Kobe Bryant: Regal Barça poradziłaby sobie w NBA

challenger

10 października 2010, 14:24

11 komentarzy
Świeże zwycięstwo Regal Barçy nad Los Angeles Lakers w Palau Sant Jordi spotkało się z szacunkiem po drugiej stronie oceanu. Amerykańskie media przyjęły wynik z lekkim zaskoczeniem, ale powszechnie doceniają klasę mistrzów Euroligi.

Poddając krytyce przedsezonową formę podopiecznych Phila Jacksona, kilku komentatorów przekornie zauważa, że tytuł mistrzów świata* należy się odtąd Barcelonie. Inni dziennikarze zadają pytanie: Czy kataloński klub poradziłby sobie w NBA? Dzięki temu najczęściej komentowanym w amerykańskich mediach wątkiem powrotu Lakersów z Katalonii nie były regularnie publikowane na Twitterze wyrazy tęsknoty żony Lamara Odoma, Khloe Kardashian.

Phil Jackson zapytany, czy Regal Barça uchodziłaby za konkurencyjny zespół NBA, z gruntu odrzucił taką tezę. Nie miał ani chwili zawahania, choć przecież to jego zespół został z Barcelony odesłany z kwitkiem.

"To jeden mecz. Grali dobrze, ale nie są przyzwyczajeni do rywalizacji na takim poziomie dzień w dzień", odpowiedział najbardziej utytułowany trener w historii Ligi. "Nie ujmując niczego zwycięstwu gospodarzy - styl, jakim gra się w NBA, warunki fizyczne zawodników, dynamika akcji różnią się od europejskiej koszykówki. To czynniki, z którymi niełatwo byłoby im rywalizować biorąc pod uwagę częstotliwość gier w sezonie NBA."

Gdy to samo pytanie kierowane jest do Kobe'ego Bryanta, ten najpierw przewraca oczami, zadziera do góry głowę, w geście krępującej niezręczności pociera ją dłonią od karku aż do czoła i uprzejmie wyraża zdanie odmienne od opinii swego trenera.

"Czasami nie wiem, czemu on mówi takie rzeczy, naprawdę", powiedział Bryant. "Uważam, że nadzwyczaj dobrze wykańczają akcje, nadzwyczaj dobrze rozumieją się na boisku i nadzwyczaj dobrze wymieniają się piłką. To wszystko, czego trzeba. W NBA jest tylko kilka klubów, które potrafią to robić, a jeszcze mniej - tak efektywnie funkcjonujących jako drużyna. Widzisz u nich dużo gry "na izolację", dużo manewrów jeden na jednego. Wykonują znakomitą pracę w kreatywności swoich poczynań ofensywnych, grają bardzo zespołowo, dobrze współpracują w obronie. Zatem nie mogę się zgodzić (z Jacksonem - przyp. red.), ale co ja mogę wiedzieć?"

Pomimo luźnej końcówki swojej wypowiedzi, Kobe celnie wskazuje silne strony Regal Barçy.

W wydajnej grze mistrzów Euroligi widzieliśmy ten rodzaj współpracy i chemii w zespole, do którego powinny dążyć wszystkie drużyny, na każdym szczeblu. Lakersi nie grali z amatorami. Dostali lekcję od profesjonalistów. Może dla fanów koszykówki w USA ich nazwiska i twarze nie były rozpoznawalne, ale wcale nie umniejsza to klasy podopiecznych Xaviego Pascuala.

Dziennikarze zza oceanu chętnie zaryzykowaliby jedną z tygodniówek Kobe'ego o to, że jeśli europejski zespół o równie wysokim poziomie zagościłby na jeden pełny sezon w NBA, to spokojnie by sobie poradził. A może nawet pokazałby coś więcej. Oczywiście, nie mówimy o faworycie do mistrzostwa. Nie bądźmy tacy śmiali. Ale po tym, co Regal Barça pokazała z Lakersami za "konkurencyjny zespół" uchodziliby wszędzie, gdzie wolano by uniknąć wyniku z Barcelony.



*Podobnie, jak w kilku innych ligach zawodowych USA, tytuł mistrza NBA samozwańczo nosi miano klubowego mistrza świata.

[źródło: LA Times; nba.com; Sekou Smith; Foto: Andy Bernstein/Getty Images]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (11)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze