Raport z La Liga - 4. kolejka
Bezbarwny mecz na Camp Nou
W czwartej kolejce La Liga Barcelona zmierzyła się na Camp Nou ze Sportingiem Gijón, który po trzech meczach zgromadził cztery punkty i był na dwunastym miejscu. Cel numer jeden dla Blaugrany na to spotkanie był oczywisty - sięgnąć po trzy punkty. Niemnie jednak podopieczni Guardioli starali się zdobyć komplet punktów jak najmniejszym nakładem sił. To spowodowało, iż poziom tego meczu był przeciętny, ponieważ Barcelona grała statycznie i schematycznie (szczególnie w pierwszej połowie), a Sporting nie miał piłkarskich atutów, by 'zrobić krzywkę' Dumie Katalonii. Na szczęcie wystarczyło jedno wspaniałe podanie od D. Alvesa i bezbłędne wykończenie akcji przez D. Villę.
Czerwono w Madrycie, Real liderem
Real Madryt zagrał na Santiago Bernabéu z Espanyolem Barcelona, który przyjechał do Madrytu osłabiony kontuzjami kilku swoich graczy (Osvaldo, Ivan Alonso, Javi Márquez, Datolo, Ivan de la Peña). Jeśli dodamy to tego fakt, iż Espanyol nie wygrał na Santiago Bernabéu od 14 lat, to można było pokusić się o stwierdzenie, że Real Madryt powinien sięgnąć po trzy punkty w tym meczu - mimo że Los Blancos pod wodzą Mourinho nie grają jeszcze w piłkę tak jak oczekiwaliby kibice. Espanyol Barcelona prezentował się dobrze na tle Realu Madryt, ale sił i determinacji gościom wystarczyło tylko do 29. minuty meczu, kiedy to C. Ronaldo z rzutu karnego zdobył pierwszą bramkę dla Królewskich. W drugiej połowie obie drużyny grały przeciętnie i skupiły się raczej na walce, czego skutkiem była druga żółta kartka dla Pepe i kilka minut po tym wydarzeniu bezpośrednia czerwona kartka dla Galan po faulu na C. Ronaldo. Espanyol Barcelona miał swoje szanse na strzelenie gola wyrównującego, ale je zmarnował. Wykorzystał to Real Madryt, który pod koniec meczu zdobył dwie bramki. Goście kończyli ten mecz w dziewięciu, ponieważ w 89. minucie spotkania Forlin otrzymał drugą żółtą kartkę. To zwycięstwo dało pozycję lidera Realowi Madryt, ponieważ punkty w tej kolejce straciła Valencia.
Osasuna wreszcie strzela bramkę w La Liga i wygrywa
Przed tą kolejką Osasuna Pampeluna była jednym zespołem w La Liga, który nie zdobył jeszcze bramki. Okazją do przełamania się dla graczy z Pampeluny był mecz na własnym terenie z Realem Sociedad, który w tym sezonie pełni rolę beniaminka i w trzech meczach w najwyższej klasie rozgrywkowej w Hiszpanii zgromadził cztery punkty. Mimo że to goście objęli prowadzenie w tym meczu, to Osasuna odpowiedziała dwoma trafieniami w pierwszej połowie , a w drugich czterdziestu pięciu minutach postawiła kropkę nad 'i' strzelając gola na 3:1, dzięki czemu przerwała swoją niechlubną passę.
Llorente nie przedłuża swojej passy, ale Athletic Bilbao pewnie wygrywa
Innym ciekawym spotkaniem wtorkowej serii spotkań była potyczka Athletiku Bilbao z Mallorką, która dopiero w poprzedniej kolejce odniosła swoje pierwsze ligowe zwycięstwo. Kibiców w szczególności interesowała postawa Fernando Llorente, który w każdym z trzech ligowych spotkań trafiał do siatki rywali. W tym meczu Llorente co prawda gola nie zdobył, ale jego drużyna zaprezentowała się bardzo dobrze. W pierwszych czterdziestu pięciu minutach mecz ten był bardzo wyrównany, ale w drugiej połowie 'Baskowie' zyskali znaczą przewagę i do pierwszej bramki zdobytej tuż przed przerwą dołożyli jeszcze dwie.
