Oceny za mecz z Athletic Bilbao
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Xavi 7, a Messi 5.5".
Oceniający:SZUMI, Challenger
Valdés - 7 - Stale demonstrował gotowość do wspierania obrońców w rozgrywaniu, bez zarzutu przy dziesięciu dośrodkowaniach i wyjściach do piłki. Miał okazję wykazać swój bramkarski kunszt przy strzałach Llorente (24') i De Marcosa (60') , a tuż przed straconym golem bardzo dobrze interweniował przy strzale Gurpegiego. Nie znalazł w tej ostatniej akcji wsparcia u obrońców, którzy pozwolili Gabilondo na strzał z najbliższej okazji. Mimo straty jednej bramki, udany mecz barcelońskiego portero.
Alves - 7 - W swoim stylu diabła tasmańskiego. Jego ruchliwość i wyszkolenie techniczne dominujące prawą stronę potrafią zachwycić, natomiast strzały - zasmucić. Bardzo (!) ciekawie wyglądała w tym meczu współpraca Alvesa z Davidem Villą, co dynamizowało całą grę Barçy w ataku, bezpośrednio przekładając się na kilka ładnych akcji dwójkowych, dwa strzały Asturyjczyka (63', 67') i dwa spalone (16' i 39'). Dokładnie dogrywał też kolegom przy innych okazjach (Xavi 56' i Pedro w 57'). Mniej różowo było w defensywie - aż 12 strat z pewnością wykorzystałby silniejszy rywal. Nie pozwala to wystawić Brazylijczykowi wyższej noty, choć mnogość świetnych akcji w ofensywie predestynowała go do takowej.
Piqué - 7 - Brak jakichś spektakularnych interwencji nadrabiał regularnością. Zanotował aż 12 przechwytów na gospodarzach. Nie dał pograć Llorente i Caserasowi. Podobnie jak Puyol, zgubił krycie przy golu Gabilondo, ale stabilność w obronie i dwie znakomite decyzje strzałowe w drugiej połowie, dodające wreszcie nowy aspekt do gry ofensywnej Barcelony, spokojnie zapewniają młodemu obrońcy ocenę "7".
Puyol - 6 -Sprawiał pewne wrażenie przez cały mecz, jednak brakowało mu czasami dynamiki. Fizycznie grający Llorente też sprawił mu trochę kłopotów, ale w kluczowych chwilach był na miejscu Piqué. Ponosi część odpowiedzialności za straconą bramkę. Poza niewielką ilością akcji- bezrobotny.
Adriano -4 - Nie popełnił błędów, ale też nie dał drużynie żadnych pozytywów. Poza niecelnym strzałem z początku meczu praktycznie niewidoczny w ataku, w defensywie "na zero" (po 4 straty i przechwyty). Trzeba niestety ze smutkiem przyznać, że lewa obrona to wciąż najsłabsze ogniwo Barcelony.
Busquets - 8 -Fantastyczny występ Busquetsa! Twierdzenie, że na tak wysoką ocenę zarobił sobie wyłącznie golem - byłoby krzywdzącym dla młodego pomocnika uproszczeniem. Niech miarodajnym dowodem na słuszność jego wysokiej oceny będzie fakt, iż rzadko się zdarza, aby Challenger wznosił peany na temat gry Sergio (przyp. SZUMI). Był wszędzie, gdzie być powinien. Nie odstawiał nogi w środku pola i nie raz wyjaśniał groźne sytuacje pod bramką Valdésa. Znakomita statystyka gry defensywnej (9 przechwytów i tylko 1 strata) tylko uzupełnia to, co widzieliśmy w meczu: nieomylność i efektywność. Pewną niekonsekwencją było odpuszczenie De Marcosa (czego konsekwencją było dokładne dogranie do Gabilondo), ale Busi zmazał tę plamę kilkadziesiąt sekund później. Strzałem w samo okienko bramki Iraizoza ustalił wynik meczu, co zapewniło drużynie tak potrzebny po czerwonej kartce Villi spokój. W pamięci pozostaje również jego zaskakujący slalom między pomocnikami Athletic z 35. minuty. Wyśmienity mecz pomocnika Barcelony!
