Guardiola: Nie możemy pozwolić sobie na stratę punktów
"La Liga to dla nas najważniejsze rozgrywki w tym sezonie. Liga Mistrzów jest bardziej efektowna i prestiżowa, ale tak naprawdę to krajowe rozgrywki wyłaniają najlepszą drużynę sezonu", powiedział na dzisiejszej konferencji prasowej Josép Guardiola. Trener Barcelony ostrzegł przed lekceważeniem najbliższego rywala, z którym Duma Katalonii zmierzy się jutro wieczorem. "Sytuacja Almeríi jest jaka jest i w każdym meczu ten zespół gra o wszystko. Nic ponadto nie wiemy - mają nowego trenera, nowe pomysły i to czyni ją jeszcze bardziej niebezpieczną", podkreślił.
Guardiola zdaje sobie sprawę, jak jego podopiecznym gra się przeciwko drużynom mającym nóż na gardle. Mimo, że Almería przyjeżdża na Camp Nou jako outsider, może sprawić gospodarzom problemy. "W tym momencie są takie zespoły, dla których każdy mecz jest walką o wszystko. Rok temu duże kłopoty mieliśmy w spotkaniach u siebie z Xerez i Teneryfą. Teraz zadanie będzie trudniejsze, ponieważ nie widziałem żadnego meczu ich nowego trenera i nie mam pojęcia o jego strategii", przyznał Guardiola.
"Zobaczcie, co się stało z Interem na San Siro we wtorek, a przecież każdy chciał wylosować Schalke w ćwierćfinałach Ligi Mistrzów. Nikt też nie myślał, że Sporting będzie w stanie wywieźć punkty z Santiago Bernabéu, a mimo to zgarnął pełną pulę. Dlatego wolałbym być ostrożny i myśleć tylko o tym, co czeka mnie w najbliższym meczu", podkreślił trener Barcelony. "Mam wrażenie, że jeszcze w lidze stracimy jakieś punkty, ale mam nadzieję, że nie stanie się to jutro. Do wyjazdu do Madrytu przydałoby się utrzymać przewagę ośmiu punktów", dodał.
Trener Barcelony pytany o możliwość rozegrania aż czterech Gran Derbi na przełomie kwietnia i maja, zdecydowanie unikał odpowiedzi. Ze względu na najbliższe mecze z Almeríą i Szachtarem, Guardiola jeszcze bardziej nie chciał rozmawiać o hipotetycznym awansie do półfinału Ligi Mistrzów i tonował nastroje przed finałem Copa del Rey. "Na Mestalla naprzeciw siebie zasiądzie po 20 tysięcy kibiców dwóch drużyn, które są historycznymi rywalami. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za to, co może się wydarzyć. Konieczny jest spokój i wzajemny szacunek. Odkąd jestem trenerem staram się szanować rywali, a szczególnie Real Madryt", podkreślił.
Do jutrzejszego pojedynku Barcelona przystąpi bez pauzującego za kartki Víctora Valdésa. José Manuel Pinto, który ma go zastąpić, wciąż nie jest w pełni sił. "Pinto czuje się lepiej niż wczoraj. Jutro przejdzie ostatnie badania i jeśli wyniki będą dobre, na pewno zagra. Jeśli jednak okaże się inaczej, skorzystamy z dwóch bramkarzy z rezerw", dodał Guardiola. Zaniepokojenie budzi też przedłużająca się rehabilitacja Carlesa Puyola. Guardiola prosi jednak o spokój. "Zrobił dwa kroki do przodu i jeden w tył. Stan jego zdrowia jest taki sam od kilku dni. Ten rodzaj kontuzji jest skomplikowany i wymaga cierpliwości", zakończył.
[źródło: FCBarcelona.cat]
Guardiola zdaje sobie sprawę, jak jego podopiecznym gra się przeciwko drużynom mającym nóż na gardle. Mimo, że Almería przyjeżdża na Camp Nou jako outsider, może sprawić gospodarzom problemy. "W tym momencie są takie zespoły, dla których każdy mecz jest walką o wszystko. Rok temu duże kłopoty mieliśmy w spotkaniach u siebie z Xerez i Teneryfą. Teraz zadanie będzie trudniejsze, ponieważ nie widziałem żadnego meczu ich nowego trenera i nie mam pojęcia o jego strategii", przyznał Guardiola.
"Zobaczcie, co się stało z Interem na San Siro we wtorek, a przecież każdy chciał wylosować Schalke w ćwierćfinałach Ligi Mistrzów. Nikt też nie myślał, że Sporting będzie w stanie wywieźć punkty z Santiago Bernabéu, a mimo to zgarnął pełną pulę. Dlatego wolałbym być ostrożny i myśleć tylko o tym, co czeka mnie w najbliższym meczu", podkreślił trener Barcelony. "Mam wrażenie, że jeszcze w lidze stracimy jakieś punkty, ale mam nadzieję, że nie stanie się to jutro. Do wyjazdu do Madrytu przydałoby się utrzymać przewagę ośmiu punktów", dodał.
Trener Barcelony pytany o możliwość rozegrania aż czterech Gran Derbi na przełomie kwietnia i maja, zdecydowanie unikał odpowiedzi. Ze względu na najbliższe mecze z Almeríą i Szachtarem, Guardiola jeszcze bardziej nie chciał rozmawiać o hipotetycznym awansie do półfinału Ligi Mistrzów i tonował nastroje przed finałem Copa del Rey. "Na Mestalla naprzeciw siebie zasiądzie po 20 tysięcy kibiców dwóch drużyn, które są historycznymi rywalami. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za to, co może się wydarzyć. Konieczny jest spokój i wzajemny szacunek. Odkąd jestem trenerem staram się szanować rywali, a szczególnie Real Madryt", podkreślił.
Do jutrzejszego pojedynku Barcelona przystąpi bez pauzującego za kartki Víctora Valdésa. José Manuel Pinto, który ma go zastąpić, wciąż nie jest w pełni sił. "Pinto czuje się lepiej niż wczoraj. Jutro przejdzie ostatnie badania i jeśli wyniki będą dobre, na pewno zagra. Jeśli jednak okaże się inaczej, skorzystamy z dwóch bramkarzy z rezerw", dodał Guardiola. Zaniepokojenie budzi też przedłużająca się rehabilitacja Carlesa Puyola. Guardiola prosi jednak o spokój. "Zrobił dwa kroki do przodu i jeden w tył. Stan jego zdrowia jest taki sam od kilku dni. Ten rodzaj kontuzji jest skomplikowany i wymaga cierpliwości", zakończył.
[źródło: FCBarcelona.cat]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)