Valencia remisuje w meczu na szczycie, Sevilla nadal bez zwycięstwa na Ramon Sánchez Pizjuán
Niewątpliwym hitem 4. kolejki La Liga był mecz na Mestalla, gdzie niepokonana do tej pory Valencia zmierzyła się z Atlético Madryt, które przegrało 1:2 w poprzedniej kolejce z Barceloną. Piłkarze ze stolicy Hiszpanii nie wygrali na Mestalla od 2003 roku. Spotkanie to toczyło się na bardzo wysokim poziomie, gra była szybka. Po prostu był to mecz, który był wspaniałą reklamą hiszpańskiej La Liga. Valencia, po zdobyciu bramki przez Atlético Madryt w 19. minucie spotkania, dwoiła się i troiła, by doprowadzić do remisu. Ale na posterunku był D. Gea, który po raz kolejny rozegrał fantastyczne zawody. Wysiłki Nietoperzy przyniosły dopiero wymierny efekt w 83. minucie meczu, kiedy to gola zdobył Aduriz. Wynik do końca jednak nie uległ zmianie.
Mimo że Sevilla w trzech meczach zdobyła siedem punktów, to notowania trenera Antonio Alvareza nie stoją wysoko. Jest to spowodowane brakiem awansu do Ligi Mistrzów oraz bezbramkowy remisem po słabym meczu na własnym stadionie z Deportivo La Coruña. Z tego też powodu kibice zespołu ze stolicy Andaluzji oczekiwali zwycięstwa z Racingiem Santander w dobrym stylu. Nic z tych rzeczy. Sevilla tylko remisowała 1:1 na Ramon Sánchez Pizjuán, po raz kolejny zawiodła swoich fanów i pozostaje nadal bez zwycięstwa na własnym terenie w La Liga.
W spotkaniach zespołów, które są wskazywane przez ekspertów na walkę o utrzymanie, Real Saragossa zremisował bezbramkowo z Herculésem, a Almeria przegrała 0:1 z Levante.
W czwartej kolejce La Liga Barcelona zmierzyła się na Camp Nou ze Sportingiem Gijón, który po trzech meczach zgromadził cztery punkty i był na dwunastym miejscu. Cel numer jeden dla Blaugrany na to spotkanie był oczywisty - sięgnąć po trzy punkty. Niemnie jednak podopieczni Guardioli starali się zdobyć komplet punktów jak najmniejszym nakładem sił. To spowodowało, iż poziom tego meczu był przeciętny, ponieważ Barcelona grała statycznie i schematycznie (szczególnie w pierwszej połowie), a Sporting nie miał piłkarskich atutów, by 'zrobić krzywkę' Dumie Katalonii. Na szczęcie wystarczyło jedno wspaniałe podanie od D. Alvesa i bezbłędne wykończenie akcji przez D. Villę.
Czerwono w Madrycie, Real liderem
Real Madryt zagrał na Santiago Bernabéu z Espanyolem Barcelona, który przyjechał do Madrytu osłabiony kontuzjami kilku swoich graczy (Osvaldo, Ivan Alonso, Javi Márquez, Datolo, Ivan de la Peña). Jeśli dodamy to tego fakt, iż Espanyol nie wygrał na Santiago Bernabéu od 14 lat, to można było pokusić się o stwierdzenie, że Real Madryt powinien sięgnąć po trzy punkty w tym meczu - mimo że Los Blancos pod wodzą Mourinho nie grają jeszcze w piłkę tak jak oczekiwaliby kibice. Espanyol Barcelona prezentował się dobrze na tle Realu Madryt, ale sił i determinacji gościom wystarczyło tylko do 29. minuty meczu, kiedy to C. Ronaldo z rzutu karnego zdobył pierwszą bramkę dla Królewskich. W drugiej połowie obie drużyny grały przeciętnie i skupiły się raczej na walce, czego skutkiem była druga żółta kartka dla Pepe i kilka minut po tym wydarzeniu bezpośrednia czerwona kartka dla Galan po faulu na C. Ronaldo. Espanyol Barcelona miał swoje szanse na strzelenie gola wyrównującego, ale je zmarnował. Wykorzystał to Real Madryt, który pod koniec meczu zdobył dwie bramki. Goście kończyli ten mecz w dziewięciu, ponieważ w 89. minucie spotkania Forlin otrzymał drugą żółtą kartkę. To zwycięstwo dało pozycję lidera Realowi Madryt, ponieważ punkty w tej kolejce straciła Valencia.
