Królowie połowy sezonu; Barcelona - Málaga 4:1

IceMan

16 stycznia 2011, 20:34

Brak komentarzy
W meczu 19 kolejki Primera Division FC Barcelona bez najmniejszych problemów pokonała Malagę 4-1. Za niespodziankę można jedynie uznać fakt, iż gola nie zdobył Leo Messi, gola zdobyli za to rywale Barcelony, co ostatnimi czasy nie zdarzało się zbyt często. Katalończycy kończą pierwszą rundą sezonu z imponującym bilansem 17 zwycięstw, 1 remisu i 1 porażki. Bilans bramkowy Mistrza Hiszpanii to 61 bramek zdobytych oraz 11 straconych.

Tuż przed rozpoczęciem meczu bardzo miły dla Katalończyków prezent przybył prosto z Almerii, gdzie miejscowy zespół zremisował z wicemistrzem Hiszpanii, Realem Madryt. Spotkanie drużyn zdemolowanych wcześniej przez Barcelonę zakończyło się wynikiem 1-1. Grzechem było tego nie wykorzystać.

Pierwsza ładna akcja bordowo-granatowych miała miejsce w 4 minucie pojedynku. Będący w bardzo dobrej dyspozycji Éric Abidal podłączył się do akcji ofensywnej zespołu i wykończył ją mocnym uderzeniem po którym futbolówka wylądowała na bocznej siatce bramki strzeżonej przez wypożyczonego z Atlético Madryt, Sergio Asenjo. Podopieczni Pepa Guardioli na pierwszego gola kazali nam czekać aż do 7 minuty. Wtedy to bardzo dokładnym podaniem z boku boiska popisał się Dani Alves, a fantastycznym, technicznym uderzeniem piłkę w siatce umieścił Andrés Iniesta. Grający bardzo swobodnie Katalończycy mogli podwyższyć na 2-0 już w 16 minucie jednak potężny strzał Xaviego sprzed pola karnego wylądował na poprzecce bramki Malagi. Radość gości nie trwała długo bowiem dosłownie minutę później Asenjo po raz drugi musiał wyciągać piłkę ze swojej bramki. Kapitalnie piłkę przed polem karnym wyłuskał Busquets, Messi zagrał do wybiegającego na czystą pozycję Villi, a temu nie pozostało nic innego jak zdobyć gola.

Przed meczem nadzieję na wpadkę Barçy mieli zapewne kibice i piłkarze pewnego klubu ze stolicy, ale wystarczyło 17 minut by potwierdziło się popularne "nadzieja matką głupich". Blancos mogli wyłączyć telewizory, położyć się do łóżka i odłożyć marzenia o stracie punktów przez odwiecznego rywala co najmniej do następnego tygodnia. 24-tej minuty miło nie będzie wspominał Dani Alves, który z grymasem bólu na twarzy opuścił murawę Camp Nou. Brazylijczyk najprawdopodobniej doznał urazu kolana, miejmy nadzieję, że to nic poważnego. Miejsce Daniego na prawej stronie defensywy zajął Adriano. Po kilku chwilach przestoju znów zaatakowali gospodarze. Dwójkową akcję pomiędzy Iniestą, a Messim starał się wykończyć ten drugi, jednak jego uderzenie z ostrego kąta przeleciało nad poprzeczką bramki przyjezdnych. Na trzecie trafienie byliśmy zmuszeni czekać do 35 minuty, kiedy to wynik spotkania podwyższył Pedro. Wspaniałym podaniem Iniestę obsłużył Leo Messi, jednak Don Andrés przegrał pojedynek sam na sam z Sergio Asenjo. Na taki rozwój sytuacji czekał asekurujący urodzonego w Fuentealbilli gracza, Pedro Rodriguez, który trafił do pustej bramki. Chwilę później mogło być już 4-0, ale świetną okazję na swojego drugiego gola zmarnował David Villa.
Raz po raz swoich sił próbowali gracze Malagi, którzy starali się atakować bramkę strzeżoną przez Victora Valdésa. Równie skutecznie, co w ataku Barça grała także w defensywie, co sprawiało, że dzisiejszy pojedynek w pierwszej połowie wyglądał mniej więcej tak jak ewentualna walka o kobietę Władymira Kliczki z Michałem Polem. Pierwszą świetną interwencję Asenjo zaliczył dopiero w 41 minucie, kiedy to po niesamowicie precyzyjnym podaniu Villi do Messiego wygrał pojedynek sam na sam z najlepszym piłkarzem świata ubiegłego roku. Jak tego Leo nie strzelił nie wie pewnie on sam. Także chwilę później w pojedynku Asenjo-Messi górą był również portero Malagi, który w ładnym stylu zatrzymał szarżującego Argentyńczyka. Jakże skromne 3-0 utrzymało się więc do końca pierwszej połowy. Skromne 3-0 bowiem patrząc na stwarzane sytuacje powinno być 6-0, ale nie bądźmy zbyt zachłanni.

O pierwszych 20 minutach drugiej części gry można napisać tylko, że... się odbyły. Barça wyszła na drugą połowę z nastawieniem - zagrać, ale się nie zmęczyć. Ekonomicznie niczym Volswagen Polo Bluemotion, co nie do końca się sprawdziło. Pierwsza dogodna sytuacja do zdobycia gola dla Malagi miała miejsce w 66 minucie i od razu zakończyła się bramką. Faulowany przed polem karnym był Julio Baptista, co nie umknęło uwadze arbitra dzisiejszej batalii. Rzut wolny kapitalnie wykorzystał Duda, który nie dał żadnych szans Victorowi Valdésowi i zmniejszył straty swojego zespołu. Fantastyczną szansę na odpowiedź Barcelona miała w 73 minucie. Pedro będąc w sytuacji sam na sam z Asenjo zamiast strzelać próbował jednak podawać i skończyło się tylko na strachu w szeregach Malagi. Co nie udało się w 73 minucie, udało się w 74. W polu karnym świetnie wychodzącego na pozycję Davida Villę dostrzegł Xavi, który podał tak, że El Guaje po prostu strzelić musiał. Asturyjczykowi nie zabrakło zimnej krwi, pewnym zwodem ograł Asenjo i podwyższył na 4-1.

W 80 minucie na boisku pojawili się Bojan i Afellay, którzy zmienili odpowiednio Pedro i Iniestę. Godny pochwały jest fakt, iż fani zgromadzeni na Camp Nou bardzo ładnie przywitali popularnego Ibiego nagradzając brawami każdy jego kontakt z piłką. Holender w ostatnich minutach pojedynku mógł zaliczyć asystę, jednak dobrze ustawionego Messiego w porę uprzedził Sergio Asenjo. Dobrej okazji przy dobitce nie wykorzystał Bojan. Już w doliczonym czasie gry gospodarze mogli i powinni ustalić wynik na 5-1 jednak pogubił się szarżujący Messi i chwilę później arbiter główny zagwizdał po raz ostatni.

Barça wygrała bardzo pewnie prezentując się doskonale w pierwszej i nieco słabiej w drugiej części meczu. Katalończycy wykorzystali potknięcie Realu i powiększyli swoją przewagę nad zespołem wicemistrza Hiszpanii do 4 punktów.

Bramki:
1:0 Iniesta 8'
2:0 Villa 18'
3:0 Pedro 36'
3:1 Duda 66'
4:1 Villa 74'

FC Barcelona:
Valdés, Alves, Piqué, Puyol, Abidal, Sergio, Xavi, Iniesta, Pedro, Messi, Villa

Rezerwowi: Pinto, Milito, Mascherano, Keita, Afellay, Adriano, Bojan

Málaga: Asenjo, Gaspar, Demichelis, Weligton, Mtiliga, Apoño, Maresca, Camacho, Duda, Julio Baptista, Quincy
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze