Londyn, miasto nieprawdopodobnej bramki
O tym golu nie zapomniał chyba nikt. Dwa sezony temu, właśnie w stolicy Anglii, Andrés Iniesta zaliczył cudowne trafienie, wprowadzając Barcelonę do finału Ligi Mistrzów.
Dzisiejsze spotkanie jest rozgrywane co prawda w nieco innych okolicznościach, ale wizyta w Londynie przypomina Inieście magiczne chwile. Wczoraj Hiszpan podzielił się swoimi wrażeniami na konferencji prasowej. "Wciąż zachowuję w pamięci te piękne i wyjątkowe chwile. To jednak przeszłość, teraźniejszość i przyszłość to zupełnie inna bajka. Dziś nie gramy ani z Chelsea, ani na Stamford Bridge. Chociaż trzeba przyznać, że w Londynie gramy wyjątkowo często" - powiedział Iniesta.
Pomocnik Barçy przypomniał, że rok temu nie mógł zagrać na Emirates z powodu kontuzji. "Jak się okazało, nie miało to żadnego wpływu na drużynę. Był to ciekawy mecz, były bramki, była radość, ale też smutek. Liga Mistrzów to bardzo wymagające rozgrywki. Aby dzisiaj zwyciężyć, musimy zagrać perfekcyjnie".
Recepta jest prosta, jednak wykonanie planu to trudna sprawa. "Naszym celem jest taka gra jak zwykle. Utrzymywać się przy piłce i stwarzać zagrożenie pod bramką Arsenalu, który jednak też lubi trzymać piłkę przy nodze. Aby awansować, musimy wystrzegać się błędów" - przyznał urodzony w Fuentealbilli piłkarz.
"Jeśli będziemy mieli okazje, musimy je wykorzystywać, bo bramki na wyjeździe są bardzo ważne" - przypomniał Iniesta. Hiszpan odniósł się też do sobotniego remisu ze Sportingiem. "Nie wpłynął on źle na drużynę. Czujemy się dobrze i nie robimy z tego remisu żadnej sensacji. Musimy zmienić jedynie nastawienie: to nie jest liga hiszpańska, ale Liga Mistrzów, gdzie w każdej chwili możesz odpaść z rozgrywek".
Na końcu Iniesta zbagatelizował pewne statystyki, mówiące o tym, że drużyna Guardioli jeszcze nigdy nie wygrała pierwszego meczu w 1/8 finału Ligi Mistrzów. "Wiem o tym, ale remis na wyjeździe i wygrana w domu to według mnie jest zła statystyka". Oczywiście, że nie.
Przeżyjmy to jeszcze raz!
[źródło: Mundo Deportivo]
Dzisiejsze spotkanie jest rozgrywane co prawda w nieco innych okolicznościach, ale wizyta w Londynie przypomina Inieście magiczne chwile. Wczoraj Hiszpan podzielił się swoimi wrażeniami na konferencji prasowej. "Wciąż zachowuję w pamięci te piękne i wyjątkowe chwile. To jednak przeszłość, teraźniejszość i przyszłość to zupełnie inna bajka. Dziś nie gramy ani z Chelsea, ani na Stamford Bridge. Chociaż trzeba przyznać, że w Londynie gramy wyjątkowo często" - powiedział Iniesta.
Pomocnik Barçy przypomniał, że rok temu nie mógł zagrać na Emirates z powodu kontuzji. "Jak się okazało, nie miało to żadnego wpływu na drużynę. Był to ciekawy mecz, były bramki, była radość, ale też smutek. Liga Mistrzów to bardzo wymagające rozgrywki. Aby dzisiaj zwyciężyć, musimy zagrać perfekcyjnie".
Recepta jest prosta, jednak wykonanie planu to trudna sprawa. "Naszym celem jest taka gra jak zwykle. Utrzymywać się przy piłce i stwarzać zagrożenie pod bramką Arsenalu, który jednak też lubi trzymać piłkę przy nodze. Aby awansować, musimy wystrzegać się błędów" - przyznał urodzony w Fuentealbilli piłkarz.
"Jeśli będziemy mieli okazje, musimy je wykorzystywać, bo bramki na wyjeździe są bardzo ważne" - przypomniał Iniesta. Hiszpan odniósł się też do sobotniego remisu ze Sportingiem. "Nie wpłynął on źle na drużynę. Czujemy się dobrze i nie robimy z tego remisu żadnej sensacji. Musimy zmienić jedynie nastawienie: to nie jest liga hiszpańska, ale Liga Mistrzów, gdzie w każdej chwili możesz odpaść z rozgrywek".
Na końcu Iniesta zbagatelizował pewne statystyki, mówiące o tym, że drużyna Guardioli jeszcze nigdy nie wygrała pierwszego meczu w 1/8 finału Ligi Mistrzów. "Wiem o tym, ale remis na wyjeździe i wygrana w domu to według mnie jest zła statystyka". Oczywiście, że nie.
Przeżyjmy to jeszcze raz!
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)