Guardiola chce wyjaśnień od Federacji
Pomeczową konferencję prasową w Pampelunie zdominowały nie pytania o futbol, lecz o zamieszanie związane z podróżą Barcelony na spotkanie z Osasuną. Pep Guardiola wyjaśnił, że klub żadnej decyzji nie podjął bez konsultacji z Hiszpańską Federacją Piłkarską i Aeną.
"Wiem, że nie jest to dziś wiadomością dnia, ale wróciliśmy do wielkiej gry i odnieśliśmy ważne zwycięstwo", powiedział.
Zapewniał jednocześnie, że Barça zdecydowała się udać do Pampeluny w sobotę (a nie w piątek), bowiem otrzymała zapewnienie od Aeny (firmy zarządzającej hiszpańskimi lotniskami), iż ruch lotniczy zostanie wznowiony w sobotę o godzinie 11. Jednocześnie zaznaczył, że Federacja musi udzielić wyjaśnień w związku z zaistniałą sytuacją, bowiem powszechnie wiadomo, że klub nie ma takiej władzy, by w pojedynkę decydować o tym, kiedy rozegrany zostanie mecz.
"Nie robiliśmy niczego na własną rękę, ale zawsze w porozumieniu z Federacją i Aeną. Powiedziano nam, że przestrzeń powietrzna zostanie otwarta o 11. Federacja zapewniła, że jeśli tak się nie stanie, mecz zostanie przełożony. Następnie, będąc pod presją, stwierdzili, że jeśli dziś nie zagramy, automatycznie stracimy trzy punkty. Jesteśmy kolejnymi z 300 tysięcy pasażerów, którym nie udało się odlecieć w tej wyjątkowej sytuacji", tłumaczył.
Guardiola zapewnił jednak, że sobotnie wydarzenia nie wpłyną na zmianę jego decyzji o podróżowaniu na wyjazdowe ligowe mecze w dniu ich rozegrania. Dodał, że rozumie "pretensje" Osasuny, ale podkreślił, że był w stałym kontakcie z trenerem przeciwnika, José Antonio Camacho.
Na koniec przyznał, że jest "bardzo zadowolony z postawy zespołu w Pampelunie". I wystosował apel do kibiców: "Proszę was o to, abyście nas nie opuścili. W tym roku będziemy was bardzo potrzebować".
[źródło: Sport/FCBarcelona.cat]
"Wiem, że nie jest to dziś wiadomością dnia, ale wróciliśmy do wielkiej gry i odnieśliśmy ważne zwycięstwo", powiedział.
Zapewniał jednocześnie, że Barça zdecydowała się udać do Pampeluny w sobotę (a nie w piątek), bowiem otrzymała zapewnienie od Aeny (firmy zarządzającej hiszpańskimi lotniskami), iż ruch lotniczy zostanie wznowiony w sobotę o godzinie 11. Jednocześnie zaznaczył, że Federacja musi udzielić wyjaśnień w związku z zaistniałą sytuacją, bowiem powszechnie wiadomo, że klub nie ma takiej władzy, by w pojedynkę decydować o tym, kiedy rozegrany zostanie mecz.
"Nie robiliśmy niczego na własną rękę, ale zawsze w porozumieniu z Federacją i Aeną. Powiedziano nam, że przestrzeń powietrzna zostanie otwarta o 11. Federacja zapewniła, że jeśli tak się nie stanie, mecz zostanie przełożony. Następnie, będąc pod presją, stwierdzili, że jeśli dziś nie zagramy, automatycznie stracimy trzy punkty. Jesteśmy kolejnymi z 300 tysięcy pasażerów, którym nie udało się odlecieć w tej wyjątkowej sytuacji", tłumaczył.
Guardiola zapewnił jednak, że sobotnie wydarzenia nie wpłyną na zmianę jego decyzji o podróżowaniu na wyjazdowe ligowe mecze w dniu ich rozegrania. Dodał, że rozumie "pretensje" Osasuny, ale podkreślił, że był w stałym kontakcie z trenerem przeciwnika, José Antonio Camacho.
Na koniec przyznał, że jest "bardzo zadowolony z postawy zespołu w Pampelunie". I wystosował apel do kibiców: "Proszę was o to, abyście nas nie opuścili. W tym roku będziemy was bardzo potrzebować".
[źródło: Sport/FCBarcelona.cat]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (29)