Mija 30 lat od porwania Quiniego
Porwanie Enrique Castro Gonzáleza "Quiniego", które miało miejsce 1 marca 1981 roku, wstrząsnęło całym hiszpańskim futbolem. W ten wtorek mija 30 lat od wydarzenia, które nie zostanie zapomniane.
Asturyjski zawodnik został sprowadzony do Barcelony w 1980 roku za niebywałe wówczas 82 miliony peset (ok. 500 tysięcy euro). To był wielki hit transferowy tamtego lata. Podczas swojego pierwszego sezonu w stolicy Katalonii zdobył 20 goli w Primera División i zdobył swoje czwarte trofeum Pichichi za grę w najwyższej klasie rozgrywek.
Jego wielki rok cały czas był kontynuowany 1 marca 1981 roku. Na Camp Nou Katalończycy pokonali Hércules 6-0, a dwie bramki zdobył Quini. Tego samego dnia dwóch uzbrojonych napastników wrzuciło Hiszpana do swojej furgonetki. Do późnego wieczora dnia następnego nie było żadnych wieści o napastniku.
Porywacze, przedstawiciele grupy znanej jako PRE, oznajmili, że zrobili to, gdyż nie mogą dopuścić, aby "liga została wygrana przez drużynę separatystyczną". Zażądali 350 milionów peset (przeszło 2 miliony euro) za wolność piłkarza.
Morale kolegów z drużyny natychmiastowo opadło. Bernd Schuster miał powiedzieć: "nie mogę grać, poza nogami mam też serce, chcę tylko, żeby wrócił Quini". Barcelona chciała przenieść pojedynek z Atlético zaplanowany na 8 marca, ale Federacja nie wyraziła zgody.
Męka Quiniego zakończyła się 25 marca. Porywacze zgodzili się na okup w wysokości 100 milionów peset (ok. 600 tys. euro), który miał zostać zdeponowany na koncie w Genewie, w Szwajcarii. Po wszystkim jeden z napastników podał informacje, że Quini jest ukryty w Saragossie.
Asturyjczyk otrzymał silne wsparcie po tych wydarzeniach i zdecydował się nie wnosić oskarżenia przeciwko swoim oprawcom. Barcelona straciła nie tylko 35 milionów peset, ale również szanse na zdobycie tytułu mistrzowskiego oddaliły się na dobre.
Porywacze zostali skazani na 10 lat więzienia i zostali zmuszeni do zapłacenia 5 milionów peset (ok. 30 tys. euro) zadośćuczynienia Quiniemu. Prawie rok później strzelił on bramkę ligową numer 3000 dla Barcelony, która została zdobyta przeciwko Castellón.
[zdjęcie: Uwolniony Quini wypowiada się dla mediów, 25 marca 1981 / El Mundo Deportivo]
[źródło: Marca]
Asturyjski zawodnik został sprowadzony do Barcelony w 1980 roku za niebywałe wówczas 82 miliony peset (ok. 500 tysięcy euro). To był wielki hit transferowy tamtego lata. Podczas swojego pierwszego sezonu w stolicy Katalonii zdobył 20 goli w Primera División i zdobył swoje czwarte trofeum Pichichi za grę w najwyższej klasie rozgrywek.
Jego wielki rok cały czas był kontynuowany 1 marca 1981 roku. Na Camp Nou Katalończycy pokonali Hércules 6-0, a dwie bramki zdobył Quini. Tego samego dnia dwóch uzbrojonych napastników wrzuciło Hiszpana do swojej furgonetki. Do późnego wieczora dnia następnego nie było żadnych wieści o napastniku.
Porywacze, przedstawiciele grupy znanej jako PRE, oznajmili, że zrobili to, gdyż nie mogą dopuścić, aby "liga została wygrana przez drużynę separatystyczną". Zażądali 350 milionów peset (przeszło 2 miliony euro) za wolność piłkarza.
Morale kolegów z drużyny natychmiastowo opadło. Bernd Schuster miał powiedzieć: "nie mogę grać, poza nogami mam też serce, chcę tylko, żeby wrócił Quini". Barcelona chciała przenieść pojedynek z Atlético zaplanowany na 8 marca, ale Federacja nie wyraziła zgody.
Męka Quiniego zakończyła się 25 marca. Porywacze zgodzili się na okup w wysokości 100 milionów peset (ok. 600 tys. euro), który miał zostać zdeponowany na koncie w Genewie, w Szwajcarii. Po wszystkim jeden z napastników podał informacje, że Quini jest ukryty w Saragossie.
Asturyjczyk otrzymał silne wsparcie po tych wydarzeniach i zdecydował się nie wnosić oskarżenia przeciwko swoim oprawcom. Barcelona straciła nie tylko 35 milionów peset, ale również szanse na zdobycie tytułu mistrzowskiego oddaliły się na dobre.
Porywacze zostali skazani na 10 lat więzienia i zostali zmuszeni do zapłacenia 5 milionów peset (ok. 30 tys. euro) zadośćuczynienia Quiniemu. Prawie rok później strzelił on bramkę ligową numer 3000 dla Barcelony, która została zdobyta przeciwko Castellón.
[zdjęcie: Uwolniony Quini wypowiada się dla mediów, 25 marca 1981 / El Mundo Deportivo]
[źródło: Marca]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)