Raport z La Liga - 16. kolejka

Choder

19 grudnia 2010, 22:56

28 komentarzy
Szesnasta seria gier w hiszpańskiej La Liga przebiegła pod znakiem dużej ilości bramek. W dziewięciu rozegranych spotkaniach padło aż 27 goli, a tylko w jednym meczu kibice nie obejrzeli bramek. Nie zawiedli faworyci i swoje spotkania solidarnie wygrali: Barcelona, Real, Villarreal, Valencia i Atlético.

Kolejka faworytów; męczarnie Realu

Według Pepa Guardioli, to miało być najcięższe spotkanie wyjazdowe do końca sezonu. Jeśli słowa Mistera odzwierciedlały rzeczywistość, to doprawdy trudno obawiać się o końcowy triumf w lidze. Podopieczni Pepa Guardioli rozbili Espanyol w derbach Barcelony, po raz drugi z rzędu aplikując rywalom pięć bramek. Na odpoczynek nie będzie wiele czasu, bowiem już we wtorek Barça zagra z zawsze groźnymi Baskami z Bilbao.

Miało być lekko, łatwo i przyjemnie, a nieomal nie skończyło się sensacyjnym podziałem punktów. Pogrążona w kryzysie Sevilla (cztery kolejne porażki) przyjechała na Santiago Bernabeu, by zmierzyć się z Realem Madryt. Gospodarze długo nie mogli sforsować szeregów dobrze zorganizowanej drużyny Gregorio Manzano. Co więcej, od 63. minuty Królewscy zmuszeni byli grać w "10", bowiem czerwoną kartkę zobaczył Carvalho. O zwycięstwie Realu zadecydował indywidualny błąd golkipera gości, Andrésa Palopa, a bramkę dla gospodarzy strzałem z ostrego kąta zdobył Di Maria. W 90. minucie czerwoną kartkę ujrzał piłkarz Sevilli, Dabo.

Swoje spotkanie zgodnie z planem wygrał także Villarreal, który na El Madrigal nie pozostawił złudzeń Majorce. Bramki dla gospodarzy strzelali Cazorla, Rossi i Nilmar. Goście odpowiedzieli trafieniem De Guzmana. Po tej wygranej Żółta Łódź Podwodna utrzymała trzecią pozycję w tabeli.

Na wyjeździe Valencia podejmowała Real Sociedad. Nietoperze po czterech kolejnych spotkaniach wyjazdowych bez zwycięstwa, wreszcie wygrali, choć sukces zrodził się w ogromnych bólach. Jako pierwsi drogę do bramki przeciwnika znaleźli gospodarze, a konkretnie Prieto, który wykorzystał rzut karny. Chwilę przed końcem pierwszej połowy do wyrównania doprowadzili goście. Strzelcem bramki okazał się Costa. W drugiej połowie bardzo długo zanosiło się na podział punktów, jednak w ostatniej akcji spotkania z fantastycznej strony pokazał się Aduriz, który po indywidualnej akcji zapewnił wygraną Valencii. Dla Sociedad była ta dopiero druga porażka przed własną publicznością.

Problemów w wyjazdowym starciu z Malagą nie mieli piłkarze Atlético Madryt. Podopieczni Manuela Pellegriniego po blamażu z Herculésem w ostatniej kolejce, tym razem zostali zdeklasowani przez stołeczny klub. Dwukrotnie dla gości trafiał Tiago, jedną bramkę dołożył Dominguez. Gospodarze ani razu nie byli w stanie pokonać golkipera Atlético i w tabeli są już na trzecim miejscu od końca.

Zwycięskie Bilbao; remontada Getafe

Długo musieli czekać sympatycy Athletic na wyjazdowe zwycięstwo swoich ulubieńców. Dość powiedzieć, że podopiecznym Joaquína Caparrósa w tym sezonie sztuka ta udała się zaledwie raz, w pierwszej kolejce z Herculésem. Tym razem "łupem" Basków padł inny z beniaminków, Levante. Zwycięstwo gościom zapewniły gole Gabilondo i Martíneza. Dla gospodarzy trafił Caicedo.

Świadkiem niecodziennych zdarzeń byli kibice, zgromadzeni na stadionie Almerii, która podejmowała Getafe. Gospodarze po 24. minutach prowadzili 2:0 (bramki Uche i Ulloa) i niewiele zapowiadało, że goście będa w stanie wywieźć choćby punkt. Tymczasem Getafe wzięło się do pracy i ostatecznie ..wygrało mecz z Almerią. Twórcami remontady byli Manu, Miku i Boateng. Dla gości było to czwarte kolejne wygrane spotkanie i podopieczni Míchela po tej kolejce tracą tylko dwa "oczka" do piątej w tabeli Valencii.

Bez bramek w Pampelunie; remis Deportivo

Czwarty kolejny "wyjazdowy" remis z rzędu odnotowali piłkarze Realu Saragossy, którzy tym razem podzielili się punktami z Osasuną. Kibice, którzy tego dnia zasiedli na obiekcie Estadio El Sadar nie obejrzeli żadnych bramek, a ich ulubieńcy od czterech spotkań pozostają bez zwycięstwa.

Passę trzech zwycięstw Deportivo przed własną publicznością przerwali piłkarze przedostatniego w tabeli Sportingu Gijon. Gospodarze niemalże do końca spotkania prowadzili po bramce Aythamiego z 12. minuty. Na kilkanaście sekund przed końcem goście doprowadzili jednak do wyrównania. Strzelcem gola dla Gijon był Castro. Sporting nadal jest w gronie trzech zespołów (wraz z Osasuną i Saragossą), które na dwie kolejki przed końcem rundy jesiennej, pozostają bez zwycięstwa na wyjeździe.

W ostatnim spotkaniu szesnastej serii gier, Racing Santander podejmie u siebie Herculésa z Alicante.


REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (28)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze