Podsumowanie stycznia: defensywa
Od Redakcji: Po wielu miesiącach przerwy wracamy na łamach naszego portalu do cyklu podsumowań miesiąca, będącego niegdyś znakiem firmowym fcbarca.com. Tak, jak dawniej, będą się składały z oddzielnych analiz poszczególnych formacji: obrony, pomocy i ataku, byście mogli możliwie najdokładniej śledzić poczynania Barçy miesiąc po miesiącu.
Należy w tym miejscu serdecznie podziękować Autorom. Ogromna robota, jaką wykonali dla Was Hering i Szafarz, by ponownie zainicjować ten cykl sprawia, że wszyscy powinniśmy być dla nich pełni uznania. Redakcyjny debiut nigdy nie jest sprawą łatwą - tym bardziej przy tak obszernym, wnikliwym i specyficznym tekście, jak miesięczny przekrój dokonań wszystkich członków pierwszej drużyny.
Naturalnie, nie da się przy tym wszystkim ukryć, że styczeń minął jakiś czas temu:) Opóźnienie w publikacji wynika głównie z ferii, mamy jednak nadzieję, że ten poślizg nie będzie miał w Waszych oczach większego znaczenia w kontekście wartości merytorycznej zarówno tego, jak i przyszłych podsumowań. Z pewnością będą się one ukazywały wcześniej, możliwie najbliżej początku kolejnego miesiąca.
Tymczasem - zapraszamy do lektury pierwszej części "Podsumowania stycznia"!
Autorzy: Hering, Szafarz
Edycja: challenger
Podsumowanie stycznia: defensywa
W styczniu 2011 Barcelona grała każdy mecz co trzy-cztery dni. Było ich łącznie dziewięć, więc naturalną rzeczą, jaka nastąpiła, były częste rotacje w zestawieniu obrony. Dość powiedzieć, że w żadnym z meczów czwórka graczy defensywy nie wystąpiła w takim samym składzie.
Ustawienia defensywy [od prawej do lewej]:
Levante (dom), 2. stycznia 2011: Valdés - Alves, Sergio, Abidal, Maxwell (77' Milito) - wygrana 2:1
Athletic (Bilbao), 5. stycznia 2011: Pinto - Alves, Piqué, Abidal, Adriano (61' Iniesta) - remis 1:1
Deportivo (A Coruna), 8. stycznia 2011: Valdés - Adriano, Piqué, Puyol, Abidal - wygrana 4:0
Real Betis (dom), 12. stycznia 2011: Pinto - Alves, Piqué, Puyol, Mawell - wygrana 5:0
Málaga (dom), 16. stycznia 2011: Valdés - Alves (26' Adriano), Piqué, Puyol, Abidal - wygrana 4:1
Real Betis (Sevilla), 19. stycznia 2011: Pinto - Adriano, Piqué, Milito, Maxwell - porażka 1:3
Racing (dom), 22. stycznia 2011: Valdés - Adriano, Puyol (46' Piqué), Abidal, Maxwell - wygrana 3:0
Almería, (dom) 26. stycznia 2011: Pinto - Adriano, Piqué, Abidal, Maxwell ( 82' Milito) - wygrana 5:0
Hércules (Alicante), 29. stycznia 2011: Valdés - Alves, Piqué, Abidal, Maxwell - wygrana 3:0
Bramka:
Víctor Valdés: ocena: 6,2; na boisku: 450 min.
José Pinto: ocena: 5,0; na boisku: 360 min.
Sprawiedliwie podzieleni pracą. Valdés pokazywał swój kunszt w rozgrywkach ligowych, zaś Pinto bronił w Copa del Rey.
W styczniu Valdés puścił jedynie dwa gole. Przy żadnym z nich nie miał nic do powiedzenia. Pierwszy z nich to gol Stuaniego z końcówki meczu z Levante, spokojnie pretendujący do miana gola tamtej kolejki ligowej. Posłana za plecy biernych stoperów piłka została widowiskowo uderzona z powietrza na pierwszym kontakcie i z odległości kilkunastu metrów pewnie utkwiła w dolnym rogu bramki. Drugim trafieniem, o które też trudno mieć do Valdésa jakiekolwiek pretensje, było piękne uderzenie z rzutu wolnego Dudy w meczu z Málagą. Styczniowa średnia 0,4 straconej bramki na mecz pozwoliła piłkarzowi rodem z Llobregat umocnić się na prowadzeniu w wyścigu po Trofeum Zamory.
Pinto nie zachwycił już nas tak bardzo, jak podstawowy portero Barcelony. Ma na koncie puszczone cztery gole, w tym aż trzy w spotkaniu rewanżowym z Betisem. Pretensje można mieć do Pinto zwłaszcza przy trzeciej bramce, gdyż zamiast próbować interweniować jak dziki tygrys, to gdy piłka leciała w światło bramki po zamieszaniu w polu bramkowym - uniósł tylko rękawicę chcąc przekonać sędziego, że piłka należy się Barcelonie.
Bramka stracona w końcówce meczu z Bilbao obciąża cały blok defensywny, który myślami - zdaje się - był już wtedy w szatni przy szampanie.
Gorsza gra nogami Pinto, niejednokrotnie złe podejmowane decyzje spowodowane lekką paniką w połączeniu z nadmiernym boiskowym cwaniactwem, dowodzą, że niezależnie od wieloletniej kariery na Camp Nou, Víctor jest dziś pierwszym bramkarzem drużyny zupełnie zasłużenie. Wiadomo, że Valdés ze względu na filozofię gry Barçy, długie utrzymywanie się przy piłce i jak najszybsze zabieranie jej przeciwnikowi, ma mało okazji do wykazania się. Kiedy jednak przychodzi moment próby, potrafi zaimponować maksymalną koncentracją i wspaniałymi interwencjami. Jego uczestnictwo w rozgrywaniu piłki na swojej połowie pomaga kolegom na błyskawiczne i bezpieczne przeniesienie piłki na stronę przeciwnika. Pinto musi oprócz treningów czysto technicznych popracować nad koncentracją.
Prawa obrona:
Dani Alves: ocena: 6,0; na boisku: 386 min.
Adriano: ocena: 5,67; na boisku: 425 min.
Ze względu na uraz Daniego Alvesa, którego nabawił się w meczu z Málagą, w przeciągu miesiąca mieliśmy okazję częściej przyglądać się grze Adriano. Gra obronna w wykonaniu obu graczy była porównywalnie solidna. Różnicę dało się odczuć w ofensywie i była to różnica spora. Na tej jakże ważnej dla ofensywy Barçy pozycji dało się w niektórych sytuacjach mocno odczuć brak Diabła Tasmańskiego. Xavi czy Messi zmuszeni byli szukać innych rozwiązań niż szybka klepka z wchodzącym w drugie tempo akcji bocznym obrońcą. Dani lepiej od Adriano rozumie się z kolegami oraz praktycznie na pamięć uczestniczy w szeregu schematów akcji ofensywnych. Ilość asyst najlepiej pokazuje, w czym tkwi różnica między panami, gdy zmienią się na boisku. Alves miał ich w styczniu 6, natomiast Adriano nie miał ani jednej.
Warto zaznaczyć, że szczególnie słaby występ Adriano (tak jak i całej drużyny), miał miejsce w rewanżu z Betisem. Niesprawiedliwością byłoby jednak niedocenienie pracy zawodnika z mniejszym stażem w drużynie. Wykonywał fantastyczną pracę w meczach wysoko wygranych przez drużynę z Katalonii: 4-0 z Depor, 3-0 z Racingiem i 5-0 z Almeríą. Gdyby zaszła potrzeba częstszego pobytu Adriano w pierwszym składzie, możemy być spokojni o tę pozycję. Tym bardziej, że z meczu na mecz Cortejo poczyna sobie coraz lepiej. Alvesa nie sposób natomiast nie podziwiać za żelazną kondycję, ambicję i wielką chęć do gry. Po wyleczeniu kontuzji, w meczu z Hérculesem Alicante przywitał stęsknione Camp Nou 2 asystami. Dobrze się stanie, jeśli Diabeł podpisze kontrakt na następne lata w Barcelonie.
Lewa obrona:
Abidal: ocena: 7,83 ; na boisku: 643 min.
Maxwell: ocena: 5,17 ; na boisku: 519 min.
Adriano: ocena 5,67 ; na boisku 60 min. (sprawdzony na tej pozycji tylko w meczu z Bilbao).
W tym miesiącu aż sześciokrotnie na nominalnej pozycji mogliśmy oglądać Maxwella. Ze względu na zaufanie Guardioli skutkujące częstym wystawianiem Abidala w środku obrony - pod nieobecność Francuza na lewej obronie, to właśnie Brazylijczyk miał więcej niż zwykle okazji by się wykazać. Tak przed trenerem, jak i kibicami. Wychodziło mu to różnie. Nie można pomijać faktu, że Maxwell coraz częściej niż w zeszłym roku kalendarzowym decyduje się na ofensywne wyjścia, pilnuje tego, by nie spowalniać akcji ofensywnych rozgrywanych na lewej stronie z Iniestą czy napastnikami. Ku uciesze rywali, wciąż jednak potrafi zaskoczyć negatywnie swoich kolegów w obronie. Patrząc na jego postawę w styczniu - uwielbienie kibiców dla Maxwella wciąż można nazwać umiarkowanym, jednak czas spędzany na boisku procentuje coraz wyższą pewnością siebie i swobodą obrońcy w grze. Nie ma co przesadzać, bo rewelacji nie ma, jednak tacy gracze, którzy skupiają się na swoich obowiązkach i są mniej widoczni niż zespołowe gwiazdy, są również potrzebni w FC Barcelona.
Éric Abidal. Człowiek- orkiestra. Solidność, szybkość, siła, pewność siebie. Wszystko to mało, by opisać Francuza, który przeżywa drugą piłkarską młodość! Pierwsza jego bramka dla Barcelony, dająca zwycięstwo w konfrontacji z Athletic Bilbao tylko potwierdza jego najwyższą formę. Gdy piłka zagrywana jest do niego, wszyscy czują spokój - nic złego nie może się stać. Gdy biegnie z interwencją, reszta drużyny niejednokrotnie pozwala sobie na odpuszczenie asekuracji i pokrycie innego zawodnika, tak są pewni Erika. Energia i świeżość młodzika w połączeniu z doświadczeniem profesora, dają obecnie jednego z najlepszych - jeśli nie najlepszego - obrońcę świata. Francuz nie boi się długich zagrań, nie stroni też szybkiej przebieżki na połowę rywala ani dryblingu, który totalnie wprowadza w błąd starających się przerwać domniemane podanie przeciwników.
Abidal w styczniu na pozycji lewego obrońcy zagrał ledwie dwa mecze. Oba praktycznie bezbłędne. Jego współpraca z drugą linią, jak i pozostałymi obrońcami z bramkarzem - skutkuje, zależnie od sytuacji, uspokojeniem gry, bądź okazją do szybkiej kontry. Średnia ocena za siedem występów w pełnym wymiarze czasowym Abidala to 7,83 (!) i to najlepsze podsumowanie postawy francuskiego obrońcy w styczniu.
Można powiedzieć, że "gościnnie" zagrał na lewej obronie Adriano w meczu z Athletic Bilbao w Pucharze Króla. Grał 60 minut, został później zastąpiony przez Iniestę. Zagrał spokojnie i bezpiecznie, zaliczył pozytywny występ. Uczestniczył w paru kontrach, przerwał kilka groźnych akcji i dołożył swoją cegiełkę do awansu. Co ważne, trudno mówić o dużej różnicy jakościowej względem jego gry na prawej stronie - niewątpliwie, pozytywnie świadczy to o uniwersalności Brazylijczyka.
Środek obrony:
Puyol: ocena 6,60 ; na boisku 329 min.
Piqué: ocena: 5,88 ; na boisku: 674 min.
Milito: ocena: 2,0 ; na boisku: 111 min.
Abidal: ocena 7,88 ; na boisku : 643 min.
Środkowi defensorzy byli wystawieni w styczniu na wiele prób. Oprócz standardowego zagrożenia, czyli prób rozbicia katalońskiej obrony przez przeciwników, dochodziło niebezpieczeństwo niezgrania duetu stoperów. Na skutek zaistniałych okoliczności, przed bramkarzem ustawiały się pary: Piqué-Puyol, Busquets-Abidal, Piqué-Abidal, Piqué-Milito, Puyol-Abidal.
Podstawowa para pierwszego składu, panowie Gerard Piqué i Carles Puyol, zagrali razem jedynie trzy mecze: z Deportivo, Betisem oraz Málagą. Ich współpraca, jak zdążyli nas przyzwyczaić od dłuższego czasu, nie zeszła poniżej bardzo solidnego poziomu. Kontuzja Puyola w meczu reprezentacji Katalonii sprawiła jednak, że w kolejnych styczniowych meczach model ten nie mógł dalej funkcjonować.
Na skutek bardzo przykrego i słabego okresu gry Gabriela Milito, jedynego nominalnego środkowego obrońcy na rezerwie, Guardiola musiał mocno kombinować z ustawieniem, gdy okazało się niemożliwym wyjście na murawę "Piquénbauera" bądź "Tarzana". Milito, mimo całej sympatii kibiców Barcelony, udowodnił , że na dany moment jest bardzo słabym ogniwem drużyny i bezpieczniej będzie, gdy w newralgicznych momentach trener poszuka innych rozwiązań. Kompletna bierność przy straconym golu z Levante, podobnie jak bezradne interwencje w rewanżu z Betisem jeszcze długo będą pamiętane Gabiemu.
Dla porządku warto dodać, że ważnym występem na środku obrony było 90 minut Sergio Busquetsa w zakończonym z przewagą jednego gola meczu z Levante. Busi wywiązał się ze swych zadań bardzo dobrze, dorównując poziomem partnerom z formacji. W wielu momentach wyjaśniał groźne sytuacje, jednak można było wyczuć, że nie jest to jego nominalna pozycja. Z najskuteczniejszą odsieczą przybył zatem na środek obrony Król Abidal. Będący w znakomitej formie piłkarz okazał się doskonałym remedium na wszelkie problemy kadrowe barcelońskiej defensywy. W stu procentach wykorzystał doświadczenie z narodowej kadry (gdzie gra przecież na pozycji stopera) i pomógł drużynie zakończyć styczeń ze stratą jedynie 6 bramek.
Pod nieobecność Puyola, dwie wieże: Piqué z Abidalem okazały się najlepszym wyborem, by zapewniać spokój bramkarzom i dbać o "zero z tyłu".
Należy w tym miejscu serdecznie podziękować Autorom. Ogromna robota, jaką wykonali dla Was Hering i Szafarz, by ponownie zainicjować ten cykl sprawia, że wszyscy powinniśmy być dla nich pełni uznania. Redakcyjny debiut nigdy nie jest sprawą łatwą - tym bardziej przy tak obszernym, wnikliwym i specyficznym tekście, jak miesięczny przekrój dokonań wszystkich członków pierwszej drużyny.
Naturalnie, nie da się przy tym wszystkim ukryć, że styczeń minął jakiś czas temu:) Opóźnienie w publikacji wynika głównie z ferii, mamy jednak nadzieję, że ten poślizg nie będzie miał w Waszych oczach większego znaczenia w kontekście wartości merytorycznej zarówno tego, jak i przyszłych podsumowań. Z pewnością będą się one ukazywały wcześniej, możliwie najbliżej początku kolejnego miesiąca.
Tymczasem - zapraszamy do lektury pierwszej części "Podsumowania stycznia"!
Autorzy: Hering, Szafarz
Edycja: challenger
Podsumowanie stycznia: defensywa
W styczniu 2011 Barcelona grała każdy mecz co trzy-cztery dni. Było ich łącznie dziewięć, więc naturalną rzeczą, jaka nastąpiła, były częste rotacje w zestawieniu obrony. Dość powiedzieć, że w żadnym z meczów czwórka graczy defensywy nie wystąpiła w takim samym składzie.
