Oceny zawodników za mecz z Saragossą
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie są równoznaczne z "dla mnie Maxwell 8, a Xavi 5,5".
Oceniający: Challenger, Blazeq
Valdés - 7 - Dopiero odmiana po kilku występach Pinto obrazuje, jak ważny dla płynności gry zespołu jest udział Valdésa w rozgrywaniu piłki i jak wyjątkowymi (na tle kolegów po fachu) umiejętnościami gry nogami dysponuje. W sobotnim pojedynku zanotował jedną interwencję z gatunku "wygrywających mecze" i kilka drugoplanowych. Inna sprawa, że goście nie forsowali tempa, o czym najlepiej świadczy to, że na stałe fragmenty gry Valdés będzie musiał poczekać co najmniej do wtorku. Saragossa bowiem nie wywalczyła ani jednego. Nie zmienia to faktu, że oglądaliśmy bardzo porządny występ pierwszego bramkarza Barçy.
Alves - 7 - Był wszędzie. Czy on się nigdy nie męczy? Obrona, pomoc, atak, środek i obie flanki - położenie nie robiło mu różnicy, kamera widziała go na każdej szerokości boiska. Dynamicznie zaczął mecz rozklepując z kolegami obronę rywali już w 7. minucie, lecz w ostatniej chwili piłkę wygarnął mu Lanzaro. Pół godziny później posłał genialną piłkę do Piqué, ale odskoczyła ona młodemu obrońcy w doskonałej sytuacji. Przez cały mecz co rusz "klepał" z Messim i Pedro, częściej niż zwykle próbując zagrań prostopadłych. Mocną stroną jego gry nie były dośrodkowania, z kolei w paru sytuacjach brakło zdecydowania gdy aż prosiło się o strzał. Solidnie w obronie. Tradycyjnie dla siebie - mniej przechwytów niż strat, ale żadna z tych drugich nie sprokurowała niebezpieczeństwa.
Piqué - 4 - Dziwny był to mecz środkowych obrońców - interwencji jak na lekarstwo, a mimo to obaj nie uniknęli błędów. Piqué ogólnie sprawiał pewniejsze wrażenie, natomiast częściej popełniał indywidualne błędy. Grubo pomylił się w 44. minucie, gdy złym wybiciem dał rywalom doskonałą okazję do kontry, ale byli oni na tyle szlachetni by ją zmarnować. Tuż po przerwie (52') dał się z kolei przestawić jednemu z rywali, co wyprowadziło akcję zakończoną strzałem Bertolo. Jeszcze głębiej w pamięć Piqué zapadnie późniejszy festiwal ucieczek Sinamy-Pongolle'a - obrońca Barçy szczególnie źle zachował się w 61. minucie, a pochodzący z Réunion napastnik uciekał mu później jeszcze dwukrotnie. Zbyt często Gerard więcej daje drużynie w ofensywie, pomagając w rozgrywaniu piłki, a mniej poświęca się grze obronnej. Tym razem również popełnił zbyt wiele błędów, aby można było ocenić go wyżej.
Milito - 4 - Efektywność występu Argentyńczyka była na poziomie jego kolegi ze środka obrony, ale były to występy różne. Gabi sprawiał generalnie wrażenie bardziej problemogenne, a jednak to on częściej rozbijał ofensywne zapędy gości (11 odbiorów, dwa razy więcej niż Piqué), notując kilka ważnych interwencji (m.in. w 5' i 32') i tylko jedną stratę. Z drugiej strony, pierwszy błąd Milito popełnił już w 9. minucie, gdy umknął mu Bertolo i tylko interwencja Piqué w ostatniej chwili uchroniła Valdésa od kłopotów. Później nie było lepiej, a kulminacją nieporadności Argentyńczyka była 57. minuta gdy nie opanował prostej piłki i musiał się ratować "zrobieniem" rywalowi "De Jonga", za co słusznie otrzymał żółty kartonik... Podsumowując, gdyby nie często wracający się pod własne pole karne Mascherano i bardziej wymagający rywal - postawa obu środkowych obrońców Barçy tego wieczora pewnie skończyłaby się stratą kilku bramek.
Maxwell - 5 - Nie miał na koncie tak spektakularnych wpadek jak Piqué i Milito, ale długimi fragmentami meczu był po prostu niewidoczny. Warto docenić, że Brazylijczyk dobrze ustawiał się w obronie i dokładnie krył wychodzących na pozycje rywali, przez co bardzo niewiele akcji Saragossy przebiło się w strefę obronną Barçy z lewej strony. W ataku wykazał się jednym dobrym strzałem (75') i kilkoma wyjściami ofensywnymi w swoim stylu - czyli owszem, były, ale niewiele z nich wynikło. Irytowało, że nawet przy kilku metrach wolnej przestrzeni pod polem karnym gości, najczęściej wolał zachowawczo zagrać do tyłu niż poszukać bardziej kreatywnych rozwiązań.
Mascherano - 9 - Dzielił i rządził w środkowej strefie boiska, a do tego często gościł w linii obrony, którą teoretycznie powinni zajmować się Piqué z Milito. Uzbierał łącznie 11 przechwytów, a kilkoma akcjami (genialne odbiory w 28' i 63; bardzo efektowny wślizg w 41'; dwie interwencje pod linią boczną na przestrzeni kilku sekund w 58') zebrał zasłużone brawa od widowni. Trzeba dodać, że bardzo często i bardzo udanie rozprowadzał piłki, kilkakrotnie samemu inicjując akcje ofensywne (m.in. 25', 42' i 70'), a jego prostopadłe piłki do Alvesa mogły się bardzo podobać. Nie można pominąć mocnego strzału z 36. minuty, gdy koniuszkami palców Doblas nie pozwolił Argentyńczykowi zdobyć pierwszego gola dla Blaugrany. Raz czy drugi zabrakło precyzji, ale przy jego ofensywnym zaangażowaniu nie można mieć do niego większych pretensji. Javier rozegrał jedne z najlepszych zawodów w barwach Barçy. Jeżeli pozostawienie Mascherano przez pełne 90 minut (co Guardioli zdarza się rzadko) było testem w kontekście rewanżu z Arsenalem to niewykluczone, że ponownie będziemy oglądać Javiera w pierwszym składzie już we wtorek.
Keita - 7 - Malijczyk nie zaskoczył nas niczym, czego wcześniej nie wiedzieliśmy - to solidny zmiennik, który daje drużynie zaangażowanie na całej długości i szerokości boiska. Od pierwszych minut ambitnie walczył o piłki i udanie wspomagał kolegów w ofensywie (m.in. asysty przy strzałach Xaviego w 21', Bojana w 25' i Pedro w 38'). W innych sytuacjach brakowało mu trochę dokładności, czego efektem było kilka niepotrzebnych strat (łącznie siedem). Mniej widoczny w drugiej połowie. Szkoda, że przy pierwszej bramce została mu odgwizdana pozycja spalona, ale dzięki znakomitemu ustawieniu w polu karnym pokonał Doblasa niecały kwadrans później, co musi mieć odzwierciedlenie w końcowej ocenie i pomniejsze mankamenty jego występu spycha na drugi plan.
Xavi - 7 - Pod nieobecność Iniesty miał utrudnione życie przy twardo grających rywalach. Częściej niż zwykle decydował się na odważniejsze wejścia w pole karne, po jednym z nich mógł nawet zdobyć bramkę. Starał się jak zwykle napędzać ataki Barçy, choć zostawiano mu niewiele miejsca, ale współpraca z MVP nie kleiła się tego dnia najlepiej. Nie jest to silna "7", ale Hernández dał wystarczająco dobry występ, byśmy z optymizmem podchodzili do pojedynku z Arsenalem. Na koniec odnotujmy kolejną ofiarę "kółeczka Xaviego", tym razem był to Pintér (27').
Messi - 7 - Podczas jego rajdu z 43. minuty doskakujący do niego jeden po drugim obrońcy Saragossy wyglądali jak na wrotkach, co nie mogło skończyć się inaczej niż zmianą wyniku. Poza wypracowaną bramką, Messi był w przekroju całego meczu aktywny i udanie współpracował z partnerami, lecz przy zdyscyplinowanej obronie rywali (i fenomenalnej postawie Doblasa) nie przełożyło się to na mnogość sytuacji podbramkowych. Im bliżej końca meczu, tym jego gra była spokojniejsza. Szkoda, że nie udało mu się trafić do siatki z rzutu wolnego w doliczonym czasie gry. Innego dnia sytuację z 73. minuty pewnie też by wykorzystał. Mimo wszystko całkowicie zasłużona, najwyższa spośród napastników ocena.
Bojan - 6 - Dyskretnie pozytywny występ młodego napastnika Barçy. Miał swoje okazje (najlepszą w 25'), a w zdobyciu bramki najbardziej przeszkodziła mu dobra dyspozycja Doblasa. Był widoczny i starał się pokazywać do gry partnerom, choć to kolejny z występów każących jego przyszłą karierę na Camp Nou nazywać mianem "ewentualnej".
Pedro - 6 - Częściej miał piłkę pod nogą niż Bojan, ale wynikało z tego mniej konkretów. Jednak gdy miał okazję, to dynamicznymi wejściami i zagraniami na jeden kontakt z Danim Alvesem lub Messim regularnie zamęczał obronę przeciwnika. Co ciekawe, przez 86 minut gry miał tylko 2 straty, co jak na napastnika jest niecodziennym wynikiem.
Rezerwowi:
Villa - 5 - Choć Bojan nie grał najlepiej, to pojawienie się Villi już po godzinie gry było dość zaskakujące. Trudno powiedzieć coś dobrego o występie Davida, gdyż wykazał się głównie marnowaniem dogodnych sytuacji tworzonych mu przez kolegów (plus dla niego, że najlepszą w 75' stworzył sobie sam). Zamiast kreować akcje - albo je wstrzymywał, albo podawał do tyłu. Zaskakujące wnioski się nasuwają - tym razem lepsze wrażenie pozostawił Bojan. Wróćmy jednak na ziemię i zdajmy sobie sprawę z tego, że Villa musiał zagrać wyjątkowo słabo, abyśmy mogli najlepszy od dawna występ serbskiego młokosa ocenić odrobinę wyżej.
Abidal - bez oceny - Grał krótko i nie bardzo jest "z czego" wystawić mu ocenę. Dwoma odbiorami i dobrą grą obronną pozwolił drużynie utrzymać korzystny wynik.
Iniesta - bez oceny - Wpuszczony na parę minut, tylko kilka razy dotknął piłkę.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie są równoznaczne z "dla mnie Maxwell 8, a Xavi 5,5".
Oceniający: Challenger, Blazeq
Valdés - 7 - Dopiero odmiana po kilku występach Pinto obrazuje, jak ważny dla płynności gry zespołu jest udział Valdésa w rozgrywaniu piłki i jak wyjątkowymi (na tle kolegów po fachu) umiejętnościami gry nogami dysponuje. W sobotnim pojedynku zanotował jedną interwencję z gatunku "wygrywających mecze" i kilka drugoplanowych. Inna sprawa, że goście nie forsowali tempa, o czym najlepiej świadczy to, że na stałe fragmenty gry Valdés będzie musiał poczekać co najmniej do wtorku. Saragossa bowiem nie wywalczyła ani jednego. Nie zmienia to faktu, że oglądaliśmy bardzo porządny występ pierwszego bramkarza Barçy.
Alves - 7 - Był wszędzie. Czy on się nigdy nie męczy? Obrona, pomoc, atak, środek i obie flanki - położenie nie robiło mu różnicy, kamera widziała go na każdej szerokości boiska. Dynamicznie zaczął mecz rozklepując z kolegami obronę rywali już w 7. minucie, lecz w ostatniej chwili piłkę wygarnął mu Lanzaro. Pół godziny później posłał genialną piłkę do Piqué, ale odskoczyła ona młodemu obrońcy w doskonałej sytuacji. Przez cały mecz co rusz "klepał" z Messim i Pedro, częściej niż zwykle próbując zagrań prostopadłych. Mocną stroną jego gry nie były dośrodkowania, z kolei w paru sytuacjach brakło zdecydowania gdy aż prosiło się o strzał. Solidnie w obronie. Tradycyjnie dla siebie - mniej przechwytów niż strat, ale żadna z tych drugich nie sprokurowała niebezpieczeństwa.
Piqué - 4 - Dziwny był to mecz środkowych obrońców - interwencji jak na lekarstwo, a mimo to obaj nie uniknęli błędów. Piqué ogólnie sprawiał pewniejsze wrażenie, natomiast częściej popełniał indywidualne błędy. Grubo pomylił się w 44. minucie, gdy złym wybiciem dał rywalom doskonałą okazję do kontry, ale byli oni na tyle szlachetni by ją zmarnować. Tuż po przerwie (52') dał się z kolei przestawić jednemu z rywali, co wyprowadziło akcję zakończoną strzałem Bertolo. Jeszcze głębiej w pamięć Piqué zapadnie późniejszy festiwal ucieczek Sinamy-Pongolle'a - obrońca Barçy szczególnie źle zachował się w 61. minucie, a pochodzący z Réunion napastnik uciekał mu później jeszcze dwukrotnie. Zbyt często Gerard więcej daje drużynie w ofensywie, pomagając w rozgrywaniu piłki, a mniej poświęca się grze obronnej. Tym razem również popełnił zbyt wiele błędów, aby można było ocenić go wyżej.
Milito - 4 - Efektywność występu Argentyńczyka była na poziomie jego kolegi ze środka obrony, ale były to występy różne. Gabi sprawiał generalnie wrażenie bardziej problemogenne, a jednak to on częściej rozbijał ofensywne zapędy gości (11 odbiorów, dwa razy więcej niż Piqué), notując kilka ważnych interwencji (m.in. w 5' i 32') i tylko jedną stratę. Z drugiej strony, pierwszy błąd Milito popełnił już w 9. minucie, gdy umknął mu Bertolo i tylko interwencja Piqué w ostatniej chwili uchroniła Valdésa od kłopotów. Później nie było lepiej, a kulminacją nieporadności Argentyńczyka była 57. minuta gdy nie opanował prostej piłki i musiał się ratować "zrobieniem" rywalowi "De Jonga", za co słusznie otrzymał żółty kartonik... Podsumowując, gdyby nie często wracający się pod własne pole karne Mascherano i bardziej wymagający rywal - postawa obu środkowych obrońców Barçy tego wieczora pewnie skończyłaby się stratą kilku bramek.
Maxwell - 5 - Nie miał na koncie tak spektakularnych wpadek jak Piqué i Milito, ale długimi fragmentami meczu był po prostu niewidoczny. Warto docenić, że Brazylijczyk dobrze ustawiał się w obronie i dokładnie krył wychodzących na pozycje rywali, przez co bardzo niewiele akcji Saragossy przebiło się w strefę obronną Barçy z lewej strony. W ataku wykazał się jednym dobrym strzałem (75') i kilkoma wyjściami ofensywnymi w swoim stylu - czyli owszem, były, ale niewiele z nich wynikło. Irytowało, że nawet przy kilku metrach wolnej przestrzeni pod polem karnym gości, najczęściej wolał zachowawczo zagrać do tyłu niż poszukać bardziej kreatywnych rozwiązań.
Mascherano - 9 - Dzielił i rządził w środkowej strefie boiska, a do tego często gościł w linii obrony, którą teoretycznie powinni zajmować się Piqué z Milito. Uzbierał łącznie 11 przechwytów, a kilkoma akcjami (genialne odbiory w 28' i 63; bardzo efektowny wślizg w 41'; dwie interwencje pod linią boczną na przestrzeni kilku sekund w 58') zebrał zasłużone brawa od widowni. Trzeba dodać, że bardzo często i bardzo udanie rozprowadzał piłki, kilkakrotnie samemu inicjując akcje ofensywne (m.in. 25', 42' i 70'), a jego prostopadłe piłki do Alvesa mogły się bardzo podobać. Nie można pominąć mocnego strzału z 36. minuty, gdy koniuszkami palców Doblas nie pozwolił Argentyńczykowi zdobyć pierwszego gola dla Blaugrany. Raz czy drugi zabrakło precyzji, ale przy jego ofensywnym zaangażowaniu nie można mieć do niego większych pretensji. Javier rozegrał jedne z najlepszych zawodów w barwach Barçy. Jeżeli pozostawienie Mascherano przez pełne 90 minut (co Guardioli zdarza się rzadko) było testem w kontekście rewanżu z Arsenalem to niewykluczone, że ponownie będziemy oglądać Javiera w pierwszym składzie już we wtorek.
Keita - 7 - Malijczyk nie zaskoczył nas niczym, czego wcześniej nie wiedzieliśmy - to solidny zmiennik, który daje drużynie zaangażowanie na całej długości i szerokości boiska. Od pierwszych minut ambitnie walczył o piłki i udanie wspomagał kolegów w ofensywie (m.in. asysty przy strzałach Xaviego w 21', Bojana w 25' i Pedro w 38'). W innych sytuacjach brakowało mu trochę dokładności, czego efektem było kilka niepotrzebnych strat (łącznie siedem). Mniej widoczny w drugiej połowie. Szkoda, że przy pierwszej bramce została mu odgwizdana pozycja spalona, ale dzięki znakomitemu ustawieniu w polu karnym pokonał Doblasa niecały kwadrans później, co musi mieć odzwierciedlenie w końcowej ocenie i pomniejsze mankamenty jego występu spycha na drugi plan.
Xavi - 7 - Pod nieobecność Iniesty miał utrudnione życie przy twardo grających rywalach. Częściej niż zwykle decydował się na odważniejsze wejścia w pole karne, po jednym z nich mógł nawet zdobyć bramkę. Starał się jak zwykle napędzać ataki Barçy, choć zostawiano mu niewiele miejsca, ale współpraca z MVP nie kleiła się tego dnia najlepiej. Nie jest to silna "7", ale Hernández dał wystarczająco dobry występ, byśmy z optymizmem podchodzili do pojedynku z Arsenalem. Na koniec odnotujmy kolejną ofiarę "kółeczka Xaviego", tym razem był to Pintér (27').
Messi - 7 - Podczas jego rajdu z 43. minuty doskakujący do niego jeden po drugim obrońcy Saragossy wyglądali jak na wrotkach, co nie mogło skończyć się inaczej niż zmianą wyniku. Poza wypracowaną bramką, Messi był w przekroju całego meczu aktywny i udanie współpracował z partnerami, lecz przy zdyscyplinowanej obronie rywali (i fenomenalnej postawie Doblasa) nie przełożyło się to na mnogość sytuacji podbramkowych. Im bliżej końca meczu, tym jego gra była spokojniejsza. Szkoda, że nie udało mu się trafić do siatki z rzutu wolnego w doliczonym czasie gry. Innego dnia sytuację z 73. minuty pewnie też by wykorzystał. Mimo wszystko całkowicie zasłużona, najwyższa spośród napastników ocena.
Bojan - 6 - Dyskretnie pozytywny występ młodego napastnika Barçy. Miał swoje okazje (najlepszą w 25'), a w zdobyciu bramki najbardziej przeszkodziła mu dobra dyspozycja Doblasa. Był widoczny i starał się pokazywać do gry partnerom, choć to kolejny z występów każących jego przyszłą karierę na Camp Nou nazywać mianem "ewentualnej".
Pedro - 6 - Częściej miał piłkę pod nogą niż Bojan, ale wynikało z tego mniej konkretów. Jednak gdy miał okazję, to dynamicznymi wejściami i zagraniami na jeden kontakt z Danim Alvesem lub Messim regularnie zamęczał obronę przeciwnika. Co ciekawe, przez 86 minut gry miał tylko 2 straty, co jak na napastnika jest niecodziennym wynikiem.
Rezerwowi:
Villa - 5 - Choć Bojan nie grał najlepiej, to pojawienie się Villi już po godzinie gry było dość zaskakujące. Trudno powiedzieć coś dobrego o występie Davida, gdyż wykazał się głównie marnowaniem dogodnych sytuacji tworzonych mu przez kolegów (plus dla niego, że najlepszą w 75' stworzył sobie sam). Zamiast kreować akcje - albo je wstrzymywał, albo podawał do tyłu. Zaskakujące wnioski się nasuwają - tym razem lepsze wrażenie pozostawił Bojan. Wróćmy jednak na ziemię i zdajmy sobie sprawę z tego, że Villa musiał zagrać wyjątkowo słabo, abyśmy mogli najlepszy od dawna występ serbskiego młokosa ocenić odrobinę wyżej.
Abidal - bez oceny - Grał krótko i nie bardzo jest "z czego" wystawić mu ocenę. Dwoma odbiorami i dobrą grą obronną pozwolił drużynie utrzymać korzystny wynik.
Iniesta - bez oceny - Wpuszczony na parę minut, tylko kilka razy dotknął piłkę.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)