Piqué: Realowi zawsze bardziej pomagają

Majik

13 listopada 2010, 10:48

122 komentarze
Następujący wywiad ukazał się na łamach Mundo Deportivo 10 listopada. Odbił się szerokim echem w hiszpańskiej prasie. Komentowali go zarówno rywale FC Barcelony, jak i sami koledzy Gerarda Piqué z drużyny.



Piqué jak zwykle wchodzi do redakcji zrelaksowany i uśmiechnięty. Bez ogródek mówi o ostatniej sędziowskiej polemice, której był głównym bohaterem. Gerard w meczu z Getafe niefortunnie dotknął piłki ręką, dostał drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę. Podobna sytuacja miała miejsce podczas madryckich derbów, gdzie Xabi Alonso podobnie zagrał piłką. Ale on wyszedł z tego bez szwanku. Nie było ani kartonika, ani karnego. Dla Piqué jest to sprawa nad którą trzeba się zastanowić. Bo gdy coś jest nie tak, Gerard nigdy nie powstrzymuje się przed wtrąceniem swoich trzech groszy. Czy na boisku, czy w życiu.


Już przetrawiłeś całą sytuację w meczu z Getafe?

Dzień po meczu byłem trochę przybity tym wszystkim. Wydaje mi się, że pierwszy kartonik dostałem niezasłużenie, a drugi... to był mimowolny odruch. Najgorsze jest to uczucie, kiedy wylatujesz z boiska praktycznie za nic, a są piłkarze, którzy ostro faulują i nie dzieje się nic, spokojnie kończą mecz.

Jak zagrasz w meczu z Almeríą jeśli znajdziesz się w wyjściowej jedenastce? Jeśli ujrzysz kartonik, nie zagrasz Gran Derbi...

Tak jak zawsze. Nie jestem agresywnym graczem. Problem w tym, że nie wiem co się dzieje w tym roku. Widziałem reportaż w Barça TV o moich kartkach i często dostawałem je za nic. W Bilbao, walczyłem o piłkę z Llorente, on się poślizgnął, ale kartkę mam ja. W Saragossie Jorge López dośrodkowywał, ja byłem plecami do niego, piłka dotknęła ręki i dostaję kartonik. I Getafe... piłka praktycznie spadła mi na rękę i dają mi żółtą. Jest tak a nie inaczej, nie ma co narzekać...

I ręka Alonso w derbach Madrytu?

Tak na prawdę, to jest osobista decyzja każdego arbitra. Każdy z nich ma swoje kryteria. Ja miałem tego pecha, że sędziował ktoś, kto miał takie a nie inne kryteria. To co dla mnie pozostawia pewien niesmak, to to, że nie zagram z Villarreal, a cały mecz z Almeríą, to będzie wielka próba uniknięcia kartonika, żeby nie stracić El Clásico.


Daje do myślenia, że w tej samej kolejce ligowej, mamy dwie podobne akcje i Ty zostajesz ukarany a Xabi nie. Real ma się lepiej?

Jak już mówiłem, każdy sędzia ma swoje kryteria i nie chcesz źle o nikim myśleć, ale to prawda, czasem jest wiele zbieżności. W takich sytuacjach zaczynasz sobie zdawać sprawę, że musisz zrobić o wiele więcej niż inni, żeby wygrać Ligę. To jest dla nas jasne, tak samo jak to, że musimy być lepsi niż rok temu, żeby sięgnąć po tytuł.

I jak myślisz, dlaczego tak się dzieje? Nie wydaje się to przecież normalne...

W lidze, Real i Barça to dwie ekipy faworyzowane jeśli chodzi o sędziowskie błędy, wiadomo, jest duża presja co do arbitrów. Ale między Realem i Barçą jest ogromna różnica, na korzyść Madrytu oczywiście. Zawsze pomaga się im bardziej. Wszystko koncentruje się na nich, istnieje tam ogromna presja. Nie trzeba chyba nawet o tym mówić, wszyscy to wiedzą. Ale musimy walczyć z tymi przeciwnościami.

Komentujecie między sobą takie szczegóły, jak na przykład, że nie odgwizdano w tym sezonie jeszcze żadnego karnego na Waszą korzyść?

Każdy to widzi, historia też pokazuje swoje. Barça rzadko miała lepszych sędziów niż Real. Dlatego musimy być o wiele lepsi niż oni, żeby wygrać.

W zeszłym sezonie, Madryt miał osiem karnych na swoją korzyść, Barça trzy...

Tak będzie zawsze. Jeśli czasem sędzia pomyli się na naszą korzyść, to w Madrycie już kombinują jak całą sytuację odwrócić przeciwko nam i pokazać jacy to jesteśmy faworyzowani przez sędziów. Ale mówię Ci, trzeba to puszczać mimo uszu i iść dalej. Jeśli będziemy grać swoje, będziemy wyżej od nich.

Wyobrażasz sobie Guardiolę mówiącego o Realu choć połowę tych rzeczy, które mówi Mourinho o Barcelonie?

Nie. Pep zawsze był osobą, która trzyma fason. To dżentelmen, o Madrycie mówił tylko w jednym kontekście: wychwalając ich. Jeśli byłoby na odwrót, reakcja Realu byłaby olbrzymia. Wyobraźcie sobie, że Madryt zdobywa osiem tytułów w dwa lata, że ma ośmiu Mistrzów Świata w swojej drużynie, że ma dziesięciu wychowanków w pierwszym zespole... Byłoby to nie do zniesienia.

Masz już sześć żółtych kartek w lidze. To dlatego, że w tym sezonie bardziej pomagasz Alvesowi?

Szczerze? Nie sądzę. Było kilka zagrań, które nie zasłużyły na kartonik. Ale trzeba wziąć na siebie odpowiedzialność i pracować dalej, żeby się to nie powtarzało.

W pierwszym roku gry mówiłeś, że być może brakuje Ci trochę agresywności. Teraz przeginasz w drugą stronę?

Nie, nie uważam się za agresywnego. Puyol też taki nie jest. Nie jesteśmy brutalni. Szanujemy naszego rywala, nie chcemy go straszyć czy faulować. Dlatego taką ilość żółtych kartek ciężko mi przyjąć.

A brutalne wejścia w zawodników Barcelony? Messiego, Xaviego czy Iniestę? Jak to komentujecie?

To prawda, czasem oglądając mecze, mam wrażenie, że nasi przeciwnicy nie są wystarczająco karani.

A jak oceniasz Messiego? W swojej szczytowej formie?

Jest genialny. Najtrudniejsze jest pokazywać codziennie swój wysoki poziom. Być najlepszym na świecie i pokazywać to podczas każdego meczu. On to potrafi. Barça zawsze miała sławę klubu pełnego gwiazd, które szybko gasną. Messi to gwiazda na o wiele dłuższą chwilę.


[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (122)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze