Oceny za rewanż z Betisem

Blazeq

22 stycznia 2011, 11:27

Brak komentarzy
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.

Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Messi 9, a Bojan 5.5".



Oceniający: Blazeq, challenger.


Pinto - 2 - Dzięki skuteczności w kluczowych momentach i pewnej dozie szczęścia, jego frywolna postawa z wcześniejszych meczów tego sezonu "tylko" się przebijała. Tym razem wybuchła z pełną mocą. Nie potrafił utrzymać koncentracji przy frontalnych atakach Betisu, zupełnie przerosła go grą piłką pod presją. Przy grających wysokim pressingiem rywalach, jego zachowanie mocno komplikowało Barcelonie wyprowadzenie piłki z własnej połowy, nie wspominając o wyprowadzaniu sensownych ataków. Wydatnie przyczynił się do zdobycia trzeciej bramki przez Betis. Nawet tych kilka świetnych interwencji w trudnych sytuacjach nie może znacząco płynąć na ocenę, bo Pinto po prostu nie stanowił pewnego punktu drużyny.

Adriano - 2 - Trudno odmówić mu energii i starań, ale rezultaty aktywności brazylijskiego obrońcy wołały o pomstę do nieba. Miał aż 9 strat i trudno powiedzieć by nadrobił to grą w obronie. Notorycznie spóźniony i niedokładny. Jego nieporadność często przynosiła efekt w postaci mniej lub bardziej potrzebnych fauli (4), co ostatecznie zostało dostrzeżone przez sędziego (żółta kartka). Słaby mecz w wykonaniu Brazylijczyka.

Piqué - 3 - Mając w pamięci jego ostatnie występy, to trzeba powiedzieć, że tym razem przyrównał do kolegów z formacji defensywnej i całej drużyny. Czyli w dół. Stłumił kilka groźnie zapowiadających się akcji rywali, ale była to kropla w morzu. Mógł lepiej się ustawiać, bliżej kryć, często tracił (4) i mało przechwytywał (5). Ma pewien udział w bramce nr 3, gdy nie zdołał wybić piłki przy strzale, choć prawdopodobnie miał do niej najbliżej. Można było odnieść wrażenie, że Gerarda obudzono w środku nocy po niezłej imprezie i kazano grać w piłkę, na co on najwyraźniej ochoty nie miał.

Milito - 1 - Mecenas wszystkich trzech bramek dla Betisu, z czego dwie w pierwszych 10 minutach ustawiły cały mecz. Gabi zaliczył duży błąd w kryciu przy pierwszej bramce, kompletną katastrofę przy golu drugim i... po prostu asystę na 3:1. Tak zestawiona defensywa nie grywa ze sobą chyba nawet na treningach, ale nie może to być żadnym usprawiedliwieniem. Kilka przechwytów (7) i czysta gra nie mogą zmienić oceny, którą zaniżają przede wszystkim liczne błędy. Najsłabszy z defensorów w tym meczu.

Maxwell - 3 - Nie sprawiał wrażenia, by zależało mu na dobrym wyniku. Biegał po swojej stronie boiska przez cały mecz, tylko trochę uprzykrzając życie napastnikom Betisu i tylko nieznacznie wspomagając partnerów. Zanotował 7 przechwytów i 6 strat, czego za dobry wynik uznać nie można. Choć bezpośredniej odpowiedzialności za utratę bramek nie ponosi, to w żadnej z sytuacji nie był nawet bliski zażegnania niebezpieczeństwu. Podobnie jak cała defensywa po prostu się nie popisał.

Mascherano - 5 - Dla argentyńskiego pomocnika to także nie był udany wieczór, choć przy niefunkcjonującej obronie i dyskretnej grze Keity, był wielokrotnie osamotniony w walce o środek pola. Oznaczało to, że niejednokrotnie zostawiał gospodarzom zbyt wiele miejsca i swobody w kreowaniu akcji. Pracowite i ciężkie 90 minut, spektakularne interwencje przeplatał z chwilami dekoncentracji. Ośmiokrotnie odbierał piłkę rywalom, ale też pięć futbolówkę stracił. Bez względu na okoliczności, można było oczekiwać trochę więcej.

Keita - 3 - Duży zawód. Nie tylko nie dodał niczego ofensywie. Nie prezentował nawet typowej dla siebie waleczności i pracowitości. Aż siedem razy tracił piłkę, a tylko sześciokrotnie zdołał ją rywalom odebrać. Był bardzo ospały i ociężały, czym przyczynił się do przejęcia inicjatywy przez zawodników Betisu.

Xavi - 6 - Pod nieobecność Iniesty i jakiegokolwiek innego kreatywnego pomocnika brakowało mu rytmu i spokoju w grze. Wiele jego zagrań cechował pośpiech wynikający z "gonienia wyniku" i błyskawicznego podwajania krycia przez gospodarzy, gdy tylko Xavi otrzymywał piłkę. Statyczna postawa napastników z pewnością nie ułatwiała mu dnia. Biorąc pod uwagę zaangażowanie kolegów z drużyny, spisał się całkiem przyzwoicie.

Bojan - 3 - Młody napastnik Barcelony fragmentami był najaktywniejszym graczem ofensywy Barcelony, ale co z tego, skoro nie przynosiło to efektów w postaci tego, czego wymaga się od napastnika... W jego występie widzieliśmy za mało konkretów, jak na blisko 90 minut gry. Brakowało mu przebojowości, skuteczności i większej pewności w podejmowaniu decyzji, ale widzieliśmy już w tym sezonie gorsze występy Bojana. Wciąż za rzadko decyduje się na strzały.

Messi - 5 - Po niedawnej gorączce byłoby chyba lepiej, gdyby został w domu dając szansę bardziej głodnym gry zawodnikom. Pod nieobecność Iniesty i Pedro w formacji ofensywnej, był znacznie mniej skuteczny. Sporo błędnych decyzji (11 strat), zdarzały mu się przestoje w grze. Po błyskotliwym rajdzie zdobył ładną bramkę, ale w koszmarny sposób przestrzelił karnego, który mógł odwrócić losy pojedynku. Przeszedł obok meczu, powiększając jednak swój dorobek bramkowy.

Afellay - 6 - Najbardziej z całej drużyny zależało mu na zwycięstwie. Szkoda, że jego energia nie zaraziła reszty drużyny. Aktywny, choć wciąż szuka wspólnego języka z drużyną, czego efektem było aż 10 strat. W niektórych sytuacjach nie nadążał za dynamiką myśli i zagrań kolegów z formacji ofensywnej. Szkoda, że nie został wypróbowany w pomocy, gdzie mógłby dawać drużynie więcej. W kilku innych akcjach wykazał się kreatywnością, a niekiedy nawet altruizmem. Mimo wszystko obiecujący występ. Z pewnością jeden z najlepszych zawodników Barcelony w meczu, choćby ze względu na zaangażowanie.

Rezerwowi:

Busquets i Abidal - bez oceny - Wprowadzenie dwójki defensywnych zawodników niewiele zmieniło. Przy wyniku 3:1 dla Betisu wszyscy byśmy się zdziwili, gdyby tak się stało.

Jeffrén - bez oceny - Trzy straty i jeden ciekawy zryw w cztery minuty. Nieciekawe statystyki, jednak chyba każdy wolałby zobaczyć na boisku dużo wcześniej właśnie jego, niż tak długo spoglądać na starania Bojana.


REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze