Co się dzieje z Puyolem?
Minęło już prawie 50 dni od momentu, gdy w meczu z Racingiem Santander Carles Puyol został zastąpiony przez Gerarda Piqué. Następnego dnia lekarze zdiagnozowali u kapitana uraz ścięgna mięśnia obszernego bocznego w lewym kolanie, który, jak się okazuje, do tej pory nie pozwolił mu wrócić na boisko.
Carles Puyol zawsze charakteryzował się ogromną wolą walki i często wracał na boisko wcześniej niż przewidywali lekarze. Tym razem jest inaczej, choć piłkarz pracuje sumiennie, aby być do dyspozycji Guardioli. Tuż przed spotkaniem z Realem Saragossa wydawało się, że kapitan wraca do gry, bowiem trenował normalnie z resztą zespołu. Kilka dni później jednak pojawiła się oficjalna informacja, że nie zagra z Arsenalem, co z pewnością było dla niego ciosem, zwłaszcza że w spotkaniu tym nie mógł wystąpić Piqué.
Kontuzja ciągle daje o sobie znać, pojawiły się nowe dolegliwości. Od tamtego czasu nie ma żadnych nowych wieści w sprawie stanu zdrowia Puyola. Piłkarz chce pracować w spokoju, klub nie podaje jednak daty jego powrotu na boisko. Milczy nawet doktor Cugat. Wszyscy mają nadzieję, że kapitan wykuruje się na ćwierćfinał Ligi Mistrzów.
[źródło: Mundo Deportivo]
Carles Puyol zawsze charakteryzował się ogromną wolą walki i często wracał na boisko wcześniej niż przewidywali lekarze. Tym razem jest inaczej, choć piłkarz pracuje sumiennie, aby być do dyspozycji Guardioli. Tuż przed spotkaniem z Realem Saragossa wydawało się, że kapitan wraca do gry, bowiem trenował normalnie z resztą zespołu. Kilka dni później jednak pojawiła się oficjalna informacja, że nie zagra z Arsenalem, co z pewnością było dla niego ciosem, zwłaszcza że w spotkaniu tym nie mógł wystąpić Piqué.
Kontuzja ciągle daje o sobie znać, pojawiły się nowe dolegliwości. Od tamtego czasu nie ma żadnych nowych wieści w sprawie stanu zdrowia Puyola. Piłkarz chce pracować w spokoju, klub nie podaje jednak daty jego powrotu na boisko. Milczy nawet doktor Cugat. Wszyscy mają nadzieję, że kapitan wykuruje się na ćwierćfinał Ligi Mistrzów.
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)