Ustawienia defensywy [od prawej do lewej]:
Levante (dom), 2. stycznia 2011: Valdés - Alves, Sergio, Abidal, Maxwell (77' Milito) - wygrana 2:1
Athletic (Bilbao), 5. stycznia 2011: Pinto - Alves, Piqué, Abidal, Adriano (61' Iniesta) - remis 1:1
Deportivo (A Coruna), 8. stycznia 2011: Valdés - Adriano, Piqué, Puyol, Abidal - wygrana 4:0
Real Betis (dom), 12. stycznia 2011: Pinto - Alves, Piqué, Puyol, Mawell - wygrana 5:0
Málaga (dom), 16. stycznia 2011: Valdés - Alves (26' Adriano), Piqué, Puyol, Abidal - wygrana 4:1
Real Betis (Sevilla), 19. stycznia 2011: Pinto - Adriano, Piqué, Milito, Maxwell - porażka 1:3
Racing (dom), 22. stycznia 2011: Valdés - Adriano, Puyol (46' Piqué), Abidal, Maxwell - wygrana 3:0
Almería, (dom) 26. stycznia 2011: Pinto - Adriano, Piqué, Abidal, Maxwell ( 82' Milito) - wygrana 5:0
Hércules (Alicante), 29. stycznia 2011: Valdés - Alves, Piqué, Abidal, Maxwell - wygrana 3:0
Bramka:
Víctor Valdés: ocena: 6,2; na boisku: 450 min.
José Pinto: ocena: 5,0; na boisku: 360 min.
Sprawiedliwie podzieleni pracą. Valdés pokazywał swój kunszt w rozgrywkach ligowych, zaś Pinto bronił w Copa del Rey.
W styczniu Valdés puścił jedynie dwa gole. Przy żadnym z nich nie miał nic do powiedzenia. Pierwszy z nich to gol Stuaniego z końcówki meczu z Levante, spokojnie pretendujący do miana gola tamtej kolejki ligowej. Posłana za plecy biernych stoperów piłka została widowiskowo uderzona z powietrza na pierwszym kontakcie i z odległości kilkunastu metrów pewnie utkwiła w dolnym rogu bramki. Drugim trafieniem, o które też trudno mieć do Valdésa jakiekolwiek pretensje, było piękne uderzenie z rzutu wolnego Dudy w meczu z Málagą. Styczniowa średnia 0,4 straconej bramki na mecz pozwoliła piłkarzowi rodem z Llobregat umocnić się na prowadzeniu w wyścigu po Trofeum Zamory.
Pinto nie zachwycił już nas tak bardzo, jak podstawowy portero Barcelony. Ma na koncie puszczone cztery gole, w tym aż trzy w spotkaniu rewanżowym z Betisem. Pretensje można mieć do Pinto zwłaszcza przy trzeciej bramce, gdyż zamiast próbować interweniować jak dziki tygrys, to gdy piłka leciała w światło bramki po zamieszaniu w polu bramkowym - uniósł tylko rękawicę chcąc przekonać sędziego, że piłka należy się Barcelonie.
Bramka stracona w końcówce meczu z Bilbao obciąża cały blok defensywny, który myślami - zdaje się - był już wtedy w szatni przy szampanie.
Gorsza gra nogami Pinto, niejednokrotnie złe podejmowane decyzje spowodowane lekką paniką w połączeniu z nadmiernym boiskowym cwaniactwem, dowodzą, że niezależnie od wieloletniej kariery na Camp Nou, Víctor jest dziś pierwszym bramkarzem drużyny zupełnie zasłużenie. Wiadomo, że Valdés ze względu na filozofię gry Barçy, długie utrzymywanie się przy piłce i jak najszybsze zabieranie jej przeciwnikowi, ma mało okazji do wykazania się. Kiedy jednak przychodzi moment próby, potrafi zaimponować maksymalną koncentracją i wspaniałymi interwencjami. Jego uczestnictwo w rozgrywaniu piłki na swojej połowie pomaga kolegom na błyskawiczne i bezpieczne przeniesienie piłki na stronę przeciwnika. Pinto musi oprócz treningów czysto technicznych popracować nad koncentracją.
Prawa obrona:
Dani Alves: ocena: 6,0; na boisku: 386 min.
Adriano: ocena: 5,67; na boisku: 425 min.
Ze względu na uraz Daniego Alvesa, którego nabawił się w meczu z Málagą, w przeciągu miesiąca mieliśmy okazję częściej przyglądać się grze Adriano. Gra obronna w wykonaniu obu graczy była porównywalnie solidna. Różnicę dało się odczuć w ofensywie i była to różnica spora. Na tej jakże ważnej dla ofensywy Barçy pozycji dało się w niektórych sytuacjach mocno odczuć brak Diabła Tasmańskiego. Xavi czy Messi zmuszeni byli szukać innych rozwiązań niż szybka klepka z wchodzącym w drugie tempo akcji bocznym obrońcą. Dani lepiej od Adriano rozumie się z kolegami oraz praktycznie na pamięć uczestniczy w szeregu schematów akcji ofensywnych. Ilość asyst najlepiej pokazuje, w czym tkwi różnica między panami, gdy zmienią się na boisku. Alves miał ich w styczniu 6, natomiast Adriano nie miał ani jednej.
Warto zaznaczyć, że szczególnie słaby występ Adriano (tak jak i całej drużyny), miał miejsce w rewanżu z Betisem. Niesprawiedliwością byłoby jednak niedocenienie pracy zawodnika z mniejszym stażem w drużynie. Wykonywał fantastyczną pracę w meczach wysoko wygranych przez drużynę z Katalonii: 4-0 z Depor, 3-0 z Racingiem i 5-0 z Almeríą. Gdyby zaszła potrzeba częstszego pobytu Adriano w pierwszym składzie, możemy być spokojni o tę pozycję. Tym bardziej, że z meczu na mecz Cortejo poczyna sobie coraz lepiej. Alvesa nie sposób natomiast nie podziwiać za żelazną kondycję, ambicję i wielką chęć do gry. Po wyleczeniu kontuzji, w meczu z Hérculesem Alicante przywitał stęsknione Camp Nou 2 asystami. Dobrze się stanie, jeśli Diabeł podpisze kontrakt na następne lata w Barcelonie.
Lewa obrona:
Abidal: ocena: 7,83 ; na boisku: 643 min.
Maxwell: ocena: 5,17 ; na boisku: 519 min.
Adriano: ocena 5,67 ; na boisku 60 min. (sprawdzony na tej pozycji tylko w meczu z Bilbao).
W tym miesiącu aż sześciokrotnie na nominalnej pozycji mogliśmy oglądać Maxwella. Ze względu na zaufanie Guardioli skutkujące częstym wystawianiem Abidala w środku obrony - pod nieobecność Francuza na lewej obronie, to właśnie Brazylijczyk miał więcej niż zwykle okazji by się wykazać. Tak przed trenerem, jak i kibicami. Wychodziło mu to różnie. Nie można pomijać faktu, że Maxwell coraz częściej niż w zeszłym roku kalendarzowym decyduje się na ofensywne wyjścia, pilnuje tego, by nie spowalniać akcji ofensywnych rozgrywanych na lewej stronie z Iniestą czy napastnikami. Ku uciesze rywali, wciąż jednak potrafi zaskoczyć negatywnie swoich kolegów w obronie. Patrząc na jego postawę w styczniu - uwielbienie kibiców dla Maxwella wciąż można nazwać umiarkowanym, jednak czas spędzany na boisku procentuje coraz wyższą pewnością siebie i swobodą obrońcy w grze. Nie ma co przesadzać, bo rewelacji nie ma, jednak tacy gracze, którzy skupiają się na swoich obowiązkach i są mniej widoczni niż zespołowe gwiazdy, są również potrzebni w FC Barcelona.
Éric Abidal. Człowiek- orkiestra. Solidność, szybkość, siła, pewność siebie. Wszystko to mało, by opisać Francuza, który przeżywa drugą piłkarską młodość! Pierwsza jego bramka dla Barcelony, dająca zwycięstwo w konfrontacji z Athletic Bilbao tylko potwierdza jego najwyższą formę. Gdy piłka zagrywana jest do niego, wszyscy czują spokój - nic złego nie może się stać. Gdy biegnie z interwencją, reszta drużyny niejednokrotnie pozwala sobie na odpuszczenie asekuracji i pokrycie innego zawodnika, tak są pewni Erika. Energia i świeżość młodzika w połączeniu z doświadczeniem profesora, dają obecnie jednego z najlepszych - jeśli nie najlepszego - obrońcę świata. Francuz nie boi się długich zagrań, nie stroni też szybkiej przebieżki na połowę rywala ani dryblingu, który totalnie wprowadza w błąd starających się przerwać domniemane podanie przeciwników.