Osasuna wreszcie strzela bramkę w La Liga i wygrywa
Przed tą kolejką Osasuna Pampeluna była jednym zespołem w La Liga, który nie zdobył jeszcze bramki. Okazją do przełamania się dla graczy z Pampeluny był mecz na własnym terenie z Realem Sociedad, który w tym sezonie pełni rolę beniaminka i w trzech meczach w najwyższej klasie rozgrywkowej w Hiszpanii zgromadził cztery punkty. Mimo że to goście objęli prowadzenie w tym meczu, to Osasuna odpowiedziała dwoma trafieniami w pierwszej połowie , a w drugich czterdziestu pięciu minutach postawiła kropkę nad 'i' strzelając gola na 3:1, dzięki czemu przerwała swoją niechlubną passę.
Llorente nie przedłuża swojej passy, ale Athletic Bilbao pewnie wygrywa
Innym ciekawym spotkaniem wtorkowej serii spotkań była potyczka Athletiku Bilbao z Mallorką, która dopiero w poprzedniej kolejce odniosła swoje pierwsze ligowe zwycięstwo. Kibiców w szczególności interesowała postawa Fernando Llorente, który w każdym z trzech ligowych spotkań trafiał do siatki rywali. W tym meczu Llorente co prawda gola nie zdobył, ale jego drużyna zaprezentowała się bardzo dobrze. W pierwszych czterdziestu pięciu minutach mecz ten był bardzo wyrównany, ale w drugiej połowie 'Baskowie' zyskali znaczą przewagę i do pierwszej bramki zdobytej tuż przed przerwą dołożyli jeszcze dwie.
Valencia remisuje w meczu na szczycie, Sevilla nadal bez zwycięstwa na Ramon Sánchez Pizjuán
Niewątpliwym hitem 4. kolejki La Liga był mecz na Mestalla, gdzie niepokonana do tej pory Valencia zmierzyła się z Atlético Madryt, które przegrało 1:2 w poprzedniej kolejce z Barceloną. Piłkarze ze stolicy Hiszpanii nie wygrali na Mestalla od 2003 roku. Spotkanie to toczyło się na bardzo wysokim poziomie, gra była szybka. Po prostu był to mecz, który był wspaniałą reklamą hiszpańskiej La Liga. Valencia, po zdobyciu bramki przez Atlético Madryt w 19. minucie spotkania, dwoiła się i troiła, by doprowadzić do remisu. Ale na posterunku był D. Gea, który po raz kolejny rozegrał fantastyczne zawody. Wysiłki Nietoperzy przyniosły dopiero wymierny efekt w 83. minucie meczu, kiedy to gola zdobył Aduriz. Wynik do końca jednak nie uległ zmianie.
Mimo że Sevilla w trzech meczach zdobyła siedem punktów, to notowania trenera Antonio Alvareza nie stoją wysoko. Jest to spowodowane brakiem awansu do Ligi Mistrzów oraz bezbramkowy remisem po słabym meczu na własnym stadionie z Deportivo La Coruña. Z tego też powodu kibice zespołu ze stolicy Andaluzji oczekiwali zwycięstwa z Racingiem Santander w dobrym stylu. Nic z tych rzeczy. Sevilla tylko remisowała 1:1 na Ramon Sánchez Pizjuán, po raz kolejny zawiodła swoich fanów i pozostaje nadal bez zwycięstwa na własnym terenie w La Liga.
W spotkaniach zespołów, które są wskazywane przez ekspertów na walkę o utrzymanie, Real Saragossa zremisował bezbramkowo z Herculésem, a Almeria przegrała 0:1 z Levante.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)