Wywiad z Xavim Hernándezem

IceMan

12 lutego 2011, 18:11

Brak komentarzy
Xavi jest sercem Barcelony i reprezentacji Hiszpanii. Bezapelacyjnym królem środka pola i jednym z najwspanialszych piłkarzy na świecie. Wychowanek Dumy Katalonii udzielił wywiadu dla The Guardian.

Poniżej zamieszczamy rozmowę z zawodnikiem Barcelony:

Po listopadowym Gran Derbi wielu było takich, którzy twierdzili, że to najbardziej spektakularna wygrana w historii. Sam Wayne Rooney przyznał, iż oglądając mecz w pokoju wstał i zaczął klaskać

Naprawdę? Rooney? To napawa mnie dumą. Rooney, wow! To wspaniały piłkarz, mógłby grać w Barcelonie. Zanim gazety zaczną pisać, że Xavi chciałby Rooneya w Barcelonie, powiem - tak, chciałbym go u nas! Co do samego meczu... był niesamowity, najlepsze spotkanie w jakim grałem. To poczucie naszej wyższości było nie do opisania. Sprawialiśmy, że Real nawet nie dotykał piłki, Real Madryt! Cóż to był za mecz... w szatni zrobiliśmy sobie owację na stojąco.

Mówi Pan o dominacji Barcelony w posiadaniu piłki. Ciężko wyobrazić sobie drużynę z tożsamością Barçy czy reprezentacji Hiszpanii. Posiadanie piłki w tych zespołach zostało dopracowane do perfekcji. To wydaje się kluczowym czynnikiem Waszych zwycięstw.

To dobrze, że zarówno Barça jak i reprezentacja Hiszpanii są punktem odniesienia światowego futbolu. Prezentujemy ofensywny futbol. Tu nie ma miejsca na czekanie i spekulacje. Cały czas naciskamy, chcemy ciągle być w posiadaniu piłki, chcemy atakować. Niektóre zespołu nie mogą lub nie chcą grać piłką, ale co to za gra? Jaki ma to sens? To nie piłka nożna. Futbol to gra, ciągłe podania - przynajmniej dla mnie. Tacy trenerzy jak Clemente czy Capello inaczej postrzegają futbol. Ale cieszę się, że to właśnie model Barcelony jest punktem odniesienia dla reszty.

Niektórzy twierdzą, że styl w jakim grała w Mistrzostwach Świata Hiszpania był nudny. Wygrywaliście po 1:0.

To odwracanie sytuacji do góry nogami. Nie graliśmy nudnego futbolu, każdy rywal był po prostu inny. Czego szukali Holendrzy? Karnego. Robben jest tego doskonałym przykładem. Oczywiście, że nasza gra nie była spektakularna, ale rywal nas do tego zmuszał. Popatrz jak grał Paragwaj. Co oni robili? Skupiali się głównie na defensywie i swoich szans szukali w kontrach. Czekali na szczęście. Ciężko gra się gdy za sobą masz dwumetrowego faceta, który jest o głowę wyższy od Ciebie.

Więc jak szukaliście sposobu?

Szybkie myślenie i ciągłe szukanie miejsca. To, co robię zawsze: szukam miejsca. Przez cały dzień, cały czas szukam. [Xavi zaczyna rozglądać się kołysząc głową]. Tutaj? Nie? Ci, którzy nigdy nie grali nie zdają sobie sprawy jak to jest trudne. Ciągła przestrzeń, przestrzeń i jeszcze raz przestrzeń. To jak gra na playstation. Gdy widzę, że obrońca jest tu, to gram tam. Widzę trochę miejsca to biegnę. To wszystko, co robię.

Model Barcelony opiera się na wychowankach, na ludziach, którzy całą piłkarską drogę przechodzili w tym klubie. W pierwszej jedenastce jest ośmiu wychowanków. Trzej finaliści Złotej Piłki to Messi, Iniesta i Ty.

Niektóre szkoły martwią się o wygrane, my myślimy o edukacji. Widzisz dzieciaka, który podnosi głowę do góry zanim poda do kolegi. Nasz model został narzucony przez Cruyff'a, to model Ajaxu. Ciągła gra w dziada. Zawsze. Każdego dnia. To najlepsze ćwiczenie. Nauczysz się odpowiedzialności, zobaczysz, co robić by nie tracić piłki. Pum-pum-pum-pum, zawsze z pierwszej piłki. Jeśli jesteś w środku to dla Ciebie upokarzające, reszta klaska i się z Ciebie śmieje.

Mówimy tu o przepisie na sukces, ale to nie zawsze musi iść w parze prawda? Arsenal gra świetny futbol, Arséne Wenger jest bardzo szanowanym trenerem, ale nie wygraliśmy nic od lat. Czy taka sytuacja jest możliwa w Barcelonie?

Nie, to prawie niemożliwe. Jeśli Barça przez dwa lata niczego nie wygrywa, wszystko jest zmieniane. Mam na myśli nazwiska, nie tożsamość. Filozofia Barçy nie może zostać zatracona. Nasi fani nie rozumieją, że zespół może grać słabiej i przestać wygrywać. Ludzie patrzą na zespół z perspektywy sukcesów. Jestem szczęśliwy ponieważ z punktu widzenia samolubnych osób, sześć lat temu byłem na wymarciu. Piłkarze tacy jak ja byli zagrożeni wyginięciem. Liczyli się tylko ci, którzy mieli dwa metry wzrostu i byli mocno zbudowani. Teraz patrzę na Arsenal czy Villarreal i widzę takich jaki my.

Widzisz siebie jako obrońcę tej ideologii?

Tacy jak ja albo przetrwają albo umierają. Jestem romantykiem. Podoba mi się fakt, iż liczy się talent czy wyszkolenie techniczne, a nie warunki fizyczne. W piłkę gra się po to by wygrywać, ale nasza radość jest podwójna. Inne zespoły wygrywają, również są szczęśliwe, ale to nie to samo. Brakuje im tożsamości. Możesz dokonać naprawdę wielkich rzeczy, ale wynik to nie wszystko. W ubiegłym sezonie byliśmy lepsi niż Inter Miediolan, ale nie wygraliśmy. Jest coś ważniejszego niż końcowy rezultat. Inter wygrał Ligę Mistrzów, ale o nich nikt nie mówi. Ludzie odkryli mój talent dopiero na Euro 2008, ale jak grałem tak samo od wielu lat. Prawdą jest, że z wiekiem stałem i bardziej spokojny i zyskałem zaufanie. To recepta na sukces.

Czy angielski futbol się rozwinął poprzez różnorodność piłkarskich kultur?

Futbol stał się bardziej techniczny. Zanim zaszły zmiany typową dziewiątką był Crouch czy Heskey, nie było miejsca na prawdziwy, techniczny futbol. Gra polegała na wybiciu piłki przez Carraghera jak najdalej od własnej bramki, gdy był przy piłce od razu ją wybijał przed siebie, podobnie jak Terry. Carragher, boom i do przodu. Terry, boom i do przodu. Myślę, że to się zmienia: Barry, Lampard, Gerrard czy Carrick to piłkarze, którzy lubią operować piłką. Oglądam ich i widzę, że starają się grać jak najwięcej piłką.

Paul Scholes to angielski Xavi?

[Xavi przez chwilę milczy, po czym z wielkim entuzjazmem mówi] Paul Scholes! Wzór do naśladowania. Dla mnie to najlepszy środkowy pomocnik jakiego widziałem w ciągu ostatnich 15, 20 lat. Rozmawiałem o nim z Xabim Alonso. On jest wspaniały, ma wszystko: ostatnie podanie, strzał, jest silny, nie traci piłki i ma wizję gry. Gdyby był Hiszpanem byłby bardziej doceniany. Kocham takich graczy jak on.

W Anglii nie stawia się na graczy dobrze wyszkolonych technicznie.

Szkoda. Talent powinien być priorytetem. Tak jak wyszkolenie technicznie. Zawsze. Oczywiście można wygrywać bez tego, ale to właśnie talent czyni różnicę. Popatrz na takie zespoły: Juventus - kto czyni różnicę? Krasić albo Del Piero. Liverpool? Gerrard czy wcześniej Torres. Talent i jeszcze raz talent. Patrzę na zawodników i zadaję sobie pytanie, co jest najważniejsze: Talent. Cesc, Nasri, Ryan Giggs - facet czerpie z futbolu niesamowitą radość, to niesamowite. Spoglądając w przeszłość uwielbiałem grę Johna Barnesa i Chrisa Waddle'a, byli fantastyczni. [Xavi mówi to z wielką pasją, widać błysk w jego oczach] Le Tissier! Mimo że ich styl był inny lubiłem też takich graczy jak Roy Keane czy Paul Ince. Wtedy United byli wielkim zespołem - moim angielskim zespołem. Gdybym kiedykolwiek miał odejść to tylko tam.

W Anglii przecenia się siłę fizyczną? Wspomniał Pan o Carragherze, Terrym...

Whoa! Czekaj! Spokojnie. W Anglii to najważniejsze. My mamy Puyola. Technicznie nie musi być najlepszy, ale to niesamowicie pomaga mu bronić. Carragherowi i Terry'emu niekoniecznie, oni muszą dostosować się do technicznego futbolu, nie na odwrót. Dla mnie to rzecz naturalna, tak samo jak dla Messiego, Iniesty czy Rooneya. Inni muszą na to pracować. To dla nich trudne.

Ale w Anglii gdy oferuje się klubowi jakiegoś piłkarza, pierwsze pytanie to: "Ile ma wzrostu?"

Widziałeś kiedyś Santi Cazorlę [Skrzydłowy Villarreal]? Myślisz, że ja jestem niski, ale on sięga mi dotąd [Xavi wskazuje na pierś]. Mimo to jest genialny. Podobnie jest z Messim, a on jest najlepszy na świecie. Może to kultura, nie wiem, ale w Anglii musisz być wojownikiem. Oglądam Liverpool i Caraghera, kiedy wygrywa walkę o piłkę i wybija ją w trybuny to kibice go oklaskują. Na trybunach słychać ryk zachwytu! Tutaj nie ma o tym mowy.

W przyszłym tygodniu znów zagracie z Arsenalem w 1/8 finału Ligi Mistrzów. To będzie inny mecz? Łatwiejszy dla Barcelony?

Arsenal jest wielkim zespołem. Kiedy oglądam ich grę, widzę Barcelonę. Widzę jak Cesc prowadzi grę, widzę Nasriego i Arszawina. Różnica między nami jest taka, że my mamy więcej piłkarzy grających szybki futbol. Kluczem jest edukacja. Gracze, którzy zaczynali uczyć się gry dla Barçy mieli 10 czy 12 lat. Po przyjeździe do Barcelony pierwszą rzeczą jakiej musisz się nauczyć jest myślenie. Myślenie, myślenie i jeszcze raz myślenie. Szybkie. [Xavi zaczyna gestykulować rozglądając się dookoła] Podnieś głowę, zobacz, myśl. Popatrz, zanim dostaniesz piłkę, rozejrzyj się zanim ją podasz. Jeśli chcesz do kogoś podać, najpierw upewnij się, że ten facet jest wolny. Popatrz na Busquetsa - jest mistrzem gry z pierwszej piłki. Kontroluje, patrzy i odgrywa z pierwszej piłki. Niektórzy sobie z tym nie radzą, potrzebują chwili by móc odegrać, ale to spowalnia grę. Alves gra z pierwszej piłki, Iniesta gra z pierwszej piłki, Messi gra z pierwszej piłki, Piqué też gra z pierwszej piłki. Busi, ja... mamy siedmiu czy ośmiu graczy, którzy grają z pierwszej piłki. Szybko. Charly [trener młodzieży, Carles Rexach] zawsze powtarzał: Oddaj piłkę jak najszybciej, odegraj od razu po jej dotknięciu.

Rozmowa o Arsenalu i Barcelonie zawsze prowokuje pytanie o Ceska Fábregasa.

Gdybym kiedykolwiek odszedł do innego klubu to i tak myślałbym o Barcelonie - to uczucie jest zbyt silne. To samo dzieje się z nim. Ale pojawia się problem: Jest bardzo drogi. Myślę jednak, że piłkarz gra tam, gdzie chce grać. On chce być tutaj.

Nie to chcieli usłyszeć fani Arsenalu, oskarżyli nawet piłkarzy Barcelony, że ich wypowiedzi wprowadziły wiele zamieszania. Zeszłego lata mówiłeś, że Cesc chce grać dla Barçy...

Naprawdę? To był ciężki temat. Ale zdaję sobie sprawę z tego, iż to mogło im się nie podobać. [Xavi przez chwilę milczy i po cichu, niemal wstydliwie mówi] Wiesz, my piłkarze często nie myślimy racjonalnie. Jesteśmy samolubni, nie zdajemy sobie z tego sprawy. Mam na myśli także Ceska. On chce tu wrócić, Barcelona zawsze była jego marzeniem. Pamiętajmy jednak, że to kapitan i lider Arsenalu. To ciężka sytuacja dla niego. Gra w klubie, który utożsamia się z jego stylem gry, Wenger zawsze świetnie go traktował i wiele nauczył. Cesc chce być fair wobec nich. Jeśli grałby np. dla Blackburn to łatwiej byłoby mu odejść. Ale będę szczery: Chcę by tu wrócił. To oczywiste. Barcelona ma wyjątkowy styl gry i niewielu piłkarzy do nas pasuje. To nie jest takie łatwe. Ale Cesc jest jednym z nielicznych. On do naszego zespołu pasuje idealnie.

Myślisz, że mógłby Cię zastąpić?

Nie patrzę na nowych graczy jak na potencjalne zagrożenie dla mnie. Zawsze jestem za transferem, mówię "Sprowadź go, niech gra". Im więcej talentu w środku pola, tym lepiej. Cztery czy pięć lat temu mówiono, że nie mogę grać razem z Iniestą. Nie możemy?

Rok temu łatwo ograliście Arsenal...

Tak, ale w tym sezonie są znacznie silniejsi. Myślę, że to nie jest dla nas korzystna sytuacja, fakt, że graliśmy z nimi w poprzednim sezonie. Bardzo szanujemy naszego rywala. W obu meczach zdecydowanie dominowaliśmy w posiadaniu piłki. Już w Londynie mogliśmy wygrać 4:0, dominowaliśmy, ale końcowy wynik był remisowy. W tym roku będzie inaczej.

Jak zareagowałeś po losowaniu?

Byłem szczęśliwy. Podoba mi się fakt, iż zobaczymy wspaniały pokaz futbolu. Arsenal nie jest rodzajem zespołu, który się ciągle broni i przeszkadza w grze. To nie Chelsea, która gra głęboko w defensywie i wybija piłki do Drogby czy Maloudy. Myślę, że Arsenal będzie chciał grać w piłkę. Będzie dużo gry. Jako kibic zdecydowanie zapłaciłbym za bilet by zobaczyć taki mecz. Manchester United czy Chelsea grają bardzo taktycznie, spekulują. Arsenal będzie atakował.

Czy angielski futbol może przyciągać? Hiszpańscy piłkarzy zawsze wracają z Wysp z niezadowoleni.

To niesamowite. Taki jest obecny futbol. W Anglii fascynujesz się piłką od urodzenia, oddajesz jej swoją duszę i serce. Gdyby Barça miała takich fanów jak Liverpool, Arsenal czy United to musielibyśmy wygrać 20 razy Ligę Mistrzów, hahaha! No może trochę przesadziłem, ale nigdy nie widziałem czegoś podobnego. Wygraliśmy z Liverpoolem 3:1, a ich piłkarze i tak zostali nagrodzeni brawami. W Anglii piłkarze są wyjątkowo traktowani. Każdy Hiszpan, który gra w Premier League, wraca jako lepszy zawodnik. Gdybym kiedykolwiek odszedł to na pewno do Anglii.

Tegoroczny finał Ligi Mistrzów odbędzie się na Wembley, to czyni go jeszcze bardziej wyjątkowym dla Barcelony prawda? W ubiegłym sezonie także był szczególny ponieważ odbywał się na Santiago Bernabéu, ale Wembley to wspomnienie Dream Teamu, który wywalczył pierwszy Puchar Europy. To uczucie powraca, jesteście bezustannie porównywani do tamtego zespołu...

W 1992 roku miałem 12 lat, rodzice nie pozwolili mi pójść z moimi braćmi. Płakałem, ale nie zdołałem ich przekonać do zmiany decyzji. Chciałbym zagrać na Wembley. To wyjątkowe miejsce dla Barcelony - dla wszystkich związanych z futbolem. Ostatni rok był inny. Ten jest bardziej nostalgiczny, klasyczny. A ja jestem nostalgiczny. Jestem romantykiem.

[źródło: TheGuardian]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze