział. "Wręcz przeciwnie, to wielkie marzenie i wielka motywacja móc powrócić do numeru, który naznaczył moje piłkarskie życie. Będę nosił tą koszulkę z dumą, bo wiem, co ona oznacza dla takiego klubu jak FC Barcelona. Nosili ją przecież wielcy - Ronaldo, Amor czy Laudrup".

Przydział numerów na ten sezon wzbudził ciekawość nie tylko z powodu przypadku Bojana. Co wzbudziło liczne spekulacje, to fakt, że po raz pierwszy w historii ‘4' nie została nikomu przyznana. Od czasu wprowadzenia stałego przypisywania numerów zawodnikom, Josep Guardiola był pierwszym, który ją otrzymał (w 1995 roku). Wcześniej przyznawano numery od 1 do 11 w zależności od miejsca w składzie na dany mecz. Czwórkę nosił także Ronald Koeman, kiedy zdobywał dla Barçy pierwszy Puchar Europy. Ostatnim jej posiadaczem był natomiast Rafa Màrquez, który po zakończeniu sezonu pożegnał się z Barceloną i odszedł w rodzinne strony.

Czy zatem naprawdę nikt nie chciał nosić trykotu z ‘4' na plecach? Można jedynie przypuszczać, że dla kogoś jest już zarezerwowana. Kogoś wyjątkowego. Czyżby to był Cesc Fàbregas?

[źródło: La Vanguardia]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (14)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze