Kolejna cenna wygrana; Barcelona - Real Saragossa 1:0

IceMan

5 marca 2011, 19:55

Brak komentarzy
Pep Guardiola zaskoczył wszystkich już podczas ogłoszenia składu, który zmierzy się z Saragossą. W pierwszym składzie znalazło się miejsce m.in. dla Gabriela Milito i Bojana Krkica. Po raz pierwszy w tym sezonie ligowym w wyjściowym zestawieniu zabrakło Andrésa Iniesty, jego miejsce zajął Seydou Keita. O dyspozycję Malijczyka się nie bałem, zupełnie inaczej było z Gabim i Bojanem, którzy ostatnimi czasy prezentowali się bardzo słabo mówiąc delikatnie, nie będąc wulgarnym.

Spotkanie rozpoczęło się bardzo spokojnie, dość nieoczekiwanie to goście jako pierwsi stworzyli zagrożenie pod bramką rywala. W 9. minucie w sytuacji sam na sam mógł znaleźć się jeden z zawodników Saragossy, ale kapitalnym wślizgiem popisał się Gerard Piqué, który powoli wraca do życia lub jak kto wol do formy, po związaniu się z Shakirą. Stoper Barçy wyręczył Milito, który nie nadążył za swoim rywalem. W 17. minucie wreszcie składną akcję przeprowadzili Katalończycy. Wbiegającego w pole karne Xaviego dostrzegł Dani Alves, ale Creus zamiast strzelać przyjmował, co przeczytał świetnie interweniujący Jarosik. Chwilę później z daleka strzelali Pedro i Xavi, ale na posterunku był Toni Doblas. W 25. minucie bliski szczęścia był Bojan, ale jego uderzenie po rykoszecie minęło bramkę Doblasa. Po kilkudziesięciu sekundach oddechu ładną indywidualną akcją popisał się Messi, wrzucił w pole karne do Bojana, ale strzał 20-latka z łatwością wyłapał portero przyjezdnych. Na kwadrans przed końcem pierwszej części gry do siatki trafił Seydou Keita po bardzo ładnym dośrodkowaniu Alvesa. Specjalista od lania Saragossy był jednak na spalonym (według arbitra liniowego). Czy była to słuszna decyzja? Ciężko ocenić. Według madryckich mediów pewnie nawet Valdés był na spalonym, ale wydaje się, iż pozycja Malijczyka była jak najbardziej prawidłowa.

Napór Barcelony trwał w najlepsze, ale dobrze spisywała się defensywa gości lub jej bramkarz. W 32. minucie ponownie kapitalnym dograniem popisał wszędobylski Alves, ale podania Brazylijczyka nie zdołał wykorzystać Messi, który przegrał pojedynek z Doblasem. Występujący wciąż bez nowego kontraktu Dani grał fantastycznie, celnością kończących podań w pierwszych dwóch kwadransach do pięt nie dorastał mu nawet Pan i Władca do spraw asyst z innego świata - Xavier Hernández Creus. W 37. minucie zza pola karnego uderzał Javier Mascherano, ale i tym razem na posterunku był bardzo pewny Toni Doblas. Chwilę później podopieczni Pepa Guardioli popisali się ładną akcją zespołową. Klepka między Messim, Maxwellem i Xavim zakończyła się uderzeniem tego ostatniego, na nasze nieszczęście tylko w środek bramki, gdzie stał Toni Doblas. Pochwalić należy zwłaszcza postawę Messiego, który będąc faulowanym przed polem karnym, nie czekał na decyzję arbitra, powstał momentalnie i pokazał się koledze. Postawa godna pochwały, mam nadzieję, że mecz oglądał José Cristiano Ronaldo, który jest równie dobrym piłkarzem, co pływakiem gustującym w nurkowaniu po zielonej murawie wszystkich stadionów świata. Portugalczyk zazwyczaj po swoim upadku spogląda na sędziego myśląc, że jego uśmiech przekona do swoich racji podobnie jak Paris Hilton przed kilku miesięcy.

W 43. minucie stało się to, co stać się miało wcześniej. Pięknym indywidualnym rajdem popisał się Messi, który ośmieszył obronę gości, podał do Keity, a ten z kilku metrów pokonał Doblasa. Tym razem sędziowie bramki nie mogli nie uznać, nawet gdyby chcieli. Keita to swoisty fenomen w pojedynkach z Saragossą. W poprzednim sezonie w jednym z meczów ustrzelił hat-tricka, dziś ukłuł ponownie. Przeciwko temu rywalowi strzela kiedy chce, jak chce i skąd chce. Kwestią niewiadomą pozostaje tylko fakt ile tych bramek zechce mu się zdobyć. Chwilę później sędzia zakończył pierwszą połowę, po której Barça zasłużenie prowadziła 1:0.

Druga połowa rozpoczęła się podobnie do pierwszej. Także i w drugiej części gry to goście jako pierwsi byli bliżsi zdobycia gola. W 50. minucie ładną indywidualną akcją popisał się Bertolo, ograł Piqué i uderzył na bramkę Valdésa. Minimalnie niecelnie. Kilka minut później bliski szczęścia był Gerard Piqué. Defensor Barçy wyskoczył najwyżej do dośrodkowania z rzutu rożnego, uderzył na bramkę Doblasa, ale ten będąc dobrze ustawionym wybronił główkę Gerarda. W 60. minucie bliski zdobycia gola była Signama-Pongole, który wykorzystał błąd... Piqué, ale świetnie interweniował wracający po kontuzji Víctor Valdés. W odpowiedzi zaatakowała Barcelona, ale uderzenie Bojana wybronił nie kto inny jak Toni Doblas.

Kilka chwil później wspomniany Krkic opuścił boisko na rzecz Davida Villi. Trzeba przyznać, że dzisiejszego wieczora Bojan zaprezentował się całkiem korzystnie, co prawda nie był zbyt widoczny, ale kiedy miał już piłkę przy nodze to robił z niej pożytek. El Guaje, który wszedł na boisko już kilkadziesiąt sekund później mógł zdobyć gola na 2:0, ale podcinkę Hiszpana doskonale odczytał zdecydowanie najlepszy gracz Saragossy tego meczu, Toni Doblas. Portero gości wyszedł zwycięsko z pojedynku z Villą również w 69. minucie, kiedy to wybronił nogami chytre uderzenie po ziemi. Nie sposób wspomnieć i pięknym prostopadłym dograniu Javiera Mascherano, który dziś zastępował Sergio Busquetsa. Nie minęło 180 sekund, a Barça znów była bliska zdobycia gola. Dośrodkowanie Pedro trafiło do Messiego, ale jego efektowna próba uderzenia była niedokładna. Chwilę później świetnie do ataku podłączył się Maxwell, uderzył bardzo mocno, Toni Doblas wypluł piłkę przed siebie, gdzie czyhał Villa, ale... El Guaje kopnął w stylu Sebastiana Janikowskiego. Do bramki nie trafiłby nawet gdyby była to bramka do gry w rugby. Gra Saragossy ograniczała się do wybijania piłek do przodu, lub sporadycznie (bardzo, bardzo sporadycznie) do przekraczania linii środkowej boiska, która zawodnikom przyjezdnym bardziej służyła jako linia końcowa. Podopiecznym Guardioli długo nie udawało się sforsować obrony Częstochowy, tfu Saragossy. Dopiero w 93. minucie wynik mógł ustalić Messi, ale jego uderzenie z rzutu wolnego minęło bramkę Doblasa. Chwilę później sędzia zagwizdał po raz ostatni.

Barça znów zwycięża i znów powiększa swoją przewagę nad drugim w tabeli Realem Madryt. Blancos jutro zagrają Racingiem Santander i zapewne zmniejszą stratę do punktów siedmiu. To zespół ze stolicy musi się martwić, Barcelona po prostu robi swoje. Stratę do Mistrza Hiszpanii będzie ciężko zniwelować, podopieczni Mourinho mogą spróbować jedynie podgonić dorobek strzelecki tercetu MVP gdyż próba zbliżenia się do imponującego dorobku strzeleckiego całego zespołu Blaugrany jest tak możliwa jak moja randka i upojna noc z Jessicą Albą. Visca el Barca!

Bramki:
1:0 Keita 43'

FC Barcelona: Valdés, Alves, Piqué, Milito, Maxwell, Mascherano, Xavi, Keita, Pedro, Messi, Bojan.

Rezerwowi: Pinto, Adriano, Abidal, Iniesta, Afellay, Villa, Sergio B.

Real Saragossa: Doblas, Diogo, Jarosik, Da Silva, Obradović, N'Daw, Lanzaro, Pinter, Bertolo, Ander Herrera, Sinama

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze