Oceny za mecz z Arsenalem

SZUMI

13 marca 2011, 18:27

Brak komentarzy
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.

Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie są równoznaczne z "dla mnie Maxwell 8, a Xavi 5,5".

Tytułem wstępu

Dawno nie przeżyliśmy takiego spotkania. Przez cały mecz Barcelona woziła kibiców po emocjonalnej sinusoidzie, aż do szczęśliwego zakończenia. Emocje do ostatniej chwili, dreszczyk emocji zapewniony w końcówce dzięki zagraniu Adriano oraz interwencji Mascherano. Niewyobrażalna wręcz niemoc Arsenalu i kataloński walec rozparcelowujący Londyńczyków wzdłuż i wszerz boiska. Próbując na zimno podejść do spotkania, przedstawiamy Wam nasze oceny.

Oceniający: SZUMI, Blazeq

Valdés -5 - W zasadzie przez całe spotkanie mógł spędzić przy ławce rezerwowych na pogaduszkach odnośnie nowej linii dresów sygnowanych przez Tito Vilanovę. Ostatecznie okazało się, że jedyne zagrożenie czekało go ze strony... Sergio Busquetsa. Trudno się dziwić, że nie popełnił w takiej sytuacji żadnego błędu. Dobrze natomiast grał nogami, wspomagając zespół, gdy rywal grał pressingiem.

Alves - 8 - Przez blisko sto minut sadził długimi susami od bramki do bramki. Zanotował 12 odbiorów i wiele ciekawych akcji w ofensywie. Raz po raz zrywał się na swoim skrzydle do podań Iniesty lub Xaviego, a jego nagła obecność za swoimi plecami wyraźnie szokowanych obrońców Arsenalu. Kiedy Busquets "załadował swojaka" szybko zareagował i można było odnieść wrażenie, że mówi: "wstawaj stary, teraz trzeba w tę drugą bramkę". Motor napędowy większości akcji Barcelony.

Busquets - 6 - Pomimo tego, że swoim golem samobójczym poważnie skomplikował sytuacje kolegom, trzeba jasno zaznaczyć, iż w defensywie spisywał się świetnie. Aż 15 razy odbierał piłkę, rzadko ją tracił (4) i nie przegrywał pojedynków. Ten jeden błąd musi jednak poważnie obniżyć ocenę.

Abidal - 8 - Bezbłędny w defensywie i bardzo aktywny w rozgrywaniu piłki. Za sprawą Francuza rywale tracili piłkę aż piętnastokrotnie, a on sam futbolówkę "podarował" im tylko raz. Znakomicie, ale to nic zaskakującego w tym sezonie w wykonaniu Érica. "Po prostu" kolejne genialne spotkanie.

Adriano - 5 - Był najsłabszym ogniwem defensywy, choć akurat w tym sektorze nie miał wiele pracy. Z zadań ofensywnych wywiązywał się przeciętnie i zdecydowanie zbyt często tracił piłkę (8). Zaliczył dwa bardzo dobre wejścia w linię defensywną Arsenalu, a po jednym z nich ku zaskoczeniu wszystkich kibiców i zawodników piłka obiła słupek. Poza tym na tle reszty graczy Barcelony w ofensywie prezentował się niczym ubogi i niezbyt obdarzony talentem krewniak. Mogło i powinno być lepiej.

Mascherano - 9 - Waleczność i ofiarność podniesione do rangi sztuki. Interwencja sezonu w defensywie w 86. minucie. Bez niej wszystkie koronkowe zagrania w ofensywie byłyby warte jedynie wpisu do statystycznych kronik piłkarskich. Ani słowa więcej.

Iniesta - 9 - Długimi momentami zajmował się jedynie dystrybucją piłki wzdłuż boiska. Jednak dwie akcji bramkowe to jego autorskie rozwiązania, a gracze przeciwników jedynie byli w stanie obserwować jak partnerzy wykańczają jego akcje. Przy pierwszej bramce popisał się cudowną asystą, a przy drugiej przemknął między kilkoma zawodnikami Arsenalu niczym między pachołkami treningowymi. Bez niego awans nie byłby możliwy.

Xavi - 8 - Zdobył bardzo ważną bramkę po zaskakująco ofensywnym wejściu w pole karne Arsenalu. Poza tym kreował grę wraz z Iniestą, czego efektem była niezliczona liczba okazji bramkowych oraz zylionowa ilość podań. Jedna z najlepszych wersji Xaviego w tym sezonie.

Messi - 9 - Dajmy już spokój próbom naśladowania Messiego na Playstation. Twórcy gier nie wpadają na takie rozwiązania... Magiczna pierwsza bramka i wiele widowiskowych akcji, które śnić się będą obrońcom Arsenalu. Niepokoić może jedynie ogromna liczba strat (18), ale był to raczej wynik niezliczonej ilości prób podejmowanych przez Argentyńczyka, niż egoistycznej gry. Jeden z absolutnych bohaterów spotkania.

Villa - 6 - Precyzja i pracowitość tym razem nie pozwoliły mu wpisać się na listę strzelców, ale wystarczyły, aby zanotował asystę. Rzadko tracił (pięć strat) i był ważnym ogniwem w większości akcji podbramkowych, choć za niewykorzystanie trzech "setek", co mogło zakończyć się odpadnięciem w dwumeczu, obniżamy ocenę o jeden w stosunku do pierwotnie wystawionej "7".

Pedro - 7 - Podobnie jak Villa, przede wszystkim pracował dla drużyny. Robił to na tyle skutecznie, że wywalczył rzut karny. Poza tym wielokrotnie brał udział zarówno w rajdach skrzydłami, klepce w środku pola, jak i prośbach koronkowych rozwiązań.

Rezerwowi:

Afellay - bez oceny - Grał tylko 12 minut, ale spełnił swoje zadanie. Był bliski zdobycia bramki, na dodatek dwukrotnie. Bardzo pozytywna zmiana, a najbardziej chyba zaskoczył brak tremy, która często wiązała już Holendrowi nogi.

Keita & Maxwell - bez oceny - grali za krótko.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze