Jorge Lorenzo - culé zostaje mistrzem świata!
Wśród wielu oddanych fanów FC Barcelony, znajduje się kilku, którzy sami są medialnymi ikonami. Jednym z takich culé jest motocyklista Jorge Lorenzo. W miniony weekend zapewnił sobie tytuł mistrza świata w królewskiej klasie MotoGP.
Urodzony w Palmie Lorenzo rozpoczął rywalizację w motocyklowych mistrzostwach świata 8 lat temu, czyli w wieku... 15 lat. Zaczynał od kategorii 125 cm³, by po trzech sezonach przenieść się do wyższej klasy - 250 cm³. Od sezonu 2008 jest partnerem włoskiego mistrza, Valentino Rossiego, w najwyższej kategorii, MotoGP.
Jeździ agresywnie i w internecie można natknąć się na wiele zdjęć z jego wypadków. W ostatnich latach jego styl dojrzał, co pozwoliło mu zdobyć wicemistrzostwo sezonu 2009. Poza torem nie brakuje mu charyzmy, humoru i specyficznego dystansu do siebie, w czym podobny jest do swojego kolegi z teamu FIAT Yamaha, Rossiego. Przy okazji jednego z wyścigów pojawili się na torze w strojach braci Mario i Luigiego ze znanej gry Nintendo.
Po tegorocznym złamaniu nogi przez Rossiego w Mugello, 23-letni Lorenzo wyrósł na murowanego kandydata do tytułu. Siedem zwycięstw i trzynaście miejsc na podium w 15 wyścigach dotychczasowego sezonu pozwoliło mu świętować tytuł już po GP Malezji (finiszował trzeci), na 3 rundy przed końcem sezonu.
Jak sam mówi, kibicuje barcelońskiemu klubowi "od zawsze". Podkreślał to od początku swojej kariery sportowej i - jak tylko mógł - demonstrował na swoim motocyklu, kasku i w paddocku. Wszyscy fani wyścigów motocyklowych kojarzą jedyne w swoim rodzaju malowanie jego kasku. Jego przód i czubek zajmuje wielki herb Barçy. Z tyłu znajduje się podobizna zawodnika w koszulce klubu, z charakterystycznie dla każdego napastnika rozpostartymi ramionami, numerem 99 i własnym nazwiskiem na plecach. Oczywiście, kask Lorenzo nie może mieć innych barw niż Azul i Grana.
Ponadto, na bokach siodełka jego wyścigowej Yamahy widnieje herb klubu wraz z hasłem Més que un club. Samemu motocykliście nie jest ono odległe - m.in. współpracował z fundacją Oxfam na rzecz pomocy ofiarom podczas trzęsienia ziemi w Haiti w 2010 roku.
Po zwycięstwie w Grand Prix Katalonii (2.-4.07.2010), Lorenzo przekazał kask z tego wyścigu do zbiorów FCB Museu.
O byciu culé Jorge Lorenzo mówił szerzej podczas tegorocznego Grand Prix Katalonii: "Jestem bardzo dumny, że mogę być tutaj w barwach mojego ukochanego klubu. Niecały rok temu siedziałem na trybunach w Rzymie, oglądanie zwycięstwa Barçy na żywo było jak sen! Jestem szczęśliwy, że mogę okazywać im wsparcie w ten sposób, właśnie tu - w Barcelonie. Ufam, że mój mały gest przypadnie do gustu kibicom zgromadzonym na trybunach Circuit de Catalunya. Wiem, że wśród nich nie brakuje też fanów Barçy!"
[źródło: Mundo Deportivo; TotalBarca]
Urodzony w Palmie Lorenzo rozpoczął rywalizację w motocyklowych mistrzostwach świata 8 lat temu, czyli w wieku... 15 lat. Zaczynał od kategorii 125 cm³, by po trzech sezonach przenieść się do wyższej klasy - 250 cm³. Od sezonu 2008 jest partnerem włoskiego mistrza, Valentino Rossiego, w najwyższej kategorii, MotoGP.
Jeździ agresywnie i w internecie można natknąć się na wiele zdjęć z jego wypadków. W ostatnich latach jego styl dojrzał, co pozwoliło mu zdobyć wicemistrzostwo sezonu 2009. Poza torem nie brakuje mu charyzmy, humoru i specyficznego dystansu do siebie, w czym podobny jest do swojego kolegi z teamu FIAT Yamaha, Rossiego. Przy okazji jednego z wyścigów pojawili się na torze w strojach braci Mario i Luigiego ze znanej gry Nintendo.
Po tegorocznym złamaniu nogi przez Rossiego w Mugello, 23-letni Lorenzo wyrósł na murowanego kandydata do tytułu. Siedem zwycięstw i trzynaście miejsc na podium w 15 wyścigach dotychczasowego sezonu pozwoliło mu świętować tytuł już po GP Malezji (finiszował trzeci), na 3 rundy przed końcem sezonu.
Jak sam mówi, kibicuje barcelońskiemu klubowi "od zawsze". Podkreślał to od początku swojej kariery sportowej i - jak tylko mógł - demonstrował na swoim motocyklu, kasku i w paddocku. Wszyscy fani wyścigów motocyklowych kojarzą jedyne w swoim rodzaju malowanie jego kasku. Jego przód i czubek zajmuje wielki herb Barçy. Z tyłu znajduje się podobizna zawodnika w koszulce klubu, z charakterystycznie dla każdego napastnika rozpostartymi ramionami, numerem 99 i własnym nazwiskiem na plecach. Oczywiście, kask Lorenzo nie może mieć innych barw niż Azul i Grana.
Ponadto, na bokach siodełka jego wyścigowej Yamahy widnieje herb klubu wraz z hasłem Més que un club. Samemu motocykliście nie jest ono odległe - m.in. współpracował z fundacją Oxfam na rzecz pomocy ofiarom podczas trzęsienia ziemi w Haiti w 2010 roku.
Po zwycięstwie w Grand Prix Katalonii (2.-4.07.2010), Lorenzo przekazał kask z tego wyścigu do zbiorów FCB Museu.
O byciu culé Jorge Lorenzo mówił szerzej podczas tegorocznego Grand Prix Katalonii: "Jestem bardzo dumny, że mogę być tutaj w barwach mojego ukochanego klubu. Niecały rok temu siedziałem na trybunach w Rzymie, oglądanie zwycięstwa Barçy na żywo było jak sen! Jestem szczęśliwy, że mogę okazywać im wsparcie w ten sposób, właśnie tu - w Barcelonie. Ufam, że mój mały gest przypadnie do gustu kibicom zgromadzonym na trybunach Circuit de Catalunya. Wiem, że wśród nich nie brakuje też fanów Barçy!"
[źródło: Mundo Deportivo; TotalBarca]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (9)