Abidal w styczniu na pozycji lewego obrońcy zagrał ledwie dwa mecze. Oba praktycznie bezbłędne. Jego współpraca z drugą linią, jak i pozostałymi obrońcami z bramkarzem - skutkuje, zależnie od sytuacji, uspokojeniem gry, bądź okazją do szybkiej kontry. Średnia ocena za siedem występów w pełnym wymiarze czasowym Abidala to 7,83 (!) i to najlepsze podsumowanie postawy francuskiego obrońcy w styczniu.
Można powiedzieć, że "gościnnie" zagrał na lewej obronie Adriano w meczu z Athletic Bilbao w Pucharze Króla. Grał 60 minut, został później zastąpiony przez Iniestę. Zagrał spokojnie i bezpiecznie, zaliczył pozytywny występ. Uczestniczył w paru kontrach, przerwał kilka groźnych akcji i dołożył swoją cegiełkę do awansu. Co ważne, trudno mówić o dużej różnicy jakościowej względem jego gry na prawej stronie - niewątpliwie, pozytywnie świadczy to o uniwersalności Brazylijczyka.
Środek obrony:
Puyol: ocena 6,60 ; na boisku 329 min.
Piqué: ocena: 5,88 ; na boisku: 674 min.
Milito: ocena: 2,0 ; na boisku: 111 min.
Abidal: ocena 7,88 ; na boisku : 643 min.
Środkowi defensorzy byli wystawieni w styczniu na wiele prób. Oprócz standardowego zagrożenia, czyli prób rozbicia katalońskiej obrony przez przeciwników, dochodziło niebezpieczeństwo niezgrania duetu stoperów. Na skutek zaistniałych okoliczności, przed bramkarzem ustawiały się pary: Piqué-Puyol, Busquets-Abidal, Piqué-Abidal, Piqué-Milito, Puyol-Abidal.
Podstawowa para pierwszego składu, panowie Gerard Piqué i Carles Puyol, zagrali razem jedynie trzy mecze: z Deportivo, Betisem oraz Málagą. Ich współpraca, jak zdążyli nas przyzwyczaić od dłuższego czasu, nie zeszła poniżej bardzo solidnego poziomu. Kontuzja Puyola w meczu reprezentacji Katalonii sprawiła jednak, że w kolejnych styczniowych meczach model ten nie mógł dalej funkcjonować.
Na skutek bardzo przykrego i słabego okresu gry Gabriela Milito, jedynego nominalnego środkowego obrońcy na rezerwie, Guardiola musiał mocno kombinować z ustawieniem, gdy okazało się niemożliwym wyjście na murawę "Piquénbauera" bądź "Tarzana". Milito, mimo całej sympatii kibiców Barcelony, udowodnił , że na dany moment jest bardzo słabym ogniwem drużyny i bezpieczniej będzie, gdy w newralgicznych momentach trener poszuka innych rozwiązań. Kompletna bierność przy straconym golu z Levante, podobnie jak bezradne interwencje w rewanżu z Betisem jeszcze długo będą pamiętane Gabiemu.
Dla porządku warto dodać, że ważnym występem na środku obrony było 90 minut Sergio Busquetsa w zakończonym z przewagą jednego gola meczu z Levante. Busi wywiązał się ze swych zadań bardzo dobrze, dorównując poziomem partnerom z formacji. W wielu momentach wyjaśniał groźne sytuacje, jednak można było wyczuć, że nie jest to jego nominalna pozycja. Z najskuteczniejszą odsieczą przybył zatem na środek obrony Król Abidal. Będący w znakomitej formie piłkarz okazał się doskonałym remedium na wszelkie problemy kadrowe barcelońskiej defensywy. W stu procentach wykorzystał doświadczenie z narodowej kadry (gdzie gra przecież na pozycji stopera) i pomógł drużynie zakończyć styczeń ze stratą jedynie 6 bramek.
Pod nieobecność Puyola, dwie wieże: Piqué z Abidalem okazały się najlepszym wyborem, by zapewniać spokój bramkarzom i dbać o "zero z tyłu".
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)