Alves: Kwiecień będzie ekscytujący
Dani Alves z optymizmem patrzy na kwiecień, kiedy to Barça rozegra kilka spotkań, które zadecydują o zdobyciu tytułów. Przyznaje, że przedłużenie kontraktu to dla niego spełnienie marzeń, jak i świadomość tego, iż jest ceniony w klubie, w którym czuje się szczęśliwy.
Obrońca Barcelony nie martwi się intensywnością nadchodzącego miesiąca, rozpoczynającego się sobotnią, wyjazdową potyczką z Villarrealem. Co więcej, jest bardziej zmotywowany, niż kiedykolwiek. "Wspaniałe jest to, co nas spotyka. Jesteśmy dokładnie tu, gdzie chcieliśmy być: walczymy na wszystkich frontach. Nadszedł czas, by się tym cieszyć i pamiętać, że to tylko gra, w której każdy może przegrać. Nawet jeśli odniesiemy porażkę, nie poddamy się do końca, pozostaniemy wierni naszej filozofii", powiedział Alves w czasie konferencji prasowej, tuż przed środowym treningiem.
"Błędy mogą nas wiele kosztować"
Brazylijski defensor twierdzi, iż "niesłychanie istotna jest sobotnia potyczka z Villarrealem. Zwycięstwo będzie ostrzeżeniem dla pozostałych, a błędy mogą nas wiele kosztować". Mimo wszystko, Alves z optymizmem patrzy w przyszłość, mówiąc: "zwycięstwo pozwoli nam przynajmniej utrzymać pięciopunktową przewagę nad Realem Madryt".
"Brak jakiegokolwiek trofeum byłby rozczarowaniem"
Wysoki poziom gry, jaki prezentuje Barça w ciągu całego sezonu, oraz duch walki wszystkich zawodników, karze Alvesowi patrzeć z optymizmem na nadchodzące tygodnie: "Brak jakiegokolwiek trofeum, byłoby rozczarowaniem. Patrząc na to, jak gramy i jakie osiągamy rezultaty, nie zdobycie niczego byłoby straszne. Jednak jestem przekonany, że jeśli nadal będziemy podążać swoją drogą, dojdziemy do czegoś cennego".
"Są rzeczy ważniejsze od pieniędzy"
Nawiązując do przedłużenia kontraktu z Barçą, Alves potwierdził to, co powiedział dla stacji telewizyjnej Barça TV, oraz www.fcbarcelona.cat, czyli, że było to spełnienie marzeń. "Jestem bardzo szczęśliwy. Wbrew temu, co było ostatnio powiedziane, pieniądze nie odegrały fundamentalnej roli. Są wartości bardziej istotne, takie jak poczucie więzi z klubem. Moja rodzina jest szczęśliwa w Barcelonie, co również mnie czyni szczęśliwym".
Alves żartował na temat roli jego żony w sprawie ostatecznej decyzji: "Teraz mogę chodzić w koło i mówić, iż to moja zasługa (śmiech). To prawda, że moja małżonka odegrała istotną rolę podczas przedłużania naszej umowy, Prezes Rosell również to docenił i podziękował jej".
[źródło: FCBarcelona.cat]
Obrońca Barcelony nie martwi się intensywnością nadchodzącego miesiąca, rozpoczynającego się sobotnią, wyjazdową potyczką z Villarrealem. Co więcej, jest bardziej zmotywowany, niż kiedykolwiek. "Wspaniałe jest to, co nas spotyka. Jesteśmy dokładnie tu, gdzie chcieliśmy być: walczymy na wszystkich frontach. Nadszedł czas, by się tym cieszyć i pamiętać, że to tylko gra, w której każdy może przegrać. Nawet jeśli odniesiemy porażkę, nie poddamy się do końca, pozostaniemy wierni naszej filozofii", powiedział Alves w czasie konferencji prasowej, tuż przed środowym treningiem.
"Błędy mogą nas wiele kosztować"
Brazylijski defensor twierdzi, iż "niesłychanie istotna jest sobotnia potyczka z Villarrealem. Zwycięstwo będzie ostrzeżeniem dla pozostałych, a błędy mogą nas wiele kosztować". Mimo wszystko, Alves z optymizmem patrzy w przyszłość, mówiąc: "zwycięstwo pozwoli nam przynajmniej utrzymać pięciopunktową przewagę nad Realem Madryt".
"Brak jakiegokolwiek trofeum byłby rozczarowaniem"
Wysoki poziom gry, jaki prezentuje Barça w ciągu całego sezonu, oraz duch walki wszystkich zawodników, karze Alvesowi patrzeć z optymizmem na nadchodzące tygodnie: "Brak jakiegokolwiek trofeum, byłoby rozczarowaniem. Patrząc na to, jak gramy i jakie osiągamy rezultaty, nie zdobycie niczego byłoby straszne. Jednak jestem przekonany, że jeśli nadal będziemy podążać swoją drogą, dojdziemy do czegoś cennego".
"Są rzeczy ważniejsze od pieniędzy"
Nawiązując do przedłużenia kontraktu z Barçą, Alves potwierdził to, co powiedział dla stacji telewizyjnej Barça TV, oraz www.fcbarcelona.cat, czyli, że było to spełnienie marzeń. "Jestem bardzo szczęśliwy. Wbrew temu, co było ostatnio powiedziane, pieniądze nie odegrały fundamentalnej roli. Są wartości bardziej istotne, takie jak poczucie więzi z klubem. Moja rodzina jest szczęśliwa w Barcelonie, co również mnie czyni szczęśliwym".
Alves żartował na temat roli jego żony w sprawie ostatecznej decyzji: "Teraz mogę chodzić w koło i mówić, iż to moja zasługa (śmiech). To prawda, że moja małżonka odegrała istotną rolę podczas przedłużania naszej umowy, Prezes Rosell również to docenił i podziękował jej".
[źródło: FCBarcelona.cat]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)