Sporting wychodzi z kryzysu
Sporting Gijón, który jutro wieczorem podejmie u siebie lidera La Liga, od pięciu kolejek wydostaje się z ligowego dna. Sytuacja wydawałaby się opanowana, gdyby nie znikoma różnica, która wciąż dzieli 13. w tabeli Asturyjczyków od miejsca spadkowego. Po jednym remisie i trzech zwycięstwach z rzędu, w minioną sobotę znów przyszedł zimny prysznic i porażka z Athletic na San Mamés. Czy podopieczni Manolo Preciado zdołają się uchronić od piątej przegranej w tym sezonie przed własną publicznością?
Kiedy w 17. kolejce ligowej Sporting przegrał na El Molinón z Málagą 1-2 i znalazł się na ostatnim miejscu w tabeli, widmo spadku zaczęło zaglądać im w oczy. Drużyna z Asturii z zaledwie 12 punktami, wywalczonymi po dwóch zwycięstwach i sześciu remisach, zanotowała wówczas dziewiątą porażkę w lidze. Dla podopiecznych Preciado był to jednak punkt zwrotny - odpowiednia reakcja pozwoliła podnieść się z desek i w czterech kolejnych meczach znaleźć się na 12. miejscu w klasyfikacji.
Pomiędzy dwoma porażkami z Málagą i Athletic Bilbao, Sporting zgromadził 10 punktów na 12 możliwych. Dobra seria rozpoczęła się na El Sardinero po remisie 1-1 wywalczonym w ostatniej minucie za sprawą gola Diego Castro. Po kolejnych trzech pojedynkach Manolo Preciado mógł odetchnąć z ulgą - Sporting pokonał u siebie Hérculesa Alicante 2-0 i Atlético Madryt 1-0, a na wyjeździe rozgromił Mallorkę 4-0.
Do meczu na Ono Estadi, Sporting nie zanotował ani jednego zwycięstwa poza własnym terenem. Przełamanie fatalnej passy w końcu nastąpiło - drużyna Manolo Preciado w dobrym stylu odniosła swoją najwyższą wygraną w lidze i po raz trzeci sięgnęła w tym sezonie swojego najwyższego, 12. miejsca w tabeli. Nastroje pogorszyły się w minioną sobotę po porażce 0-3 z Athletic i zespół przystąpi do pojedynku z Barceloną będąc na 13. pozycji.
Fani Sportingu nadziei na dobry wynik upatrują we własnym stadionie. Dla zespołów z czołówki mecze na El Molinón w tym sezonie nie były łatwą przeprawą - o ile Valencia w 5. kolejce wyjechała z Asturii ze zwycięstwem 2-0, o tyle parę tygodni później Villarreal musiał zadowolić się remisem. W 11. kolejce Sporting sprawił wiele trudności ówczesnemu liderowi Realowi Madryt, który na zwycięską bramkę musiał pracować aż do 81. minuty (gol Higuaína).
Z zespołu od niespełna 5 lat prowadzonego przez Manuela Preciado wyróżnia się kilku zawodników, którzy mają wpływ na ligowe rezultaty. Barça swoją uwagę najmocniej powinna zwrócić na środkowego pomocnika, Diego Castro, który zgromadził na swoim koncie 8 goli, z których cztery zdobył po rzutach karnych. Hiszpan rodem z Pontevedry (Galicja) w 18 spotkaniach występował jako podstawowy zawodnik, z wyjątkiem meczu z Barceloną w 4. kolejce La Liga. W klasyfikacji strzelców drużyny plasują się za nim Sangoy, Nacho Novo i Mate Bilic z dwoma trafieniami na koncie.
[źródło: FCBarcelona.cat]
Kiedy w 17. kolejce ligowej Sporting przegrał na El Molinón z Málagą 1-2 i znalazł się na ostatnim miejscu w tabeli, widmo spadku zaczęło zaglądać im w oczy. Drużyna z Asturii z zaledwie 12 punktami, wywalczonymi po dwóch zwycięstwach i sześciu remisach, zanotowała wówczas dziewiątą porażkę w lidze. Dla podopiecznych Preciado był to jednak punkt zwrotny - odpowiednia reakcja pozwoliła podnieść się z desek i w czterech kolejnych meczach znaleźć się na 12. miejscu w klasyfikacji.
Pomiędzy dwoma porażkami z Málagą i Athletic Bilbao, Sporting zgromadził 10 punktów na 12 możliwych. Dobra seria rozpoczęła się na El Sardinero po remisie 1-1 wywalczonym w ostatniej minucie za sprawą gola Diego Castro. Po kolejnych trzech pojedynkach Manolo Preciado mógł odetchnąć z ulgą - Sporting pokonał u siebie Hérculesa Alicante 2-0 i Atlético Madryt 1-0, a na wyjeździe rozgromił Mallorkę 4-0.
Do meczu na Ono Estadi, Sporting nie zanotował ani jednego zwycięstwa poza własnym terenem. Przełamanie fatalnej passy w końcu nastąpiło - drużyna Manolo Preciado w dobrym stylu odniosła swoją najwyższą wygraną w lidze i po raz trzeci sięgnęła w tym sezonie swojego najwyższego, 12. miejsca w tabeli. Nastroje pogorszyły się w minioną sobotę po porażce 0-3 z Athletic i zespół przystąpi do pojedynku z Barceloną będąc na 13. pozycji.
Fani Sportingu nadziei na dobry wynik upatrują we własnym stadionie. Dla zespołów z czołówki mecze na El Molinón w tym sezonie nie były łatwą przeprawą - o ile Valencia w 5. kolejce wyjechała z Asturii ze zwycięstwem 2-0, o tyle parę tygodni później Villarreal musiał zadowolić się remisem. W 11. kolejce Sporting sprawił wiele trudności ówczesnemu liderowi Realowi Madryt, który na zwycięską bramkę musiał pracować aż do 81. minuty (gol Higuaína).
Z zespołu od niespełna 5 lat prowadzonego przez Manuela Preciado wyróżnia się kilku zawodników, którzy mają wpływ na ligowe rezultaty. Barça swoją uwagę najmocniej powinna zwrócić na środkowego pomocnika, Diego Castro, który zgromadził na swoim koncie 8 goli, z których cztery zdobył po rzutach karnych. Hiszpan rodem z Pontevedry (Galicja) w 18 spotkaniach występował jako podstawowy zawodnik, z wyjątkiem meczu z Barceloną w 4. kolejce La Liga. W klasyfikacji strzelców drużyny plasują się za nim Sangoy, Nacho Novo i Mate Bilic z dwoma trafieniami na koncie.
[źródło: FCBarcelona.cat]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)