Keita - 8 - Ewidentnie miał swój wieczór i po raz pierwszy od wielu meczów jego gra przynosiła drużynie wiele korzyści. Już w ósmej minucie znakomitym podaniem uruchomił Davida Villę, który nie przyjął świetnie dogranej piłki. Zmarnował dobrą okazję w 13. minucie, ale później było ponownie już dobrze lub bardzo dobrze. Wyraźnie poprawił dokładność dalekich przerzutów i spotkaniu z Baskami zaliczył kilka, których nie powstydziliby się Xavi czy Iniesta. Bardzo dobrze panował nad piłką, co miało efekt w postaci małej liczby strat (3) i kilku ładnych akcji ofensywnych. Jedna z nich zakończyła się ważną bramką otwierającą wynik; Malijczyk próbował też zaskoczyć Iraizoza w 11. i 66. minucie. Dogranie do Pedro "na nos" z drugiej połowy - światowej klasy. No i na koniec zaczął kontrę, która dała bramkę nr 3. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, jednak wygląda na to, iż Malijczyk wreszcie wraca do formy!
Xavi - 8 -Kolejny udany występ "Generała" Barçy. Otworzył mecz wielkiej klasy dograniem do Keity w 10. minucie i przez cały mecz nie schodził poniżej tego poziomu. Permanentnie obdzielał napastników znakomitymi piłkami (których ci nie potrafili wykorzystać), przechodziła przez niego nieomal każda akcja ofensywna Barçy. Przy golu pomogła mu opcja rykoszetu, ale przy takim stanie murawy strzelać z dystansu (także w 56') po prostu trzeba, co znamionuje tylko boiskową inteligencję Xaviego. Na trudnym terenie przyczynił się do bardzo ważnego zwycięstwa.
Pedro- 7 - Wyjątkowo dyskretnie spędził na boisku pierwszą połowę, choć trzeba zapamiętać jego bardzo dobry strzał "z kozłem" z 24. minuty oraz niezwykle ważny powrót pod własne pole karne z 42. minuty, kiedy to dwóch zawodników Athletic szarżowało na bramkę Valdésa po źle rozegranym rzucie rożnym przez graczy Barcelony. Po przerwie był o wiele bardziej widoczny na boisku. Szkoda, że pogubił się przy podaniu od Keity, bo pozwoliłoby to na spokojniejszą końcówkę. Ale co się odwlecze... Genialnie rozprowadzoną kontrą wypracował bramkę Busquetsa, co odebrało Baskom nadzieje na jakikolwiek lepszy wynik tego wieczoru. Wcześniej mógł zaliczyć jeszcze dwie asysty, jednak tego wieczoru celowniki graczy Barcelony były nieco rozstrojone.
Iniesta - 8 - W kolejnym meczu grał bardzo pewnie, nie stroniąc od indywidualnych szarży uwalniających strefę obronną Barçy. Jedna z nich zakończyła się słuszną czerwoną kartką dla Amorebiety (na zbliżeniu widać, że celem ataku Baska nie była piłka). Cofał się do linii pomocy wspierając Xaviego w konstruowaniu akcji zaczepnych. Koronkowe akcje rozpoczął już w 10. minucie, kiedy wspaniale zgasił piłkę na nodze w polu karnym Bilbao,a następnie zagrał piętką do Villi. To on zainicjował pierwszą akcję bramkową, a w akcji z 63. minuty strzelał w słupek. Kolejny znakomity występ Iniesty, skwitowany gwizdami na San Mamés, co w przypadku Basków powinno zostać potraktowane jako najwyższy stopień uznania.
Villa - 2 - Nieliczny pozytyw to ładna asysta przy bramce Keity. Z akcentem na "nieliczny", w pamięci mając wzbogacenie go o "bardzo". Mając mnóstwo okazji (w tym 6 strzałów) z przodu, nie wykorzystał ani jednej. Już w ósmej minucie zmarnował rewelacyjne podanie Keity, a raptem cztery minuty później będąc sam na sam z bramkarzem uderzył w słupek. Za rzadko pomagał w odbiorze (0 przy 9 stratach). W drugiej połowie pod bramką Iraizoza albo nie był widoczny, albo nie chciał się dzielić piłką z kolegami. Frustracji z powodu niewykorzystanych sytuacji i ostrej gry gospodarzy dał upust w najgorszy możliwy sposób, atakując ręką rywala. Tak nieodpowiedzialne zachowanie, komplikujące trenerowi ustawienie przed kolejnym meczem, musi zasługiwać na szczególnie surowy wydźwięk w ocenie końcowej.
Rezerwowi:
Maxwell - 5 - Cóż, bez fajerwerków, ale od Maxwella chyba nikt się ich już nie spodziewa. W okolicach 70. minuty niejeden kibic mógł zadać sobie pytanie: Czy Maxwell w ogóle wszedł na boisko (przypomnijmy, że w przerwie zastąpił równie słabego Adriano)? Kilka wyjść do przodu oraz ostatnie podanie do Xaviego przy golu, które będąc nawet największym optymistą trudno nazwać asystą, są jedynymi wpisami do rejestru wydarzeń związanego z obecnością Maxwella na polu gry. Należy powtórzyć zdanie, którym opisaliśmy grę Adriano: trzeba niestety ze smutkiem przyznać, że lewa obrona to wciąż najsłabsze ogniwo Barcelony.
Thiago - 6 - Wszedł na ledwie 12 minut, a za taki okres zwyczajowo nie wystawiamy oceny. Zademonstrował jednak ogromną pewność gry oraz wyszkolenie techniczne, z marszu zastępując w pomocy i Xaviego, i Iniestę. Kilka jego zagrań (np. daleki przerzut do Alvesa) mogło się bardzo podobać. Ten chłopak ma COŚ w sobie i osobiście wróżę mu świetlaną przyszłość (by SZUMI).
Bojan - bez oceny Wszedł razem z Thiago, ale nie miał zbyt wielu okazji do pokazania się, co nie pozwala wystawić mu rzetelnej oceny.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Xavi 7, a Messi 5.5".
Oceniający:SZUMI, Challenger
Valdés - 7 - Stale demonstrował gotowość do wspierania obrońców w rozgrywaniu, bez zarzutu przy dziesięciu dośrodkowaniach i wyjściach do piłki. Miał okazję wykazać swój bramkarski kunszt przy strzałach Llorente (24') i De Marcosa (60') , a tuż przed straconym golem bardzo dobrze interweniował przy strzale Gurpegiego. Nie znalazł w tej ostatniej akcji wsparcia u obrońców, którzy pozwolili Gabilondo na strzał z najbliższej okazji. Mimo straty jednej bramki, udany mecz barcelońskiego portero.
Alves - 7 - W swoim stylu diabła tasmańskiego. Jego ruchliwość i wyszkolenie techniczne dominujące prawą stronę potrafią zachwycić, natomiast strzały - zasmucić. Bardzo (!) ciekawie wyglądała w tym meczu współpraca Alvesa z Davidem Villą, co dynamizowało całą grę Barçy w ataku, bezpośrednio przekładając się na kilka ładnych akcji dwójkowych, dwa strzały Asturyjczyka (63', 67') i dwa spalone (16' i 39'). Dokładnie dogrywał też kolegom przy innych okazjach (Xavi 56' i Pedro w 57'). Mniej różowo było w defensywie - aż 12 strat z pewnością wykorzystałby silniejszy rywal. Nie pozwala to wystawić Brazylijczykowi wyższej noty, choć mnogość świetnych akcji w ofensywie predestynowała go do takowej.
Piqué - 7 - Brak jakichś spektakularnych interwencji nadrabiał regularnością. Zanotował aż 12 przechwytów na gospodarzach. Nie dał pograć Llorente i Caserasowi. Podobnie jak Puyol, zgubił krycie przy golu Gabilondo, ale stabilność w obronie i dwie znakomite decyzje strzałowe w drugiej połowie, dodające wreszcie nowy aspekt do gry ofensywnej Barcelony, spokojnie zapewniają młodemu obrońcy ocenę "7".
Puyol - 6 -Sprawiał pewne wrażenie przez cały mecz, jednak brakowało mu czasami dynamiki. Fizycznie grający Llorente też sprawił mu trochę kłopotów, ale w kluczowych chwilach był na miejscu Piqué. Ponosi część odpowiedzialności za straconą bramkę. Poza niewielką ilością akcji- bezrobotny.
Adriano -4 - Nie popełnił błędów, ale też nie dał drużynie żadnych pozytywów. Poza niecelnym strzałem z początku meczu praktycznie niewidoczny w ataku, w defensywie "na zero" (po 4 straty i przechwyty). Trzeba niestety ze smutkiem przyznać, że lewa obrona to wciąż najsłabsze ogniwo Barcelony.
Busquets - 8 -Fantastyczny występ Busquetsa! Twierdzenie, że na tak wysoką ocenę zarobił sobie wyłącznie golem - byłoby krzywdzącym dla młodego pomocnika uproszczeniem. Niech miarodajnym dowodem na słuszność jego wysokiej oceny będzie fakt, iż rzadko się zdarza, aby Challenger wznosił peany na temat gry Sergio (przyp. SZUMI). Był wszędzie, gdzie być powinien. Nie odstawiał nogi w środku pola i nie raz wyjaśniał groźne sytuacje pod bramką Valdésa. Znakomita statystyka gry defensywnej (9 przechwytów i tylko 1 strata) tylko uzupełnia to, co widzieliśmy w meczu: nieomylność i efektywność. Pewną niekonsekwencją było odpuszczenie De Marcosa (czego konsekwencją było dokładne dogranie do Gabilondo), ale Busi zmazał tę plamę kilkadziesiąt sekund później. Strzałem w samo okienko bramki Iraizoza ustalił wynik meczu, co zapewniło drużynie tak potrzebny po czerwonej kartce Villi spokój. W pamięci pozostaje również jego zaskakujący slalom między pomocnikami Athletic z 35. minuty. Wyśmienity mecz pomocnika Barcelony!
Keita - 8 - Ewidentnie miał swój wieczór i po raz pierwszy od wielu meczów jego gra przynosiła drużynie wiele korzyści. Już w ósmej minucie znakomitym podaniem uruchomił Davida Villę, który nie przyjął świetnie dogranej piłki. Zmarnował dobrą okazję w 13. minucie, ale później było ponownie już dobrze lub bardzo dobrze. Wyraźnie poprawił dokładność dalekich przerzutów i spotkaniu z Baskami zaliczył kilka, których nie powstydziliby się Xavi czy Iniesta. Bardzo dobrze panował nad piłką, co miało efekt w postaci małej liczby strat (3) i kilku ładnych akcji ofensywnych. Jedna z nich zakończyła się ważną bramką otwierającą wynik; Malijczyk próbował też zaskoczyć Iraizoza w 11. i 66. minucie. Dogranie do Pedro "na nos" z drugiej połowy - światowej klasy. No i na koniec zaczął kontrę, która dała bramkę nr 3. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, jednak wygląda na to, iż Malijczyk wreszcie wraca do formy!
Xavi - 8 -Kolejny udany występ "Generała" Barçy. Otworzył mecz wielkiej klasy dograniem do Keity w 10. minucie i przez cały mecz nie schodził poniżej tego poziomu. Permanentnie obdzielał napastników znakomitymi piłkami (których ci nie potrafili wykorzystać), przechodziła przez niego nieomal każda akcja ofensywna Barçy. Przy golu pomogła mu opcja rykoszetu, ale przy takim stanie murawy strzelać z dystansu (także w 56') po prostu trzeba, co znamionuje tylko boiskową inteligencję Xaviego. Na trudnym terenie przyczynił się do bardzo ważnego zwycięstwa.
Pedro- 7 - Wyjątkowo dyskretnie spędził na boisku pierwszą połowę, choć trzeba zapamiętać jego bardzo dobry strzał "z kozłem" z 24. minuty oraz niezwykle ważny powrót pod własne pole karne z 42. minuty, kiedy to dwóch zawodników Athletic szarżowało na bramkę Valdésa po źle rozegranym rzucie rożnym przez graczy Barcelony. Po przerwie był o wiele bardziej widoczny na boisku. Szkoda, że pogubił się przy podaniu od Keity, bo pozwoliłoby to na spokojniejszą końcówkę. Ale co się odwlecze... Genialnie rozprowadzoną kontrą wypracował bramkę Busquetsa, co odebrało Baskom nadzieje na jakikolwiek lepszy wynik tego wieczoru. Wcześniej mógł zaliczyć jeszcze dwie asysty, jednak tego wieczoru celowniki graczy Barcelony były nieco rozstrojone.
Iniesta - 8 - W kolejnym meczu grał bardzo pewnie, nie stroniąc od indywidualnych szarży uwalniających strefę obronną Barçy. Jedna z nich zakończyła się słuszną czerwoną kartką dla Amorebiety (na zbliżeniu widać, że celem ataku Baska nie była piłka). Cofał się do linii pomocy wspierając Xaviego w konstruowaniu akcji zaczepnych. Koronkowe akcje rozpoczął już w 10. minucie, kiedy wspaniale zgasił piłkę na nodze w polu karnym Bilbao,a następnie zagrał piętką do Villi. To on zainicjował pierwszą akcję bramkową, a w akcji z 63. minuty strzelał w słupek. Kolejny znakomity występ Iniesty, skwitowany gwizdami na San Mamés, co w przypadku Basków powinno zostać potraktowane jako najwyższy stopień uznania.
Villa - 2 - Nieliczny pozytyw to ładna asysta przy bramce Keity. Z akcentem na "nieliczny", w pamięci mając wzbogacenie go o "bardzo". Mając mnóstwo okazji (w tym 6 strzałów) z przodu, nie wykorzystał ani jednej. Już w ósmej minucie zmarnował rewelacyjne podanie Keity, a raptem cztery minuty później będąc sam na sam z bramkarzem uderzył w słupek. Za rzadko pomagał w odbiorze (0 przy 9 stratach). W drugiej połowie pod bramką Iraizoza albo nie był widoczny, albo nie chciał się dzielić piłką z kolegami. Frustracji z powodu niewykorzystanych sytuacji i ostrej gry gospodarzy dał upust w najgorszy możliwy sposób, atakując ręką rywala. Tak nieodpowiedzialne zachowanie, komplikujące trenerowi ustawienie przed kolejnym meczem, musi zasługiwać na szczególnie surowy wydźwięk w ocenie końcowej.
Rezerwowi:
Maxwell - 5 - Cóż, bez fajerwerków, ale od Maxwella chyba nikt się ich już nie spodziewa. W okolicach 70. minuty niejeden kibic mógł zadać sobie pytanie: Czy Maxwell w ogóle wszedł na boisko (przypomnijmy, że w przerwie zastąpił równie słabego Adriano)? Kilka wyjść do przodu oraz ostatnie podanie do Xaviego przy golu, które będąc nawet największym optymistą trudno nazwać asystą, są jedynymi wpisami do rejestru wydarzeń związanego z obecnością Maxwella na polu gry. Należy powtórzyć zdanie, którym opisaliśmy grę Adriano: trzeba niestety ze smutkiem przyznać, że lewa obrona to wciąż najsłabsze ogniwo Barcelony.
Thiago - 6 - Wszedł na ledwie 12 minut, a za taki okres zwyczajowo nie wystawiamy oceny. Zademonstrował jednak ogromną pewność gry oraz wyszkolenie techniczne, z marszu zastępując w pomocy i Xaviego, i Iniestę. Kilka jego zagrań (np. daleki przerzut do Alvesa) mogło się bardzo podobać. Ten chłopak ma COŚ w sobie i osobiście wróżę mu świetlaną przyszłość (by SZUMI).
Bojan - bez oceny Wszedł razem z Thiago, ale nie miał zbyt wielu okazji do pokazania się, co nie pozwala wystawić mu rzetelnej oceny.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (97)